Tag Archives: podróże

Small campus, big experience – Erasmus w Deauville

Na pytanie jak wspominam mojego Erasmusa, moja odpowiedź brzmi: „Którego?”. Moja wymiana we Francji nie była bowiem moim pierwszym, a nawet drugim Erasmusem, a licząc także wolontariat była w zasadzie czwartym dłuższym zagranicznym wyjazdem. Kto już kiedyś przeżył doświadczenie wymiany studenckiej, doskonale mnie zrozumie, ten kto się dopiero na nią decyduje, mam nadzieję, że bardzo szybko upewni się po przeczytaniu mojego tekstu, że to dobry wybór i niedługo sam dołączy do grupy „uzależnieni od podróży”;)

Po moim pierwszym Erasmusie w Hiszpanii, praktykach Erasmus na Fuerteventurze i wolontariacie w Peru, przyszedł czas na Francję. Mój wybór padł na małe miasteczko w dolnej Normandii, Deauville. Wybór, to w sumie dużo powiedziane, ponieważ chcąc być szczerą powinnam powiedzieć, że wyglądało to bardziej jak zakręcenia globusem i zatrzymanie go palcem z zamkniętymi oczami. Jadąc tam, nie wiedziałam o tym miejscu w zasadzie nic, a wybór był zupełnie przypadkowy.

Małe miasteczko, weekendowy kurort Paryżan, ceny zdecydowanie nie studenckie, filmy w kinie tylko po francusku, ulice wieczorami (jeżeli nie jest to weekend) świecą pustkami, a do Paryża wiedzie jedynie pociąg, który bez zniżek lub wcześniejszego zakupu kosztuje 34 euro. Zapytacie, czy piszę ten artykuł, żeby was zniechęcić do przyjazdu do tego miejsca? Otóż nie, to co chcę powiedzieć, to że nawet w takim miejscu, można przeżyć niesamowite chwile, bo to, co tworzy miejsce niezapomnianym to niezwykli ludzie i ja zdecydowanie takich tam spotkałam. Był to na pewno inny wyjazd od poprzednich, każdy jest inny, ale jedna rzecz jest pewna: ani przez chwilę nie żałowałam, że właśnie tam zaniosły mnie koleje mojego życia:)

Po dość długim wstępie, wypadałoby mi przejść do jakichś konkretów. Na laniu wody, jeszcze żadna porządna kampania nie została zbudowana;)

1

Na zdjęciach zamieszczonych powyżej od lewego górnego rogu znajdziecie: 1.Widok, który ujrzycie jako pierwszy po wyjściu z dworca kolejowego Deauville-Trouville. 2.Małe i urokliwe uliczki Normandii. 3.Place Morny – główny plac Deauville zapełniony kawiarenkami, restauracjami i oczywiście piekarniami z pysznymi bagietkami i croissantami. 4.Kasyno w Deauville.

#Deauville

Tak jak już wspomniałam, miasteczko jest malutkie. Wszystko jest w zasięgu dystansu, który spokojnie można przejść na piechotę. Również do sąsiedzko położonego Trouville, połączonego z Deauville Mostem Belgijskim (Pont des Belges Trouville-sur-Mer), można się wybrać na nogach. Zresztą, jeżeli ktoś nie dysponuje własnym samochodem, inny sposób jest niemożliwy, bo transport miejski tam nie istnieje. Oba miasteczka są dość drogie, chociaż Trouville jest relatywnie trochę tańsze. Jednak klimat, zabudowa i bliskość morza zapewniają klimat, który rekompensuje poziom cen. Dla zmęczonych dużymi miastami, dojście na uczelnię w maksymalnie 15-20 minut pośród uroczych budyneczków będzie zdecydowanym atutem. Jedynie czasem trzeba być przygotowanym na silne wiatry i deszcze, w końcu klimat oceaniczny jakoś musi o sobie dać znać.

Do jednych z atrakcji można zaliczyć kasyna: jedno w Deauville i drugie w Trouville. Oczywiście nie zachęcam tutaj do hazardu, ale z ciekawości raz można się wybrać, czasem włożone do maszyny 5 euro może się pomnożyć;) Dla tych zaś, którzy niekoniecznie są przekonani do tej formy spędzania wolnego czasu, mogę zaproponować basen o długości olimpijskiej z wodą morską. Przynosi zdecydowanie odprężenie, zwłaszcza po całodniowych zajęciach na uczelni. A dla wielbicieli spacerów, oprócz plaży, gdzie można nawdychać się jodu, warto także odwiedzić pobliskie wzgórza, gdzie znajdziecie pozostałości po bunkrach zbudowanych podczas II wojny światowej.

