Tag Archives: hiszpania

W HISZPAŃSKIEJ KRAINIE DESZCZOWCÓW – ERASMUS W SANTIAGO DE COMPOSTELA

Santiago de Compostela jest niewielkim miastem położonym w północno – zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego znanym głównie z turystyki pielgrzymkowej (szlak Camino de Santiago). Bliskość Oceanu Atlantyckiego wpływa na deszczową pogodę w regionie (kalosze i solidna parasolka jako „must have”!), ale można się do niej przyzwyczaić. To idealne miejsce dla osób, które chcą uciec od zgiełku metropolii oraz preferują urokliwe i klimatyczne miejscówki. Zdecydowanie warto dać Santiago szansę i spędzić tam swojego Erasmusa 🙂

Widok na panoramę miasta

Widok na panoramę miasta

#Uniwersytet

Uczelnia oferuje kursy odpowiadające naszym studiom pierwszego (grado) i drugiego (master) stopnia na kilku wydziałach (zarówno nauki humanistyczne i ścisłe). Uniwersytet składa się z dwóch kampusów położonych w północnej i południowej części miasta (odległość między nimi to ok. 30 minut pieszo). Większość przedmiotów wykładana jest po hiszpańsku, niektóre nawet po galicyjsku, ale można znaleźć także kursy w języku angielskim. Zajęcia podzielone są na wykłady i ćwiczenia i trwają ok. 60 minut. Część ćwiczeniowa zazwyczaj wymaga więcej wkładu własnego (prezentacje, rozwiązywanie zadań i kazusów). Do wszystkich prowadzących zajęcia można zwracać się po imieniu (jakoś nie mogłam się do tego przyzwyczaić), ale Erasmusi nie mogą liczyć na ulgowe podejście na egzaminach:).Semestr zimowy zaczyna się już we wrześniu, natomiast letni kończy w maju. W biurze zajmującym się wymianami studentów można porozumieć się po angielsku (co nie jest takie oczywiste w Galicji), a pracownicy uczelni są bardzo elastyczni – ja zmieniłam cały program zajęć po przyjeździe do Santiago bez żadnych problemów. Warto „przetestować” różne zajęcia, żeby wybrać te najciekawsze i odrzucić nudne lub zbyt trudne.

Link do strony uczelni : http://www.usc.es/

#Zakwaterowanie

Najczęściej wybieraną opcją jest wynajem pokoju bądź mieszkania. Ceny wynajmu wahały się od 150 do 250 EUR miesięcznie w zależności od standardu i odległości od centrum miasta. Uczelnia oferuje także akademiki, ale podobno są trudno dostępne i drogie (nie jestem w stanie zweryfikować tej informacji, gdyż nie znam nikogo kto mieszkał w akademiku w Santiago). W znalezieniu mieszkania na miejscu pomaga ESN, ale warto też rozejrzeć się jeszcze przed wyjazdem na forach bądź grupach dyskusyjnych. Ja swoje mieszkanie znalazłam przez grupę na facebooku utworzoną dla osób wyjeżdżających na Erasmusa do Santiago. Uwaga: dosyć przykrą niespodzianką mogą okazać się powszechne problemy z pleśnią w mieszkaniach, szczególnie w tych nieogrzewanych.

Uliczna parada pod osłoną deszczu

Uliczna parada pod osłoną deszczu 🙂

#Życie codziennie i praktyczne informacje

Będąc na Erasmusie w Santiago, warto poświęcić trochę czasu na degustację miejscowej kuchni. Galicja obfituje w owoce morza, zatem koniecznie trzeba spróbować „pulpo de gallega”, czyli ośmiornicy przyrządzonej po galicyjsku. Miłośnicy słodkości na pewno nie rozczarują się Tartą de Santiago, ciastem przygotowanym z migdałów zamiast mąki (rewelacja – mogłabym to jeść bez końca). Kawa na mieście to koszt 1 – 2 euro, podobnie lampka wina bądź caña piwa. W barach i restauracjach do zamówionych napojów właściwie zawsze otrzymamy tapas – czasem w postaci chipsów czy orzeszków, a czasem pysznego sera Manchego lub Jamón Serrano. Mimo że Santiago jest niewielkie, nie można narzekać na brak nocnych rozrywek. Oprócz miejscówek typowych dla Erasmusów (klub Apollo, Pub Central Perk), można znaleźć dużo klimatycznych knajpek z pysznym jedzeniem i muzyką na żywo.  Warto skorzystać z oferty przygotowanej przez ESN Santiago, która zajmuje się organizacją integrujących kolacji, imprez i wyjazdów. Dobrą alternatywą jest grupa Sharing Galicia, która także zajmuje się organizacją eventów, ale trochę w bardziej kameralnym gronie. Będąc w Galicji warto wybrać się na piknik na wybrzeże lub poświęcić trochę czasu na zwiedzanie okolicznych miast (Coruña, Vigo czy Ourense). W samym Santiago de Compostela polecam zwiedzanie katedry wraz z wejściem na jej dach – świetna okazja do podziwiania panoramy miasta.

Katedra w Santiago de Compostela – meta pielgrzymów

Katedra w Santiago de Compostela – meta pielgrzymów

Trudno opisać miesiące spędzone w Santiago w kilku zdaniach. Niewątpliwie było to jedno z ciekawszych doświadczeń w moim życiu.  Jeśli chcesz wybrać Santiago jako cel swojej wymiany i masz jakiekolwiek pytania lub wątpliwości, to pisz na martynahilgner@gmail.com

Martyna Hilgner


La rumba de Barcelona, czyli Erasmus w Katalonii

Jeżeli wybierasz się na Erasmusa do Barcelony, koniecznie przeczytaj mój artykuł.

Jeżeli nie wybierasz się na Erasmusa do Barcelony, również koniecznie przeczytaj mój artykuł, a być może zaczniesz rozważać tę fantastyczną opcję 😀

1

Barcelona – miasto położone w części Hiszpanii zwanej Katalonią. Przed wyjazdem warto wiedzieć co nieco o sytuacji Katalonii, o jej dążeniu do niepodległości, gdyż jest to sprawa bardzo ważna dla wielu Katalończyków.   Odradzam jednak wchodzenie w dyskusje na ten temat, ponieważ jest to temat dosyć drażliwy dla niektórych ludzi mieszkających tutaj. Bez względu na to czy odłączenie od Hiszpanii jest dobrym pomysłem czy nie, ogromnie podziwiam Katalończyków za to, jak potrafią się integrować, jeśli na czymś  im zależy. Nigdy nie zapomnę referendum przeprowadzonego w Katalonii w listopadzie 2014, przed którym ludzie co wieczór, bodajże o godzinie 21, wychodzili na balkony swoich domów i za pomocą garnków, przykrywek do nich, bądź też innych przedmiotów robili ogromny hałas w ramach protestu przeciwko władzom Hiszpanii, które nie chciały uznać ważności referendum. Robiło to naprawdę duże wrażenie!

