Category Archives: Live Blog

Blog ESN UEK zmienia się w Blog Erasmus

Zapraszamy na nowy Blog Erasmus!


Trudne dobrego początki czyli jak nie dać się francuskiej biurokracji!

„Dlaczego Francja?” Takie pytanie zadawało mi wielu znajomych. Kolejne wcale nie było bardziej zaskakujące – „dlaczego Montpellier?”.

            Odpowiedź na pierwsze była banalna. Francuskie wina, francuska kuchnia, francuskie dziewczyny. Od zawsze fascynowała mnie ta kultura, więc dlaczego nie skorzystać z okazji i odwiedzić po raz kolejny Francję? Teraz tylko trzeba było wybrać miejsce docelowe, co wbrew pozorom nie było takie proste.

            Paryż odpadł na samym początku. Odwiedziłem to miasto kilkukrotnie i zdawałem sobie sprawę z tego, że jest to miasto ciężkie do studiowania. Mnóstwo turystów, osób z zagranicy, przez co zapewne cały czas rozmawiałbym po angielsku, zamiast uczyć się języka. Zostały mi mniejsze miejscowości.

            W Montpellier studiowała wcześniej moja kuzynka i kilkoro znajomych. Z ich opinii wynikało, że miasto jest piękne, atmosfera cudowna, a do tego południe Francji. Dla mnie jako fana wysokich temperatur i plaż miejsce idealne…

11046773_945945852084690_1840829168819837033_n

Tak też rozpoczęła się mniej przyjemna część erasmusowej przygody – papierki. Rozliczenie roczne, rozmowy z wykładowcami, które miały na celu wynegocjowanie terminu zdawania egzaminów poza sesją, IPK, ITZ, IPN i inne trzyliterowe skróty, których nie rozumieją nawet panie w dziekanacie (a przynajmniej zastanawiają się długo co do czego służy). Dodatkowo działalność w organizacji studenckiej i praca. Wszystko to przełożyło się na to, że z ambitnych planów zdania sesji w grudniu przed wyjazdem nie wyszło nic. Ale raz się żyje #YOLO!

            Przystanek pierwszy – Paryż. Miasto do którego zawsze chętnie wracam. Pomimo tego, że pogoda nie rozpieszczała, to znalazłem czas na spacery i przywitanie Nowego Roku. Jako iż Francuzi nie świętują Sylwestra w sposób jaki znamy z Londynu czy Sydney postanowiłem spróbować jak to jest „po francusku”. Kolacja z owocami morza i prawdziwy szampan – uczta dla podniebienia. Jednak trzeba spalić kalorie i po kolacji wybrałem się pod Łuk Triumfalny, ponieważ chyba pierwszy raz w Paryżu było organizowane wydarzenie dla paryżan. Chociaż w sumie może lepiej stwierdzić dla turystów, ponieważ częściej dało się słyszeć języki inne niż francuski. Ogólne wrażenie – oprócz tłumów ludzi „dupy nie urwało”, może jednak jedynym tego powodem było miejsce z jakiego obserwowałem performance, czyli koniec Pól Elizejskich przy Placu de la Concorde.

new-year-celebration

Rozpisałem się o Paryżu, a tekst miał być o Montpe… Może powrócę jeszcze do czasów spędzonych w Polsce, kiedy szukałem mieszkania. Oczywiście priorytetem była cena. Godziny spędzone na wertowaniu stron, pytania do znajomych. Ciężko znaleźć coś poniżej 300 euro. Dlatego wybrałem akademiki. Lokalizacja nie najlepsza, pomiędzy centrum, a Montpellier Business School. Jednak cena 240 euro zwyciężyła. Pokój jednoosobowy z łazienką i dzielona na piętro kuchnia. Standard znacznie wyższy niż ten znany z polskich akademików. Zaskoczyła mnie jednak cisza. Spodziewałem się hałasu, imprez itp. Nic takiego się nie działo.