2

Zdjęcia od lewego górnego rogu: 1.Charakterystyczna zabudowa Normandii. 2.Plaża wieczorną pochmurną porą (też ma swój urok). 3.Widok na Trouville z balkonu o wschodzie słońca. 4.Marina w Deauville

#Uczelnia

Kampus w Deauville jest niezwykle mały, trudno go nawet nazwać kampusem, gdyż mieści się w jednym budynku, a wejście do niego możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Z tego powodu przylgnęło do niego motto: „small campus, big family”. I faktycznie, można tam się czuć jak w domu. Zawsze jest z kim porozmawiać, panie w sekretariacie zawsze chętne do pomocy, a w „Bubble room” przeznaczonym do jedzenia można zawrzeć nowe znajomości. W takim małym budynku znalazło się nawet miejsce na stół do tenisa stołowego dla żądnych ruchu podczas całodniowych zajęć.

3

No właśnie zajęcia… Dla nas, Polaków, system może wydać się trochę dziwny, ponieważ zamiast semestru zajęć ze wszystkich przedmiotów, dostaniecie plan z jednym przedmiotem trwającym od 1-2 tygodni, od rana do popołudnia, zazwyczaj codziennie. Przedmiot kończy się zazwyczaj prezentacją jako formą continuous assesment, a do tego jest końcowy esej zadany do domu jako final assesment. I dopiero po zakończeniu jednego przedmiotu, rozpoczyna się drugi. System ten ma swoje plusy i minusy, ale na pewno wiele można się nauczyć. Zajęcia prowadzone są przez międzynarodowych wykładowców, mnóstwo case study, dyskusji i praktycznej wiedzy, a do tego możliwość pracy w grupach z ludźmi z różnych kultur, co wierzcie mi, w znakomity sposób sprawdzi waszą tolerancję na odmienne sposoby patrzenia na wiele kwestii.

Generalnie treści przekazywane podczas zajęć nie należą do bardzo trudnego materiału, a końcowy esej można sobie spokojnie napisać w zaciszu domowym, bez presji uciekającego czasu, jak to często bywa na egzaminie. Do tego ma się możliwość poszerzenia wiedzy w danym temacie we własnym zakresie. Jednak całodniowe zajęcia z tego samego przedmiotu kończące się prezentacją na koniec tygodnia, czasem bywają męczące. Zmęczenie jednak jest wynagradzane satysfakcją z dobrze wykonanej roboty 🙂

#Ludzie i imprezy

No to przechodzę do części, na którą każdy Erasmus czeka: imprezy;)

4

Tak jak już wspomniałam, Deauville jest dość drogim miasteczkiem, dlatego jeżeli ktoś nie chce wydać na piwo 0,33l 8 euro, to raczej zostanie w domu. Z tego powodu wszelkiego rodzaju imprezy to zazwyczaj domówki, co widać na powyższych zdjęciach. Chodzenie do baru, żeby się czegoś napić, tak jak można to spokojnie robić w na przykład w Hiszpanii czy Portugalii, tutaj jednak jest cięższe do zrealizowania. Jednak jeżeli ktoś ma ochotę na potańczenie, to po małym beforze w mieszkaniu, można wybrać się do jednego z klubów, nie jest ich nieskończenie wiele, ale z dobrym towarzystwem zdecydowanie wystarczająco. Jeżeli już zaś mowa o towarzystwie, to w moim przypadku ja trafiłam na klasę, gdzie 45% stanowili Francuzi, 50%Hindusi plus trzech Chińczyków i ja jedna Polska, także było bardzo międzynarodowo. Nie przeszkodziło to jednak w zawarciu wspaniałych przyjaźni. Ważne jest, aby nie zamykać się na, zdawałoby się, odległych nam kulturowo ludzi, ponieważ odmienny nie znaczy gorszy, a studenci z odległych krajów mogą stać się najbliższymi Ci tam ludźmi i sprawić, że swojego Erasmusa będziesz pamięć głównie dzięki nim, a dodatkowo nauczysz się ogromu ciekawych rzeczy! 😉

Jeżeli mowa o imprezach, to nie przegap pożegnalnej gali, która organizowana jest na koniec roku. Za kwotę 15 euro, która naprawdę nie jest wygórowana, dostaniesz kolację z deserem, open bar, liczne atrakcje i ogrom szampańskiej zabawy w eleganckim anturażu 🙂 Naprawdę warto!