2

Katalończycy na różne sposoby pokazują swoją jedność, ale też odmienność od reszty Hiszpanii przez język, tradycje oraz kuchnię. Ten „kataloński klimat” jest szczególnie zauważalny podczas wielu świąt, festiwali. (Hiszpanie świętują przy każdej możliwej okazji:D). Dla wyjeżdżających na semestr zimowy szczególnie polecam festiwal  La Merce odbywający się we wrześniu, a w lutym koniecznie odwiedźcie Karnawał w Sitges (miasto położone ok.40 min od Barcelony) – najlepszy dowód tego, jak wyluzowani, zdystansowani do siebie i szaleni są Katalończycy !

FotorCreated

Karnawał w Sitges – gorąca krew Hiszpanów pozwala im bawić się nawet wtedy, gdy temperatury nie są już tak wysokie

Jedną z moich obaw przed przyjazdem do Barcelony była kwestia nauki hiszpańskiego. Czy jest to możliwe w mieście, gdzie obok hiszpańskiego urzędowym językiem jest również język kataloński ? Cóż, nie jest to łatwe, ale jest to bardziej związane  z tym, że Barcelona to miasto pełne obcokrajowców. Na każdym kroku spotyka się tutaj turystów, zagranicznych studentów lub po prostu imigrantów (stanowią ok. 18% ludności Barcelony), więc posługiwałam się tutaj głównie językiem angielskim. Co do języka katalońskiego to jest on rzeczywiście używany przez mieszkańców Barcelony, ale osobiście nie spotkałam Katalończyka, który odmówiłby rozmawiania ze mną po hiszpańsku. Także no te preocupes ! Jeśli naprawdę chcesz nauczyć się tutaj hiszpańskiego, znajdziesz na to sposób.

Główny budynek szkoły

Główny budynek szkoły

Kilka słów o szkole EAE Business School, która okazała się być miłą niespodzianką. Jest to prywatna uczelnia, jedna z najlepszych szkół biznesowych w Hiszpanii. Zajęcia prowadzone w zupełnie inny sposób niż na UEK-u. Więcej praktycznych informacji, prac w grupach, dyskusji. W zasadzie na każde z nich z chęcią chodziłam  (szczególnie, że przedmioty dla studentów zagranicznych zaczynały się o 15:30 lub 17:45:D) Podejście nauczycieli do studentów jest bardzo przyjazne, ich wymagania muszę przyznać nie są wysokie, ale mimo to sporo się tutaj nauczyłam. Szkoła daje też możliwość uczęszczania na przedmioty w języku hiszpańskim razem z „normalnymi studentami”,  co zdecydowanie polecam, jeśli chcesz nauczyć się języka.  Na terenie uczelni jest dobrze działające wifi, do dyspozycji studentów jest też sala komputerowa, automaty z napojami, przekąskami, a także mikrofalówka:) Uczelnia współpracuje przede wszystkim z uczelniami francuskimi, więc trzeba się liczyć z tym, iż większość erasmusowej grupy mogą stanowić Francuzi . W moim przypadku było nas łącznie 60 studentów, z czego połowa pochodziła właśnie z Francji.

O formach spędzania czasu wolnego można by pisać naprawdę wiele, ale po prostu uwierzcie mi tutaj nie można się nudzić. Mnóstwo świetnych klubów, restauracji, barów tapas, ciekawe muzea (w niedziele wstęp do piętnastu muzeów w Barcelonie jest darmowy np.  słynne Muzeum Picassa), koncerty, plaże, dla fanów piłki nożnej mecze FCBarcelony, ale co najważniejsze mnóstwo ciekawych ludzi, których poznanie w tym mieście przychodzi z ogromną łatwością. Będąc na wymianie w Barcelonie, warto na bieżąco sprawdzać informacje na temat wydarzeń organizowanych w tym mieście, bo jest ich naprawdę sporo.

Moje ukochane miejsca, atrakcje w Barcelonie to m.in.

1.Plaza de Espanya i organizowane tam Magic Fountain Shows

6

2. Market La Boqueria – pełen najróżniejszych smaków, zapachów i kolorów

7

3. Bunkers El Caramel – z widokiem na całą Barcelonę

10931299_10205040859114458_4181993878124991416_n

Kolejną opcją spędzania wolnego czasu są oczywiście podróże. Ogromny plus to tanie bilety lotnicze z Barcelony do innych ciekawych zakątków Hiszpanii, Portugalii czy też Maroka. Na facebookowych grupach dla Erasmusów można również znaleźć ogłoszenia o zorganizowanych wycieczkach specjalnie dla studentów. Nie brałam udziału w żadnej z nich, gdyż preferuję podróżowanie na własną rękę, ale słyszałam raczej pozytywne opinie na ich temat.

Słynna dzielnica El Raval

Słynna dzielnica El Raval

Czy Barcelona jest bezpieczna?

Cóż, mi nie przytrafiło się nic złego, ale uważam, że trzeba być bardzo czujnym w tym mieście, szczególnie w nocnych porach i w niektórych dzielnicach oraz uważać na swoje rzeczy w metrze i na imprezach. Za najbardziej niebezpieczną dzielnicę Barcelony uważa się El Raval i rzeczywiście wieczorami nie radzę zapuszczać się tam samotnie.

Rzeczy, których musiałam się nauczyć, do których musiałam się przyzwyczaić:

-przechodzenie na czerwonym świetle (nikt nie czeka na zielone)

-podejmowanie decyzji co robić, jak spędzić dzień w mieście, gdzie dzieje się zbyt dużo rzeczy jednocześnie

-bycie wyrozumiałą, kiedy wszyscy ludzie ciągle się tutaj spóźniają ;D

-wychodzenie na imprezę dopiero po 12, zaczynanie imprez ok. 2

-sklepy, galerie handlowe  zamknięte w niedziele (działają jedynie małe sklepy spożywcze)

Katalońskie tradycje: Parada Gigantów oraz Castellers - wieże budowane z ludzi

Katalońskie tradycje: Parada Gigantów oraz Castellers – wieże budowane z ludzi

Koszty życia:

– trzymiesięczny bilet na komunikację miejską : 100 euro (uważam, że komunikacja miejska działa  bardzo dobrze, jeśli zdecydujecie się na zakup biletu trzymiesięcznego, uważajcie, bo jeśli go zgubicie, pieniądze przepadają, co baaaardzo boli)

-większość pokoi to pokoje jednoosobowe, koszt wynajęcia oczywiście zależy od warunków, ale myślę, że należy się liczyć z kosztem minimum 300 euro

-brak jakichkolwiek wydatków związanych ze szkołą

-wstępy do klubów – 10-15euro, ale  w niektórych miejscach są one darmowe przed godziną 1 bądź 2. Jest to dobra opcja, ale trzeba liczyć się z tym, że o tej porze klub prawdopodobnie będzie jeszcze trochę pusty.