            Imprezy są w centrum. Tutaj pojawiły się minusy. Otóż w Montpe nie kursują tramwaje, ani autobusy nocne. Ostatni tramwaj odjeżdża w okolicach 1, autobus 21. Istnieją tzw. AMIGO, które kursują od większych klubów, trochę na obrzeżach, do centrum. Pojawiają się 2 opcje – impreza do białego rana, albo powrót piechotą. Obie mają swoje plusy, nad którymi nie będę dywagował, ale jakieś 30 min piechotą dobrze robi.

Montpellier_tram

Poniedziałkowy wieczór to obowiązkowo Australian Bar (Cafe Oz). Do północy zniżki na alko, po północy cena mocno skacze do 6 euro. Od czasu do czasu jest jeszcze taniej np. z okazji Australlian Day. Co zrobić gdy ochrona nas wyprasza z powodu zakończenia imprezy o 2 (sic!)? Przenieść się do najgorszych klubów w Montpe – Panamy albo Cargo. Do tej pory nie mogę zrozumieć fenomenu tych miejsc. Jedynym plusem tam jest muzyka. Jednak po kilku piwach wszyscy chętnie tam zmierzają. Pamiętajcie jednak o tym, żeby uważać na wartościowe rzeczy. Pomimo tego, iż Montpellier wydaje się bezpiecznym miastem, to okazja czyni złodzieja.

10985513_332179230320532_597114541139765295_n

Miasto to jest idealnym punktem wypadowym. Ze swojej strony polecam odwiedzić małą wioskę rybacką Sete, Tuluzę, czy też Marsylię. Dodatkowo bliskość wielu lotnisk sprawia, że można wyhaczyć tanie low cost’y do Rzymu, Madrytu, czy nawet Marakeszu.

            Czas opowiedzieć coś o MBS. To uczelnia prywatna, a zasady nauczania na niej są całkowicie inne niż te znane mi z UEKu. Nie ma rozgraniczenia na wykłady i ćwiczenia. Prowadzący oczekują, że student przygotuje się na zajęcia z materiału, który zamieścił na platformie moodle. Tak jak wszędzie są zajęcia ciekawsze i mniej ciekawe, prowadzący uprzejmi i nie. Warto wspomnieć, że część ma silny francuski akcent, przez co czasem ze znajomymi musimy się naradzać o co kolesiowi chodzi… Problemów takich nie mają jednak osoby uczące się po francusku.

            Ze swojej strony polecam wziąć udział w intensywnym kursie tego języka przez 2 tygodnie, tuż przed rozpoczęciem zajęć. Całkiem przyjemne doświadczenie, a można z niego wynieść bardzo dużo. Angielskiego praktycznie nie używaliśmy na zajęciach (w 12 osobowej grupie), chociaż wszyscy byliśmy na poziomie A1/A2. Co do innych zajęć dużego wyboru nie będziecie mieli, ponieważ tego wyboru praktycznie nie ma. Dostajecie listę przedmiotów, które mają 30 ECTS, więc teoretycznie powinniście zrealizować wszystkie.