5

#Podróże

Na początku niestety muszę podkreślić, że Francja w ogóle nie jest tania, a zatem podróże do tanich też nie należą. Moim priorytetem było odwiedzenie koleżanek z pierwszego Erasmusa, więc za cel moich podróży wybrałam Bordeaux, potem Brukselę i na zakończenie Paryż. Jeżeli zaplanujecie sobie wojaże z większym wyprzedzeniem, większe są szanse, że znajdziecie tańsze bilety (iDTGV, SNFC, Eurolines). Warto skorzystać także z transportu firmy Mega Bus, która oferuje przejazdy do Brukseli czy Amsterdamu nawet za £20 w obie strony. Oczywiście trzeba najpierw dojechać do Paryża, co dodaje kosztów, dlatego warto wykorzystać przerwę w połowie semestru, która trwa około 2 tygodni, wtedy można za jednym razem odwiedzić kilka miejsc, płacąc tylko za jedną podróż do Paryża.

7

Mimo że podróżowanie jest drogie, to jednak Erasmus, to właśnie podróże, więc nie żałujcie na to pieniędzy. Można zaoszczędzić na czymś innym, ale to podróże zapewnią wam niezapomniane wspomnienia. Kiedy, jak nie teraz? 🙂

6

#Praktyczne informacje

  1. Dojazd pociągiem do stacji Deaville-Trouville ze stacji Paris Saint-Lazare; koszt bez zniżki 34 euro. Jeżeli jednak kupimy kartę studencką za 50euro (która daje 50% zniżki) lub po prostu zadbamy o wcześniejszy zakup, cenę tę można obniżyć.
  2. Mieszkania dostępne są zarówno w Deauville jak i w Trouville, z obu miast można bez problemu dojść na piechotę na uczelnię. Maksymalny czas dojścia na piechotę na pewno nie przekroczy 20 minut.
  3. Warto zatroszczyć się o dofinansowanie z CAF, chociaż cała procedura jest dość czasochłonna, to zdecydowanie opłaca się poczekać. Do otrzymania pieniędzy konieczne będzie założenie francuskiego konta bankowego, w czym pomagają sympatyczne panie w administracji uczelni. Uwaga! Zwrot części kosztów nie obejmuje pierwszego miesiąca zamieszkania.
  4. Może zaistnieć konieczność dobrania dodatkowego przedmiotu po powrocie do kraju z uwagi na fakt, że tam studenci też zobowiązani są napisać pracę magisterską, za którą mają przyznawane punkty z puli 30ECTS. Erasmusi oczywiście nie są tu uwzględniani ze względu na tymczasowość pobytu.

Na zakończenie

Małe miasteczko, mały kampus, droga Francja, często niemówiący po angielsku Francuzi oraz wiele innych rzeczy, które wam się pewnie nie spodoba… owszem, nie będę mówiła, że wszystko jest idealne. Jednak na koniec dnia, to nie jest to, co się pamięta, zdecydowanie nie. To, co zostaje w pamięci, to ludzie i chwile spędzone z nimi w niesamowitych miejscach. Może nie jest to płynąca sangrią Hiszpania czy Włochy z pyszną pizzą na każdym rogu, ale jest tutaj coś innego, klimat, który na pewno sprawi, że nie będziecie żałować tego, że tutaj przyjechaliście. Także pakujcie walizki i wyjeżdżajcie. Życie jest za krótkie, żeby siedzieć w jednym miejscu, a świat zbyt pełen wspaniałych ludzi, żeby nie wyjść im naprzeciw i ich nie poznać. To w drogę! 🙂

8

Joanna Mokijewska

Jeżeli mielibyście więcej pytań do mnie, bo pewnie zapomniałam wspomnieć o wielu kwestiach, to piszcie śmiało maile, zostawiam wam mój adres: jmokijewska@gmail.com


Dlaczego wybrałam Lille? czyli Erasmus we Francji.