Barcelona jest jednym z najdroższych miast w Hiszpanii, ale to, ile pieniędzy tutaj wydacie, zależy zdecydowanie od Waszego stylu życia  i zdolności do oszczędzania. Przy dobrej organizacji  Barcelona naprawdę nie musi być taka straszna. Szczególnie polecam korzystanie z supermarketu MERCADONA oraz małych warzywniaków, w których zazwyczaj są lepsze i często tańsze produkty.

11

Uważam, że Barcelona była dla mnie idealnym miejscem na spędzenie Erasmusa. Dała mi możliwość poznania  ludzi z całego świata, nauczenia się wielu rzeczy. Katalonia to ciekawy, specyficzny region Hiszpanii, który z pewnością niejednokrotnie Was zaskoczy.  Jeżeli zdecydujecie się na wyjazd, piszcie do mnie śmiało. Z chęcią odpowiem na Wasze pytania, dam Wam więcej przydatnych wskazówek.

Saludos

Justyna B.

biedrawa.justyna@gmail.com


VALENCIA, VALENCIA CAPITAL!

Dlaczego Valencia? Składając aplikacje niewiele wiedziałem o tym mieście. Wcześniej byłem w nim tylko na moment i to przejazdem, ale to chyba wystarczyło. Od zawsze czułem, że właśnie tam powinienem pojechać na mojego erasmusa. Pierwsza aplikacja, trochę dokumentów i wyniki… Madryt. Ten z drugiego miejsca… Troszkę przemyśleń i decyzja, że rezygnuję z wyjazdu i jeszcze raz walczę o miasto, o którym zawsze marzyłem. Rok walki o średnią i o przydatne punkty… aplikacja i wyniki: wymarzona Valencia!

 1

Valencia to trzecie co do wielkości miasto Hiszpanii, położone w środkowo-wschodniej części tego państwa, nad morzem śródziemnym. Zamieszkuje go około 800 tyś. mieszkańców, więc pod tym względem jest podobne do Krakowa, chociaż jego powierzchnia jest znacznie mniejsza. Valencia to miejsce pełne pięknych zabytków, plaż, ale przede wszystkich otwartych, cieszących się życiem ludzi.

11131051_10200406030350240_130339789_o

Moja przygoda rozpoczęła się od Barcelony, gdzie poleciałem bezpośrednio z Krakowa hiszpańskimi liniami lotniczymi Vueling. Niestety do portu lotniczego w Valencii nie latają z Polski bezpośrednio żadne samoloty, więc nie pozostaje nic innego jak polecieć do Alicante, Barcelony, bądź Madrytu i w dalszą podróż udać się autobusem albo pociągiem. Na miejsce dotarłem nad ranem około godziny 8 i przywitało mnie ono temperaturą w granicach 25 stopni i idealnie przejrzystym niebem. Dotarłem do swojego mieszkania, małe zakupy i od razu popołudniowy spacer na plaże oraz do portu.

Wysoka temperatura jeszcze bardziej zwiększała chęci, aby dotrzeć na plaże. Na horyzoncie widać już wychylające się w oddali morze.

2

3

Port w tym mieście jest jednym z największych portów w Europie. Jest pełen zarówno jachtów, jak i dużych kontenerowców. Valencia jest „bramą na morze” dla stolicy Hiszpanii, Madrytu.

4

Następny poranek spędziłem na dopełnieniu formalności związanych z moim przyjazdem. Wydział Ekonomii uczelni Universitat de Valencia, na której studiowałem znajduje się na jednym z trzech kampusów tej uczelnie, kampusie Tarongers. Położony jest on kilkaset metrów od avenida de Blasco Ibáñez, będącej najbardziej studencką aleją miasta oraz zaledwie 1,5km od plaży. Kampus jest bardzo nowoczesny. Znajdziemy na nim poza salami wykładowymi, bibliotekę, księgarnie, bank oraz pełno barów, w których można spędzić przerwę obiadową. Zajęcia prowadzone są zarówno w języki angielskim, jak i hiszpańskim. Chętnych na zajęcia po angielsku jest bardzo dużo, więc warto znać chociaż podstawy języka hiszpańskiego. Zwłaszcza, że jego znajomość ułatwia poznanie hiszpańskiej kultury. Zajęcia w językach obcych oraz w częściowo innym systemie edukacji są z pewnością bardzo cennym doświadczeniem, zwłaszcza że Erasmusi są traktowani i oceniani na równi z miejscowymi studentami.

Największą atrakcją Valencii jest Ciudad de las Ciencias y de las Artes, a więc miasto nauki i sztuki. Jest to bardzo nowoczesny kompleks, zwany przez mieszkańców miastem przyszłości.

5

W skład kompleksu wchodzą muzea, planetarium, ogrody oraz odwiedzane przez turystów z całego świata oceanarium. Ogród w budynku Umbracle, który znajduję się na zdjęciu poniżej na noce zamienia się w dużą dyskotekę. Pozwala ona w pełni delektować się gorącymi hiszpańskimi nocami i bawić przy rytmach hiszpańskiej muzyki do wschodu słońca. Z reguły wstęp do godziny 02:30 jest bezpłatny. Wynika do z faktu, że taka godzina jest dla Hiszpanów zbyt wczesną godziną, aby kończyć „botellon”, będący swoistym biforem na świeżym powietrzu. Cóż, do innych godzin spotkań towarzyskich trzeba się po prostu przyzwyczaić.

6

7

W centrum istnieje wiele pięknych budynków, placów i kościołów, ale nie sposób wymienić wszystkich wartych zobaczenia. Z pewnością warto zajrzeć na dworzec kolejowy, którego architektura jest wręcz imponująca. Nie inaczej jest z czasem dojazdu pociągiem do Madrytu. Dystans prawie 350km najszybsze pociągi pokonują w 1h i 35 minut. Najlepszym i najtańszym sposobem, aby poruszać się po mieście jest Valenbisi. Jest to sieć miejskich rowerów, składająca się z około 300 stacji. Znajdziemy je więc dosłownie w całym mieście.