10931310_1023930260955964_7831868540968392113_n

Na koniec trochę o formalnościach jakie czekają Was we Francji. Zależnie od tego, czy chcecie otrzymywać dopłatę finansową do zakwaterowania (tzw. CAF) i czy macie taką możliwość (jednym z warunków jest posiadanie umowy najmu) musicie, bądź nie musicie, założyć francuskie konto bankowe. MBS współpracuje z dwoma francuskimi bankami BNP Paribas oraz Societe Generale. Oferta jest bardzo zbliżona. Societe stworzyło specjalną ofertę dla studentów zagranicznych oferując 50 eur za otwarcie konta (których nota bene jeszcze nie otrzymałem). Dodatkowo większość landlordów oraz chyba wszystkie akademiki wymagają ubezpieczenia mieszkania. Ja wybrałem opcję ubezpieczenia dołączoną do konta bankowego, ale to rozwiązanie jest chyba najdroższym z możliwych. Koszt około 15 euro, gdzie przy ubezpieczeniach w typowych firmach ubezpieczeniowych koszt wynosi 5 euro. Pomyślicie – burżuj, ale dowiedziałem się o tym dopiero po zawarciu umowy z bankiem, a dodatkowo na początku byłem lekko przerażony wizją załatwiania spraw po francusku… Cały spis dokumentów potrzebnych do otrzymania CAFu zapewne wyśle Wam koordynator. Uzbrójcie się jednak w cierpliwość, ponieważ niedawno minął miesiąc po złożeniu mojego wniosku, a jedyne co otrzymałem to list z informacją, że zgubiono moją kopię certyfikatu urodzenia i muszę ją dosłać. Nie znam nikogo, komu by się to nie przytrafiło…

            Pomimo całej tej otoczki związanej z „papierkową robotą” Montpellier ma swój urok. Ciężko opisać dlaczego jest miejscem tak pożądanym jako destynacja na wymianę, jednak wierzcie mi, jak już się tutaj pojawicie, nie będziecie chcieli wyjechać. Doskonała komunikacja miejska, urokliwe centrum, świetna uczelnia, wspaniała pogoda i bliskość plaży to jedynie część z tutejszych atrakcji, które ciągle odkrywam! Śmiało mogę powiedzieć, że zakochałem się w tym miejscu.

10801678_10205857838790863_3860526732042457220_n

Mam nadzieję, że zachęciłem Was trochę do studiowania w Montpe. Jeżeli czas pozwoli to postaram się napisać swoje wrażenia po całym semestrze spędzonych w tym słonecznym i pięknym mieście.

 Mateusz


Chorwacki Erasmus – tylko w Rijece!

Gdyby 3 miesiące temu ktoś zapytał mnie, czy jestem pewna, że Rijeka, którą wybrałam spośród setek innych miejsc w Europie na moją wymianę zagraniczną jest najlepszym miejscem, powiedziałabym – nie mam pojęcia, ale czemu nie? Teraz mogę szczerzę powiedzieć – nie ma lepszego miejsca na spędzenie letniego semestru na Erasmusie 🙂

Na początek krótki wstęp z geografii – Rijeka to trzecie największe miasto w Chorwacji, położone nad morzem, w północnej części kraju. Nie jest to typowe miasto wypoczynkowe, tak jak np. wszystkim znany Dubrovnik. Rijeka tak naprawę na polskie standardy jest przeciętnej wielkości. Ale według mnie jest naprawdę ciekawym miejscem, bardzo różniących się od typowych polskich miast, nawet tych nadbałtyckich.

R1

Widok na Rijeke

Widok na Rijeke

Schody, schody i jeszcze raz pod górę

Przed przyjazdem do Rijeki warto popracować nad kondycją, bo ze względu na położenie Rijeki na zboczu wzniesienia jest tutaj mnóstwo schodów. Mieszkając w dzielnicy położonej trochę wyżej można nieźle nabiegać się po schodach. Oczywiście ma to swoje dobre i złe strony. Plusem jest na pewno widok z okna (na morze!) oraz szansa wyrobienia dobrej sylwetki i kondycji! Minusem – powroty do domu z centrum, zwłaszcza po imprezie… (na szczęście mają naprawdę tanie taksówki! ) Droga z domu na wydział ekonomiczny, na którym studiuję, zajmuje mi około 7 minut spacerkiem, ale powrotna prawie drugie tyle – 250 schodków + kilka odcinków chodnikiem, ale oczywiście pod górę, trochę wydłuża czas wycieczki 😉

Centrum Rijeki to okolica ulicy Korzo, starówki usytuowanej praktycznie nad samym morzem. Jednak musze was trochę zasmucić, niestety w centrum Rijeki nie ma plaży, gdyż jest to miasto portowe. Wynagradza to jednak możliwość wybrać się na około 2 kilometrowe tzw. molo longo, z którego jest przepiękny widok na całą Rijekę i okolicę. Aby dostać się na plażę wystarczy wsiąść do autobusu miejskiego i już po 10 minutach (w ramach 1 strefy komunikacji) można cieszyć się czystą wodą, pięknym widokiem na morze i plażą. Oczywiście jak na Chorwację przystało – kamienistą.

???????????????????????????????

Plaża w Rijece [początek marca]

Plaża w Rijece [początek marca]

Chorwacki, polski, angielski – wszystko dozwolone!

Pozytywnie zaskoczyło mnie w Rijece to, że bardzo dużo osób, i to w różnym wieku, mówi po angielsku. Częściowo na pewno to zasługa turystyki, ale także tego, że na Chorwacji nie „opłaca się” dubbingować filmów, więc wszystkie amerykańskie filmy oglądają w oryginale, z napisami! Nie znając chorwackiego (który swoją drogą jest dość podobny do polskiego) bez większego problemu można porozumieć się po angielsku prawie wszędzie, w piekarni, kawiarni, sklepie, w uczelnianej stołówce, na ulicy. Jedynym wyjątkiem jest policja – a dokładnie urząd, który się w niej znajduje i do którego należy udać się, teoretycznie w ciągu kilku dni od przyjazdu, w celu zameldowania pobytu dłuższego niż 3 miesiące. Urzędy w Rijece, tak jak i w Polsce „mają czas”, więc załatwienie meldunku nie jest możliwe przy jednej wizycie. W sumie nawet 4 to za mało 🙂 Ale jak potraktuje się terminy podawane przez policję tak samo jak oni traktują czas „interesantów”, bezstresowo do końca pobytu na Erasmusie uda się ( mam nadzieję!) załatwić wszystkie formalności.

Jednakże sama policja, choć miałam z nią styczność tak naprawdę tylko raz, zrobiła na mnie dobre wrażenie. W pierwszym tygodniu pobytu w Chorwacji do moich życiowych osiągnięć mogłam z dumą dopisać pierwszą podróż radiowozem, i to na imprezę! Moje zaskoczenie było ogromne, gdy błądząc późnym wieczorem z mapą weszłam zdesperowana do komisariatu zapytać o drogę i miły policjant, bezbłędną angielszczyzną zaoferował, że może lepiej będzie jak nas podwiezie na miejsce 😉

Życie na Erasmusie w Rijece

Życie w Rijece, przynajmniej z mojego punktu widzenia, jest dużo spokojniejsze niż np. w Krakowie, ludzie nie spieszą się tutaj aż tak bardzo, spędzają dużo czasu na powietrzu choćby siedząc przy ich ukochanej kawie. Choć może być to tylko moje złudzenie, bo jednak moje życie wygląda tutaj całkowicie inaczej niż w Krakowie. Ale na pewno nie ma tutaj setek turystów. Czasem wydawało mi się nawet, że w marcu jedynymi obcokrajowcami w mieście byli studenci z Erasmusa 🙂

Ważną kwestią dla wszystkich osób wyjeżdżających na wymianę studencką są koszty życia, więc teraz odrobinę o nich. Ceny w sklepach w Chorwacji są wyższe niż w Polsce ( około 30%), ale chorwacki rząd dba o wyżywienie swoich studentów ( i na szczęście pamięta też o studentach zagranicznych) przekazując sporą kwotę miesięcznie właśnie na wyżywienie. Każdy student otrzymuję iksicę – legitymację, z którą można zjeść w uczelnianych stołówkach naprawdę duży obiad już od 3,5 złotego! Tak więc jeśli myślicie, że na Erasmusie w końcu zaczniecie gotować – nie ma szans, bo to się po prostu tutaj nie opłaca! Jednakże coś kosztem czegoś – na Chorwacji transport jest naprawdę bardzo drogi, nie ma Polskiego Busa z biletami za kilka złotych albo pociągów ze zniżką 51%. Istnieją jakieś zniżki, na bilet miesięczny w obrębie miast, ale jeśli chce się wyruszyć w dalszą podróż trzeba liczyć się z dość dużymi kosztami. Często bardziej opłaca się wypożyczyć auto w przypadku kompletu osób niż jechać autobusem lub pociągiem, które podobno jeżdżą jeszcze dłużej niż w Polsce!