8

W mieście istnieje także wiele barów. Spotkania towarzyskie są nieoderwalną częścią kultury Hiszpanii. To jest właśnie kwintesencja tego kraju. W barach można spróbować przeróżnych przystawek, czyli tapas. W centrum oraz przy plaży znajdziemy także wiele restauracji, w których możemy skosztować słynnego hiszpańskiego dania zwanego Paella. To właśnie z tego miasta pochodzi to słynne w całej Europie danie.

9

10

A na deser warto udać się skosztować słynnych churros con chocolate.

11

Około 3 kilometry na północ od miasta znajduje się kolejne miejsce warte uwagi- Port Saplaya. Jest to mała, nieturystyczna miejscowość, do której można dotrzeć spacerem po plaży. Zwana jest „małą Wenecją”. Budynki co prawda nie leżą na wodzie, ale każdy z nich ma bezpośredni dostęp do portu, który jest częścią miasteczka.

12

Nie sposób samemu dotrzeć do wszystkich ważnych punktów miasta. Na Universitat de Valencia działa lokalna sekcja ESN. Jej członkowie organizują dla Erasmusów przeróżne aktywności, które pozwalają poznać miasto i okolice, wydarzenia kulturalne i sportowe, a także życie nocne panujące w Valencii. Od czasu do czasu organizowane są także wycieczki promujące inne części tego regionu, który ma wiele do zaoferowania, a nawet tego pięknego kraju, jakim z pewnością jest Hiszpania.

13

14

Najważniejszym doświadczeniem mojego Erasmusa byli z pewnością ludzie, zarówno Hiszpanie cieszący się życiem bez względu na wiek i okoliczności, jak i wszyscy przyjezdni studenci… Włosi, Niemcy, Francuzi oraz oczywiście Polacy… a nawet Amerykanie czy Meksykanie. Każda z tych nacji posiada inną kulturę. Różnice te czasami doprowadzają do konfliktów, bo jak tu zrozumieć Włocha czy Hiszpana, z którym umawiamy się na 21 a dociera na miejsce o 23, nie mając sobie nic do zarzucenia. Po prostu z czasem zmienia się nasze podejście i dociera do nas, że czasami należy w pełni delektować się życiem, nie patrząc bez przerwy na zegarek.

16

15

Wszystko się kończy, więc wymiany zagraniczne także mają swój koniec. Zmiany podejścia do życia, do innych kultur jak i zdobyte na różnych frontach doświadczenie pozostają jednak na zawsze. Tak samo jest ze świadomością, że zawsze możemy wrócić do miejsca, które tak wiele wniosło w nasze życie. W tym wypadku „Adios” nie oznacza „żegnaj”, ale „do zobaczenia wkrótce”.

ONCE ERAMUS, ALWAYS ERASMUS!

#MOBILITY IS A LIFESTYLE #VALENCIA CAPITAL

17

MUCHAS GRACIAS!

Adrian


Malaga, my sweet Malaga

Malaga to jedno z tych miast, w których bez wątpienia można zakochać się od pierwszego wejrzenia – piękna pogoda, wąskie hiszpańskie uliczki, plaża, słońce, palmy. Jeśli jednak masz na tyle szczęścia, że dane Ci będzie spędzić w Maladze więcej czasu niż typowy turysta, wygrzewający się na plaży przez tydzień, zakosztujesz prawdziwego hiszpańskiego życia i to bez wątpienia sprawi, że pokochasz Hiszpanię jeszcze bardziej.

Powodów, dla których uwielbiam Malagę przybywało chyba codziennie podczas całego mojego Erasmusa. Zaczynając od pięknego, tętniącego życiem centrum miasta, które swoją drogą jest całkiem spore (tak, zdarzyło mi się zgubić w tych bocznych uliczkach w samiutkim centrum Malagi i spanikować, bo przez pierwsze dni nie miałam swojej prawej ręki czyli internetu w telefonie 😀 ) aż po piaszczystą plażę, która ciągnie się w nieskończoność oraz port, który magicznie wygląda nocą. Dalej do głowy przychodzą mi hiszpańskie tzw. „fruterias” czyli warzywniaki, w których kupisz ananasa za 50 centów (w Polsce możemy sobie o tym tylko pomarzyć), mango, granaty, banany, pomarańcze, cherimoya (chyba najsłodszy owoc na ziemi), po prostu do wyboru do koloru.

3

Życie nocne też jest na mojej liście tysiąca powodów by pokochać Malagę, bo Malaga nigdy nie śpi, możesz usiąść w restauracji i zjeść pizzę o 2 w nocy, albo wybrać się na tapas po imprezie. Ostatecznie gdybyś zechciał zabawić jak prawdziwy Hiszpan do 7 rano, zjesz pizzę u turka – zawsze otwarte 😀 Ogólnie imprez w Maladze nie brakuje, nawet w poniedziałek, tam ludzie po prostu lubią się bawić, ale nie licz, że zaczniecie o 20:00 jak w Polsce i pójdziecie nynu o 2:00 😀 Jak się ogarniecie wszyscy na 23:00 żeby zrobić „botellón” (czyli biforek) to i tak będzie duży sukces. No i tak, Hiszpanie się spóźniają. Oj spóźniają 😀 Ale z doświadczenia wiem, że nie ma się co spinać, bo tego nie zmienicie, a tylko będziecie się niepotrzebnie denerwować. Po prostu wyluzujcie, zamieńcie się w prawdziwych Hiszpanów na czas Erasmusa i cieszcie się chwilą. Wstąpcie też koniecznie do „Chupito Loco” bo mają tam najlepsze shoty z bitą śmietaną! ❤

2

W Maladze jest pełno turystów i Erasmusów, tak więc na brak międzynarodowych znajomości nie można narzekać. Zawsze coś się dzieje! Bardzo sprawnie działa tu ESN, organizuje Tandemy, Orientation week, wycieczki (m.in. do Granady, Sevilli, Madrytu, na Gibraltar), siatkówkę na plaży, wspólne wyjścia wieczorem, imprezy nad basenem ❤ i wiele innych. Generalnie z nimi nie można się nudzić, naprawdę dbają o to, żeby Erasmusi mieli co robić i wspominali pobyt w Maladze jak najlepiej. Oprócz ESN działają tam jeszcze inne organizacje studenckie, większość z nich jest naprawdę aktywna, więc liczba atrakcji przygotowana dla nas była po prostu nieskończona! Jeśli jednak masz ochotę na chwilę spokoju i refleksji, po tym maratonie hiszpańskich imprezek w towarzystwie wina tinto de verano i hiszpańskich przystojniaczków to wskakuj w wygodne buty i zrób sobie wspinaczkę na zamek Alcazaba, z punktu widokowego zobaczysz tam całą Malagę – chyba nie muszę mówić jak pięknie wygląda to nocą! I to za darmo 😀 Z takich atrakcji to warto wybrać się także do ogrodu botanicznego, jest naprawdę cu-do-wny!

4

6

Dużym atutem Malagi jest fakt, że nawet naukę możesz uczynić tam przyjemniejszą i zamiast siedzieć w domu polecam zabrać ze sobą zeszyt i pędzić na plażę lub do parku. Przy odrobinie szczęścia zobaczycie tam też egzotyczne, zielone papugi, które są tu równoprawnymi obywatelami miasta. Pogoda raczej powinna dopisywać. W Maladze naprawdę pada tylko kilka dni w roku, a całą „zimę” udało mi się przechodzić w wiosennej kurteczce.

Jako że jestem studentką, nie mogłabym nie wspomnieć, że koszty życia tutaj wcale nie są wysokie. Niektóre produkty, szczególnie owoce i warzywa, są naprawdę w dobrych cenach. A jeśli chodzi o wynajem mieszkań, to ja miałam tyle szczęścia, że za mój pokój nie płaciłam wcale więcej niż w Polsce, za jednoosobowy pokój 145 euro + rachunki w granicach 20 euro miesięcznie (choć brak ogrzewania, co jest tam dość często spotykane niestety, w zimie daje się we znaki, często na zewnątrz było cieplej niż w mieszkaniu). A skoro już mowa o studenckich sprawach, przejdźmy do Uniwersytetu. Generalnie uniwerek jest podzielony na 2 duże kampusy. Jeden znajduje się w centrum miasta (El Ejido – wydział nauk ekonomicznych) a cała reszta jest nieco oddalona i trzeba jechać autobusem. Sprawa jest o tyle ułatwiona, że busy jeżdżą dosyć często i jako student możesz nabyć sieciówkę przez co nie będzie to wcale drogie. A skoro mówimy już o studiowaniu to przygotuj się na to, że na uczelni w Maladze poziom B1 z hiszpańskiego to takie minimum. W większości przypadków, studenci z Erasmusa są traktowani na równi ze studentami hiszpańskimi i trzeba czasem poświęcić sporo czasu na tłumaczenie notatek. Nie ma ulg ale warto! Za to Panie zajmujące się tam Erasmusami są przemiłe, z załatwieniem czegokolwiek nigdy nie miałam problemów 🙂

Jednak to za co szczególnie kocham to miasto to ludzie. Ludzie z południa Hiszpanii są bardzo otwarci, sympatyczni, zawsze chętni do pomocy. Tu żyje się po prostu inaczej, wolniej, z dystansem. To jest dla mnie esencja Hiszpanii. Oni się chyba nigdy nie spieszą, zawsze się uśmiechną, zawsze powiedzą dzień dobry. A kiedy usłyszą, że mówisz po hiszpańsku, to chociażbyś popełniał każdy możliwy błąd gramatyczny będą najszczęśliwsi na świecie. Więc kiedy już zdecydujesz się tu przyjechać i zaczerpnąć hiszpańskiego życia, wespniesz się w końcu na ten punkt widokowy w środku nocy, z puszką piwa w ręku, usiądziesz ze znajomymi na murku i popatrzysz na oświetlone miasto, to zrozumiesz że od teraz część twojego serducha już zawsze będzie w Maladze 🙂

Monika

5

1


CO, JAK, GDZIE I ZA ILE? CZYLI ERASMUS W BILBAO W PRAKTYCE

W poprzednim artykule wspomniałam krótko o Bilbao. Próbowałam przenieść mój zachwyt nad tym miastem i całym Krajem Basków, tak aby zainspirować każdego kto planuje wyjechać na Erasmusa, do wyjazdu właśnie w to miejsce. W drugiej części znajdziecie informacje bardziej praktyczne, których ja sama bezskutecznie poszukiwałam przed moim wyjazdem.

DOJAZD:

Dojazd do Bilbao jest troszkę utrudniony. Bezpośredni lot z Katowic kosztuje od 600 zł. Długo szukałam alternatywy i okazało się, że połowę taniej zapłaci się lecąc przez Londyn (Katowice-London Stansted-Bilbao), oczywiście jeśli zarezerwuje się bilety odpowiednio wcześniej.

MIESZKANIE:

Mieszkanie pomaga znaleźć uniwersytet albo możecie szukać sami jeszcze przed wyjazdem za pomocą grupy na Facebook’u (zawsze jakaś powstaje – polubcie na Facebook’u AEGEE Bilbao – ich można pytać o tego typu grupy)

Jeśli chodzi o najlepszą lokalizację. Ja mieszkałam na Starym Mieście, dzielnicy Casco Viejo. Stamtąd 30 minut piechotką na uczelnie – Universidad de Deusto. Można też jeździć metrem bądź tramwajem, ok. 15 minut. Jeśli chodzi o najlepsze lokalizacje to najwygodniejsze i najładniejsze są dzielnice: Indautxu, Casco Viejo i Deusto. Ta ostatnia dzielnica, to może mniej ładna część Bilbao, jednak tam odbywa się większość imprez studenckich. Jednak, tak naprawdę w Bilbao nie ma do końca znaczenia, w której dzielnicy się mieszka. Z większości miejsc wszędzie można dojść na piechotę. Zależy od upodobań – kto woli stare zabudowania i klimatyczną atmosferę oraz być w centrum większości wydarzeń kulturalnych – polecam Casco Viejo. Mieszkając tutaj będziecie mogli poznać Bilbao od podszewki, szczególnie niesamowitą kuchnię, którą znajdziecie w licznych barach i restauracjach. Dzielnica Indatxu – z niej blisko jest zarówno na uczelnie jak i do każdego innego ważnego miejsca w Bilbao. Bardziej nowoczesna część miasta, również z licznymi barami i restauracjami.

Widok z okna mojego mieszkania w Casco Viejo. Moim zdaniem najlepsza dzielnica do zamieszkania.  Tutaj cały czas coś się dzieje.

Widok z okna mojego mieszkania w Casco Viejo. Moim zdaniem najlepsza dzielnica do zamieszkania. Tutaj cały czas coś się dzieje.