W Rijece na wymianie studenckiej obecnie jest nas niespełna 50 osób, co dla wielu z was wydaje się pewnie strasznie dziwne i może nawet niekorzystne. Ale nic bardziej mylnego! Dzięki temu, że jest nas tutaj dużo mniej niż w większości innych miast praktycznie wszyscy się znamy. Z moich doświadczeni ze studentami z Erasmusa ( i nie tylko) będących na UEKu wiem, że gdy jest ponad 200 osób tak naprawdę ciężko jest zapoznać się lepiej z więcej niż 15 osobami, tutaj jest wręcz przeciwnie – bardzo szybko można poznać większość osób. Moim zdaniem jest to wielki plus mniejszych uczelni czy też miast. Dzięki temu, że jest nas mniej lepiej się poznajemy, spędzamy więcej czasu ze sobą i łatwiej coś wspólnie zorganizować.

Wszystkich, którzy jeszcze wahają się czy warto jechać na wymianę studencką zachęcam do podjęcia tej przygody! Na pewno nie jest łatwo wyjechać na 5 miesięcy za granicę i zostawić całe swoje dotychczasowe życie na tak długi okres czasu(wiem to z własnego doświadczenia) ale warto przede wszystkim dla ludzi, których się poznaje, możliwości podszkolenia języka lub nauczenia się nowego, poznania innej kultury i zdobycia ogromu doświadczenia.

Jeśli chcecie dowiedzie się więcej o Rijece zachęcam do przeczytania poprzedniego artykułu z Rijeki, zamieszczonego na naszym blogu w styczniu, autorstwa Ivana Doriana, Chorwata, który spędził ubiegły semestr na UEKu, a pochodzi właśnie z Rijeki! 🙂 Tutaj link : https://blogesnuek.wordpress.com/2013/12/15/rijeka-the-ever-flowing-river/

Vidimo se!

Marcelina Piotrowska

marcelinawska@gmail.com

Widok na Rijekę z Vojaka, najwyższego szczytu pasma gór Ućka położonego nieopodal Rijeki

Widok na Rijekę z Vojaka, najwyższego szczytu pasma gór Ućka położonego nieopodal Rijeki

Lovran – malownicza miejscowość niedaleko Rijeki

Lovran – malownicza miejscowość niedaleko Rijeki


Wiesbaden!

Hello, guys!

My name is Anastasiya, and I’m an Erasmus student in Wiesbaden, Germany. Let me tell you more about the city in which I live now. Wiesbaden…hmmmm. Most of the people don’t even know that the place like this exists on Earth. I didn’t either. When I was accepted to the Wiesbaden Business School at RheinMain University of Applied Sciences, I expected to see a small and boring city with nothing to do in it. But I was wrong! Firstly I should say that Wiesbaden is a capital of whole german region Hessen, it is probably the most richest one also. What’s more, Wiesbaden is situated next to Frankfurt, big and industrial city, and Mainz, which is considered to be a student town.

This is Wiesbaden Business School on the tight streets of the city center

This is Wiesbaden Business School on the tight streets of the city center

City center of Wiesbaden is full of small streets with beautiful facades. If you are an architecture lover, you will definitely find a lot of things to look at! Near the city center you can find big parks and alleys which are perfect for laying and chilling at the sun 🙂

Typical Wiesbaden street in the city center

Typical Wiesbaden street in the city center

Let me tell you more about the university. Summer semester in Germany starts in April. Before starting studying you are offered to take a two-week-course of German language. It was very useful for me not only in language case but it was also a great opportunity to get to know other exchange people! Studies look a little bit different than one I was used to. There is no separation for theoretical and practice lectures. Usually teachers put some practical exercises into the theoretical material. By the way, there is no tests in the middle of the semester – only final exams. But you should not be scared if you see 1.3 as a grade for exam, it means that you are almost genius. Here, in Germany the best grade is 1 and the worst one is 5. 😉

Talking about the costs and expenses – prices for food are mainly the same in discount supermarkets, as in Poland, though for fruits and vegetables you should pay a little bit more. But what is really expensive – PARTIES! For example, in an ordinary pub beer costs about 3,5 – 4 €, and you won’t find drinks cheaper than 5€ in the clubs. You should also be prepared to pay nearly all amount of grant for accommodation – living in Wiesbaden is quite expensive. The paradox is that here you can find yourself a room in a shared flat in the city center even cheaper than in the dorm!

Studies here are very comfortable for exchange students who wants to travel! Mostly, no one cares if you visit the classes or not, it’s important for you only to pass the exam. So if you can manage studying with travelling – there is a green light for you here! Wiesbaden is situated in the southern part of Germany, so it is very easy for you to take some friend and visit Luxemburg, France or Switzerland. Oh, and I forgot to mention, at the beginning of the studies you should buy yourself a semester ticket which allows you use almost every type of transport in WHOLE HESSEN with out paying more! It makes travelling even more pleasant!

There is no ESN section here, in Wiesbaden, what disappointed me a lot. But still, everything is not that bad, there are few persons, called “Auslandstutoren”, who also make meetings, trips and so on to integrate people.

Don’t be afraid of anything – Exchanges always help each other!!

Don’t be afraid of anything – Exchanges always help each other!!

In general, no matter where you are, how many thousands of citizens has the city you are going to – Erasmus will always be Erasmus… time, you will never forget!!

Part of Erasmus-team during one of the trips!

Part of Erasmus-team during one of the trips!

 

Anastasiya
ESN UEK


Canada!

Here I am – 4 months of my stay have already passed by and can already say – this have been the most amazing time in my life and surely months left will be even better! But.. lets get back to the beginning.

Victoria is a small provincial capital of British Columbia – most western province of Canada – just between the State of Washington, Yukon and Alaska. It is located on the Vancouver Island, one hour away from Vancouver – the biggest town in that province. Not without a reason it is considered to be one of the most beautiful towns in the world! But also people are amazingly open and friendly, it is super safe and there is that Christmas atmosphere all year round thanks to little lights on every tree and parliament building.

University of Victoria, just after University of Vancouver, is considered one of the best in western Canada. It has all major faculties including law, business, art, music and medical schools. The whole campus is located 30 min away from downtown and consists of tens of buildings. To get 30 ECTS points – I had to take 5 courses, totaling around 15 hours a week. It may seem not too much, but in fact, with the way classes are held here – it is enough to keep you busy all the time. There are lots of assignments, presentations and tests, so unlike in Poland, a student has to be constantly prepared. I like subjects I took – all are very well organized, informative and useful. Apart from that – campus offers loads of places to rest, eat, hang out, study and meet with others. You are also able to apply for a job on campus without having a study permit. This helps a lot, since Canada is very expensive.

Coming down to expenses – prices are same as in Poland, but in dollars, plus plane tickets are even more expensive. So it’s good to plan reasonably your spendings here, spot deals in supermarkets and collecting member cards everywhere.