UCZELNIA:

Studiowałam na Universidad de Deusto. Jest to uczelnia prywatna, bardzo dobrze wyposażona – kilkanaście sal komputerowych do waszej dyspozycji (nie radze więc chodzić z laptopem, bo nie ma takiej potrzeby), 2 kawiarnie i jedna, mieszcząca się w budynku biblioteki stołówka. Bardzo przyjemni wykładowcy, większość, która mnie uczyła była profesjonalistami wykładającymi raz w tygodniu na uniwersytecie. Zajęcia więc były w większości bardzo ciekawe i dużo się tam nauczyłam.

Inauguracja – uczelnia przywitała nas przekąskami z owoców morza i winem.

Inauguracja – uczelnia przywitała nas przekąskami z owoców morza i winem.

W środku uczelni – jak widać palmy ; )

W środku uczelni – jak widać palmy ; )

JĘZYK:

Bilbao to perfekcyjne miejsce do nauki języka. Okazało się, że mało kto mówi tam po angielsku, więc nie było innego wyjścia niż nauczyć się choć podstaw. Ponad to Universidad de Deusto proponuje 2 tygodniowy, darmowy kurs języka hiszpańskiego przed rozpoczęciem zajęć (zarówno dla tych którzy nie umieją języka, jak i dla tych, którzy już się go uczyli). W ciągu semestru nauka jest kontynuowana, ok. 4 godzin w tygodniu, 1 godzina dziennie.

Zajęcia w Universidad de Deusto odbywają się także w języku angielskim.

Wraz z grupą z lekcji hiszpańskiego.

Wraz z grupą z lekcji hiszpańskiego.

TRANSPORT:

Bilbao ma bardzo dobrze rozwiązany transport publiczny. Jest nowoczesne Metro, które dojeżdża aż do wybrzeża, z obydwóch stron rzeki. Jest także jedna linia tramwajowa, która jeździ głównie wzdłuż centrum, oraz liczne linie autobusowe. Do obrzeży Bilbao oraz pobliskich parków narodowych czy miast można dojechać także pociągami.

ŻYCIE NOCNE:

Bilbao od poniedziałku do czwartku do godziny 22:30 zasypia. Ma to jednak swój urok, choć dla niektórych było to dość dziwne – w końcu to Hiszpania. Jednak od czwartku do końca tygodnia miasto ożywa. W Bilbao bawimy się po hiszpańsku! Uliczny „botellon” – czyli siedzenie na ulicy (dosłownie), rozmawianie i sączenie „kalimotxo” (mieszanki czerwonego wina i coca-coli) to ulubiona rozrywka tutejszych studentów. Po takim zaprawieniu można pójść do różnych mniejszych dyskotek w mieście, bądź przejechać metrem do większych, na obrzeżach miasta.

Wieczór spędzać też można na tzw. Pintxo hopping. Bardzo popularny w Kraju Basków sposób na piątkowe wieczory to nic innego jak odwiedzanie jednego baru po drugim. W każdym obowiązkowo próbujemy Pintxosów (baskijskich tapas) i wypijamy lampkę wina. Taki wieczór także może skończyć się ciekawie – wszystko zależy ile barów chcielibyście odwiedzić.

Co miesięczna impreza w Muzeum Guggenhaima. Warto pójść choć raz.

Co miesięczna impreza w Muzeum Guggenhaima. Warto pójść choć raz.

LUDZIE:

Baskowie to otwarci ludzie, jednak nie tak wylewni jak reszta Hiszpanów. Są jednak bardzo pomocni i chętnie dzielą się wiedzą na temat swojej kultury i swojego kraju. Wiele razy spotkałam się z małymi oznakami ich uprzejmości i myślę, że jest to bardzo nadzwyczajny naród.

Na zdjęciu baskijskie tapas czyli PIntxos. I bardzo uprzejmy właściciel baru.

Na zdjęciu baskijskie tapas czyli PIntxos. I bardzo uprzejmy właściciel baru.

POGODA:

Dla miłośników hiszpańskich upałów, muszę podkreślić, że ze względu na swoje położenie w Bilbao pogoda bywa różna. Z relacji znajomych, którzy przyjechali do Bilbao na cały rok (poczynając od września) pogoda początkowo była świetna, aż do połowy października kiedy zaczęło się robić zimno. Bilbao to dość wietrzne i deszczowe miasto, szczególne w miesiącach zimowych. Temperatury nie są niskie, jednak w połączeniu z wiatrem i deszczem aura nie sprzyja wychodzeniu. Proponuje więc każdemu aby do Bilbao przyjechać jednak na semestr letni. Wtedy załapiecie się na więcej naprawdę słonecznych dni. W czasie mojego pobytu już w lutym miałam chwile kiedy wylegiwałam się na słońcu. Pierwsze opalanie na plaży zaliczyłam natomiast w marcu. Mimo to, w Bilbao zawsze warto mieć przy sobie parasol tak samo jak okulary przeciwsłoneczne – pogoda zmienia się czasem kilka razy dziennie. Niech was to jednak nie odstraszy! Ja również byłam uprzedzana o deszczowej baskijskiej pogodzie, a okazało się, że tych dni deszczowych było dużo mniej niż słonecznych, a temperatury dorównywały tym z południa.

Sopelana – przed lekcją surfingu. Na plażach w Bilbao są idealne warunki do surfowania. Surfować można praktycznie cały rok - w zależności od pogody. Dla Erasmusów są zniżki (zwłaszcza w czasie od lutego - marca) ok 70 Euro za 10 godzin bądź jedna 2 godzinna lekcja ok 15 Euro.

Sopelana – przed lekcją surfingu. Na plażach w Bilbao są idealne warunki do surfowania. Surfować można praktycznie cały rok – w zależności od pogody. Dla Erasmusów są zniżki (zwłaszcza w czasie od lutego – marca) ok 70 Euro za 10 godzin bądź jedna 2 godzinna lekcja ok 15 Euro.

Sopelana – moja ulubiona plaża. Zdjęcie robione w lutym.

Sopelana – moja ulubiona plaża. Zdjęcie robione w lutym.

Plentzia – kolejna plaża, kompletnie inny klimat. Zdjęcie robione w czerwcu. Choć pierwsze opalanie zaliczyłam już w środku marca.

Plentzia – kolejna plaża, kompletnie inny klimat. Zdjęcie robione w czerwcu. Choć pierwsze opalanie zaliczyłam już w środku marca.

Arrigunaga – następna plaża w okolicy Bilbao.

Arrigunaga – następna plaża w okolicy Bilbao.

KOSZTY:

Miesięczne minimalne utrzymanie wraz z wynajmem pokoju to ok. 550 Euro. Ale taka suma zdaje się być jednak dość ograniczająca. Aby żyć spokojnie i móc gdzieś jeszcze pojechać najlepiej mieć ok. 700-800 euro.