Victoria is a perfect location for traveling! There is Tofino 4 hours away – world’s best surfing spot. Vancouver – 2 hours by ferry, Seattle 3 hours by ferry, Whistler – world’s famous ski resort – 6 hours all by car. And Hawaii – I thought it’d be closer – 10 hours by plane – but still amazingly close and cheap to go for a 10 days break in November. Apart from that, if you plan to stay longer in America to travel – it is a perfect spot to begin a “Western Dream” and travel down South to San Francisco, Grand Cannon, Las Vegas and so on.

Semesters finish in mid-December and mid-April, so it gives few weeks of break before exam-time comes down in Poland – best few weeks to travel around. Before I came here, I thought I “saw” everything in the movies, but nothing more wrong. Last month we went to Banff – Canadian Rocky mountains. Till today my heart’s beating faster for the memory of that! I have never felt the nature so close and never found it that breath taking and amazingly beautiful before! Those huge mountains, blue lakes, wild nature everywhere, massive space of an untouched pure world is seriously worth every money. I think I’ve discovered the most beautiful places in the world and ever since, I’ve been doing nothing, but planning my future life here.

Exchange in general – very well prepared, lots of integration activities, trips and parties. Everyone is super easy-going and open to new people. Either students’ associations or other exchange students – there is always someone to keep you busy.

This is far more than I have ever expected from a regular exchange and I recommend it to anyone who loves traveling, nature and unforgettable moments in that lovely country.

Wiktoria Syska
ESN UEK

Rocky Mountains

Lakes and cliff jumping

Surfing at Tofino

Glacier

Hockey match

Whale watching

Trip to Banff


Welcome to… the distance France! :)

Welcome everybody!

Listen to the next Interview with Cedric, who is Erasmus Student in Kraków!

Click here & listen.

If you understand Croatian, listen to from the beginning 🙂
If not, don’t worry, the interview starts from 2:40!

Enjoy!

Take part in our contest and WIN the VIP invitation to Shine Club in Kraków for the party on 14th February! More details on the fanpage of Blog ESN UEK

BlogFr


Witaj (prawie) Wiedniu! – Erasmus w Wiener Neustadt.

Pytanie o to gdzie jadę na wymianę zadawała mi większość znajomych i po chwilowych próbach wytłumaczenia im gdzie jest Wiener Neustadt wszyscy kodowali sobie, że jadę do Wiednia lub pod Wiedeń, w każdym razie gdzieś w pobliże jednej z piękniejszych stolic europejskich. Prawdę mówiąc do pewnego momentu i mnie wydawało się, że to właściwie są przedmieścia Wiednia (30 kilometrów od centrum, przecież to duże miasto, a i nawet nazwa wskazuje na jakiś tam związek z rodzinnym miastem Mozarta). Jakież było moje zdziwienie kiedy po wnikliwej analizie map Google okazało się, że to wcale nie jest tak blisko. Pomyślałem: „Motyla noga, gdzie ja jadę?”.  No ale jako, że odwrotu już nie było, spakowałem misia w teczkę i wyruszyłem na podbój Austrii.

wieden

Dream Team w Innsbrucku!

Jedyną możliwą opcją zakwaterowania w Wiener Neustadt jest akademik znajdujący się w sąsiedztwie uczelni. Wszyscy Erasmusi zostają zakwaterowani na parterze, a regularni studenci mieszkają nad nami. Wszystkie „mieszkanka” są dwupokojowe, każdy z nas dzieli kuchnię i łazienkę z losowo przydzielonymi studentami zagranicznymi.  W zasadzie to dobrze, bo przecież nigdy nie miałbym okazji uczyć kolegi z Koreii jak lepić pierogi albo smażyć kotlety ani pewnie nigdy nie doświadczyłbym zapachu spalonego oleju sezamowego w październikowe popołudnie. Tak czy inaczej mieszkamy wszyscy razem i przez to nawet nie potrzebujemy telefonów (austriackie numery ma chyba tylko kilku Erasmusów).

Wnętrze FH Wiener Neustadt

Wnętrze FH Wiener Neustadt

Fachhochschule Wiener Neustadt lub w języku langłydż: University of Applied Sciences Wiener Neustadt jest pierwszą FH w Austrii. Uczelnia została założona w 1994 roku i uczy się na niej około 4000 studentów(czyli mniej więcej 1/5 UEKu). Program na którym uczą się studenci zagraniczni nazywa się Business Consultancy International i jest prowadzony w całości po angielsku. Zajęcia są prowadzone przez praktyków biznesu więc nie trudno o pracowników lub alumnów z taki firm jak J.P Morgan, Coca-Cola, czy Unilever. Wykładowcy starają się uczyć praktycznie, więc na zajęcia przygotowuje się dużo prezentacji oraz jeszcze więcej case study. Przez ostatnie 3 miesiące miałem do zrobienia więcej kejsów niż przez 2 lata studiów na UEKu. Forma zajęć jest również inna niż w Polsce, bo przedmioty odbywają się w długich blokach, czasami nawet po 3,5 godziny – oczywiście z przerwami. Plan zajęć nie jest sztywny, to znaczy, że w każdym tygodniu zajęcia z danego przedmiotu odbywają się w innym dniu, o innej porze. Nie ma też jako takiej sesji, bo egzaminy rozłożone są na przestrzeni całego semestru. Pisząc ten post jestem już po 4 egzaminach na 8.

Miasto, ludzie, podróże.

Wiener Neustadt to niewielkie 40 000 tysięczne miasto znajdujące się 30 kilometrów na południe od Wiednia. Jak w całej Austrii, sklepów całodobowych właściwie nie ma (stacje benzynowe), niedziela dzień święty – wszystko zamknięte, a w tygodniu większość sklepów zamykana jest w okolicach 18-19. Miejsc do których można wyjść wieczorem jest kilkanaście, ale na całonocną zabawę i tak najlepsza jest podróż do Wiednia, która trwa 25 minut i kosztuje 5 euro (z kartą zniżkową, bez niej -10eur).

Jeżeli chodzi o zwiedzanie Austrii to radzę poczekać na ofertę wycieczki organizowanej przez tutejsze International Office. Za stosunkowo niewielkie pieniądze można zobaczyć jedne z ważniejszych miejsc w kraju – Innsbruck, Salzburg, Hallstatt. Z Wiener Neustadt stosunkowo łatwo jest dostać się do Budapesztu, Bratysławy czy Brna fajną opcją jest też podróż do Wenecji, jednak tutaj radziłbym wynająć samochody, bo koszt dalekich podróży pociągami jest wprost zabójczy. Nie będę za bardzo rozpisywał się na temat Wiednia, natomiast zachęcam do przeczytania postu Alicji -> link, która w Wiedniu spędziła swoją wymianę.

Hallstatt – miejsce tak ładne, że Chińczycy wybudowali jego replikę.

Hallstatt – miejsce tak ładne, że Chińczycy wybudowali jego replikę.

Belweder w Wiedniu

Belweder w Wiedniu

Koszty życia:

Akademik: 280euro
Jedzenie(jest LIDL!): 150-200 euro/msc
Piwo/drink: 3-4eur – w większości knajp piwo kosztuje tyle samo co drinki
Pociąg do Wiednia: 5eur – z kartą zniżkową Vorteilscard.

Jeżeli jedziecie do Wiener Neustadt z zamiarem podszkolenia swojego niemieckiego, to na miejscu powinniście się zapisać na wszystkie możliwe kursy ( jest ich chyba 3) oferowane przez tutejsze studium języków obcych. Bez tego będzie raczej ciężko biorąc pod uwagę fakt, że zajęcia prowadzone są po angielsku, a większość czasu spędza się jednak z Erasmusami, z którymi raczej rozmawia się tylko w tym języku.

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania na temat mojej wymiany śmiało piszcie!

Tschüs!

Janusz Weretko