  • Mieszkanie – 250 – 400 Euro
  • Transport – karta Barik umożliwiająca przejazdy wszystkimi środkami transportu – jednorazowy koszt 3 Euro + doładowania od 5 Euro. Przyjazdy z kartą są tańsze. W zależności, do którego obszaru miasta jedziesz, koszty transportu różnią się od 0,80 do 1,10 Euro.
  • Jedzenie – ceny porównywalne z innymi krajami, w których walutą jest euro. Najdroższe jest mięso, najtańsze warzywa i owoce. Przykładowe ceny:
  • duża bagietka – 0,90 euro
  • opakowanie 10 jaj – 1,50 euro
  • piersi z kurczaka – 7 euro/kilo
  • opakowanie szynki – ok 2 euro
  • opakowanie sera żółtego ok 2-3 euro
  • mleko – ok 0,80 euro
  • wino czerwone/białe – od 1 euro za butelkę
  • piwo – od 0,70 euro
  • Dodatkowo wyjście do restauracji i zamówienie Menu Del Dia (pierwszego i drugiego dania, deseru, wody oraz czasem butelki wina) kosztuje od 9 do 20 euro. Takie zestawy serwowane są przez restauracje w konkretnych godzinach.
  • Oraz wyjście na piwo czy wino – wino zawsze jest tańsze – od 1 do 2 euro za pokaźną lampkę, piwo natomiast od 2 do 2,50 euro za 250 ml.
Pintxo hopping – czyli jeden w wielu wypadów w czasie których chodzi się od baru do baru i próbuje przeróżnych pintxos i popija winem oczywiście.

Pintxo hopping – czyli jeden w wielu wypadów w czasie których chodzi się od baru do baru i próbuje przeróżnych pintxos i popija winem oczywiście.

Flaga Kraju Basków i pożegnalna impreza pod koniec roku.

Flaga Kraju Basków i pożegnalna impreza pod koniec roku.

To już koniec mojego wywodu 🙂 Mam nadzieję, że informacje się przydadzą. I przyszłym celem podróży czy Erasmusa będzie Bilbao – najurokliwsze i zaskakujące miasto!

Jeśli chcecie wiedzieć więcej – zapraszam do kontaktu mailowego!

Zuzia

mail: zuzanna.badek@gmail.com


Madryt: 365 dni 24/7

[view original version]

Otwarci ludzie, zupełnie inny język, który możesz usłyszeć na ulicach, życie pełne energii i szczęścia 24 godziny na dobę. To moje miasto, witam w Madrycie.

Alcalá Street

Alcalá Street

Madryt jest bardzo ważny i zróżnicowany kulturowo. Znajduje się w centrum Hiszpanii i jest dużym miastem, w którym można wiele zrobić i gdzie nie ma znaczenia skąd pochodzisz, bo każdy kto spędza czas w Madrycie staje się jego częścią.

Jak dojechać do Madrytu?

Miasto posiada tylko jedno lotnisko, Barajas, które jest bezpośrednio połączone  ze stacją metra, kolejową i autobusową. Do centrum można dotrzeć w kilka minut.

Posiada również kilka stacji kolejowych (Atocha jest główną z nich) i przystanków autobusowych (Principe Pio, Moncloa I Mendez Alvaro są najważniejszymi jeśli chcecie podróżować autobusem przez nasz piękny kraj).

Barajas Airport

Barajas Airport

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o środkach komunikacji miejskiej polecam strony:

http://www.aena-aeropuertos.es/csee/Satellite/Aeropuerto-Madrid-Barajas/en/Page/1049727006353/

http://www.renfe.com/EN/viajeros/index.html

http://www.ctm-madrid.es/

http://www.alsa.es/en/

Co można robić w Madrycie?

Madryt jest ważnym centrum kultury, życia nocnego, biznesu i zakupów.

Jest miastem gdzie zawsze dzieje się coś ciekawego, jest już przystosowane do imprez dużej skali takich jak koncerty, the Rock in Rio Madrid, Parda Gejów, JMJ, mecze piłki nożnej, festiwale i lokalne koncerty. Staramy się zostać organizatorami Olimpiady w 2020 roku. Co więcej, w planach jest budowa Eurovegas właśnie w okolicach Madrytu.

3

Jeżeli jesteście fanami sztuki koniecznie musicie odwiedzić Muzeum Prado, Muzeum Reina Sofia i Muzeum Thyssen-Bornemisza. Jeśli lubicie historie możecie po prostu przejść się po centrum miasta (Puerta del sol, Pałac Królewski, Lavapies, Huertas, Plac św. Anny…), ale warto też zobaczyć piękne miasteczka w pobliżu stolicy takie jak El Escorial, Aranjuez, Alcalá de Henares, Segovia czy Toledo.

The Royal Palace

The Royal Palace

Miłośnicy sportu też znajdą tu swoje miejsce, bo w Madrycie znajdziecie dużo siłowni (www.munimadrid.es); możecie również uprawiać sporty na świeżym powietrzu w jakimkolwiek z publicznych parków tj. Retiro, Casa de Campo, Madrid Rio albo wybrać się nan arty do Xanadu lub Navacerrada-Valdesquí jeżeli będzie wystarczająco dużo śniegu.

Retiro Park

Retiro Park

Co można zjeść podczas lunchu? Pytanie powinno brzmieć, czego nie można zjeść w Madrycie? Znajdziecie tu wszystko. Możecie czerpać przyjemność z jedzenia w różnorodnych restauracjach, np. śródziemnomorskich. Tapas to słynne przekąski często spotykane w Madrycie. Parę takich ciekawych dań możecie znaleźć w “El Mercado de San Miguel”, w Huertas lub “El Mercado de San Antón”. Jedna z bardziej znanych dużych restauracji to „100 montaditos” lub “La sureña” gdzie najecie się do syta za drobne pieniądze. Dla studentów polecam “La casa de la tortilla” obok stacji Moncloa, lub El Tigre, które znajduję się na ulicy Hortaleza, blisko Gran Via.

San Antón Market

San Antón Market

A co jeśli chodzi o życie nocne w Madrycie? Mógłbym mówić o tym godzinami, ale pokrótce to wszystko zależy od waszego gustu. Gdziekolwiek wybralibyście sie w piątkowy wieczór, niezależnie czy jest to przy stacji Huertas, Moncloa czy Santiago Bernabeu, zawsze znajdziecie mnóstwo czekającyh na was barów i dyskotek. Ceny drinków wahają się od 8 do 10 euro, więc zazwyczaj spotykamy się i robimy tak zwany “botellón” (picie na ulicach, co jest w prawdzie zakazane, lub w domach znajomych) a następnie wychodzimy na imprezy.

Frabrik

Frabrik

Kilka przydatnych informacji:

Godziny otwarcia

Madryt jest słynny jako miasto gdzie zawsze jest coś do roboty. Jest to w 100 procentach prawda, ale tak jak wszędzie powinniście znać obowiązujące godziny pracy.

Społeczność Madrytu ma szeroko dostosowane godziny pracy. Z jednej strony, centra handlowe I sklepy otwarte od 10 do 22 (to zmienia się w zależności od ustalonego porządku). Z drugiej jednak strony małe sklepiki zwykle są otwarte od 10 do 14, następnie po przerwie na lunch od 17 do 20:30.

Lunch w Madrycie je się pomiędzy godziną 13 a 17 po południu, a kolację można zjeść od 20:30 aż do północy, a czasami nawet aż do 1 nad ranem. Kawiarnie i bary czekają na nas od 7 rano do 23 w nocy, a w niektórych przypadkach nawet do 1. Tak jak mówiłem wcześniej, to zależy.

Nie ma większych problemów, żeby bawić się w Madrycie. Jest mnóstwo możliwości. Zaczynając od nocnych klubów otwartych do około 3:30 rano, kończąc na dyskotekach otwartych całą noc.

Madryt może sie szczycić swoją komunikacją miejską. Stacje metra, autobusowe i kolejowe obejmują całe miasto. Autobusy kursują od 6 rano aż do północy, podczas gdy metro jest otwarte do godziny 1:30 rano. Pociągi zaczynają kursować o godzinie 5 rano i działają aż do północy. Co więcej, w godzinach nocnych zamiast linii metra kursują autobusy nocne od północy aż do 6 rano.

Więcej informacji : http://www.turismomadrid.es/en/

http://www.youtube.com/watch?v=CjcqHLTgjEg

Jai Molas


Madrid: 365 days open day and night

[zobacz tłumaczenie]

The open nature of the people, the different languages you can hear on the streets, the life full of energy and happiness 24 hours per day. That´s my city, welcome to Madrid.

Alcalá Street

Alcalá Street

Madrid is a very important and multicultural city. It is in the middle of Spain and is a big city with lots of things to do, and where doesn´t matter where you come from because anyone who stays in Madrid becomes part of it.

How to arrive to Madrid?

The city has only one airport, Barajas, the one is connected by metro, train and buses with the city center in a few minutes.

There are also several train stations (Atocha is the main one) and bus stations (Principe Pio, Moncloa and Mendez Alvaro are the most important ones if you want to travel by bus around our nice country).

Barajas Airport

Barajas Airport

If you want more information about transports you can visit:

http://www.aena-aeropuertos.es/csee/Satellite/Aeropuerto-Madrid-Barajas/en/Page/1049727006353/

http://www.renfe.com/EN/viajeros/index.html

http://www.ctm-madrid.es/

http://www.alsa.es/en/

What to do in Madrid?

Madrid is an important center of culture, nightlife, business and shopping.

Madrid is a city where there is always happening something, is a city used to big events as concerts, the Rock in Rio Madrid, Gay Proud, JMJ, football matches, festivals, and local festivities for example. As you may know, we are also applying for being the organizers of the Olympic Games in 2020 and they want to build the Eurovegas in Madrid.

3

If you want art then you must visit the Prado Museum, Reina Sofia Museum and the Thyssen-Bornemisza Museum. If you want history you can just walk around the city center (Puerta del sol, Palacio Real, Lavapies, Huertas, Santa Ana square…) but you can also visit some other towns which are close to Madrid and are very nice to like El Escorial, Aranjuez, Alcalá de Henares, Segovia or Toledo.

The Royal Palace

The Royal Palace

You can also practice any sport you want, there are a lot of gyms in Madrid, the public ones are good as well (www.munimadrid.es); you can also practice some sports in any of the public parks(Retiro, Casa de Campo, Madrid Rio) or even going skiing to Xanadu or  to Navacerrada-Valdesquí if there is enough snow in winter.

Retiro Park

Retiro Park

And at lunch time, what can you eat? My answer is, what cannot you eat in Madrid? You can enjoy in a lot of restaurants our Mediterranean dishes, tapas are very usual, and you can find some cool places in “El Mercado de San Miguel”, in Huertas or “El Mercado de San Antón”, there are also some known big restaurants as “100 montaditos” or “La sureña” where you can drink some beers and eat something for a few Euros. For students there are also some typical places as “La casa de la tortilla” near Moncloa station or “El tigre” which is in Hortaleza Street, near the Gran Via.

San Antón Market

San Antón Market

And what about nightlife in Madrid? I could talk for hours about it, but being brief it depends on your likes you can just go to Alonso Martinez station, Moncloa station, Santiago Bernabeu station, Chueca station or Huertas on Friday night and you will find plenty of bars and discos to choose. Just say, in Madrid one drink in a disco is about 8 or 10 Euros, so usually we make “botellón” (drinking in thr street what is forbidden or at someone´s house) before going to a club.

Frabrik

Frabrik

Some other usefully information:

Opening hours

Madrid is famous for being a city where, always, is something to do. And this is true but, as in anywhere, there are some timetables that you should know.

The Community of Madrid has wide opening hours. On the one hand, the shopping centers and mode shops open from 10 a.m. to 10 p.m. (this can change from one establishment to others). On the other hand, the small shops use to open their doors at 10 a.m. until 2 p.m. After a break to have lunch, they restart their activity at 5 p.m. until 8.30 p.m.

To have lunch in Madrid, you should go to the restaurants between 1 p.m. and 5 p.m. and to have dinner between 8.30 p.m. and midnight or, sometimes, until 1 a.m. The cafés and bars open their doors between 7 a.m. and 8 a.m. until 11 p.m. or, in some cases, 1 a.m. It depends on the establishment.

To go out in Madrid is very easy. You have a lot of possibilities. On the one hand, you can visit the nightclubs open until 3 a.m. or 3.30 a.m. On the other hand, you find the discotheques open during the whole night until 6.30 a.m. or 7 a.m.

Madrid can be proud of its public transport. The buses, the underground and the trains cover Madrid. The buses work between 6 a.m. and midnight, while the underground continue half and an hour more, until 1.30 a.m. The trains start at 5 a.m. and keep working until midnight. Moreover, during the night there is a bus service which covers the same routes as the underground from midnight until 6 a.m.

And for some more info just visit: http://www.turismomadrid.es/en/

http://www.youtube.com/watch?v=CjcqHLTgjEg

Jai Molas