IMG_0412

Pierwszy raz o wymianie Erasmus usłyszałam jeszcze będąc w gimnazjum. Wiedziałam, że może to być coś ekscytującego, nowego, zmieniającego życie i poglądy. Od zawsze lubiłam podróżować i poznawać różne kultury, uczyć się języków i je praktykować. Moim celem była Francja, dlaczego ?

Uczyłam się francuskiego od kilku lat, wielokrotnie byłam w Paryżu, kochałam klimat tego kraju i jego zmienność. Chłodna deszczowa północ, gorące atrakcyjne południe. We Francji znajdziesz tak naprawdę wszystko.  Każdy człowiek reprezentuje odmienną kulturę. Najciekawsze jest to, że będąc w tym kraju możesz poczuć się jak w Maroku, Włoszech , Belgi czy w Niemczech. Każdy region słynie z czegoś innego i jest pod różnymi wpływami kulturowymi.

IMG_0426

Decyzja o Erasmusie nie była łatwa. Na 5 miesięcy musiałam zostawić swoich przyjaciół w Polsce i zbudować swoje grono znajomych na nowo. Na początku można poczuć się samotnie i wtedy zaczynasz zastanawiać się, w co tak naprawdę  się wpakowałeś, mogłeś przecież zostać spokojnie w Krakowie, a nie wprowadzać taką rewolucję w swoje życie, ale czy nie żałowałbyś wtedy, że straciłeś szansę na coś wyjątkowego? Czy się bałam? Oczywiście. Czy miałam wątpliwości?  Miałam. Bałam się egzaminów i tego czy będę w stanie wszystko zrozumieć, bo przecież 2h w tygodniu języka w szkole a codzienność to niebo a ziemia. Pierwszy miesiąc był trudny. Musiałam się osłuchać, nabyć płynność w wypowiadaniu tego, czego potrzebuje.  U mnie trudność polegała na tym, że musiałam zmieniać co chwilę języki.  Zajęcia miałam po angielsku, po zajęciach spotykałam się ze znajomymi i wszyscy rozmawiali po francusku, mój mózg musiał się do tego przyzwyczaić.  Potem już wszystko przychodziło automatycznie, nawet nie wiem, kiedy przestałam mieć trudności z porozumiewaniem się, to wszystko przyszło naturalnie. Cudowne uczucie. Jedno co trzeba wiedzieć to, żeby wyjechać na Erasmusa potrzebna jest odpowiednia baza słów. Jeśli już ją masz na Erasmusie ćwiczysz płynność i szybkość wypowiadania się, owszem przybywają nowe słówka, ale najważniejsza jest praktyka.

IMG_0421

Ja swoje 5 miesięcy spędziłam w Lille. Dlaczego Lille ? Miasto leży na północy Francji, jakieś 5 km od belgijskiej granicy, 200km od Paryża, 6h autobusem od Londynu, 150 km od Brukseli i ponad 200km od Amsterdamu.  Dojazd tam jest prosty. Samoloty często latają między Krakowiem a Brukselą, a z lotniska jedzie bezpośrednio autobus do centrum Lille.  Miasto jest mniejsze niż Kraków, ale ma swój klimat, przede wszystkim jest tańsze od Paryża. Wybrałam Lille, bo chciałam też troszkę popodróżować, a nie wydać całego grantu z Erasmusa na utrzymanie w Paryżu.  Miałam na tyle szczęścia, że udało mi się znaleźć mieszkanie przez Facebooka. Istnieją różne grupy, gdzie ludzie wstawiają ogłoszenia, że zwalniają pokój, tym sposobem ja się ogłosiłam, że poszukuję i odezwał się do mnie pół francuz pół polak, który także wyjeżdżał w tym okresie na wymianę do Niemiec, a chciał zachować pokój. Zabawna historia, jak to erasmusi sobie pomagają. Średnio za pokój płaci się w Lille 300-500 euro.  Jeśli chce się zaoszczędzić, można żywić się w szkolnej stołówce ok. 2,50 euro za obiad. Stołówki są prawie przy każdym wydziale. Komunikacja miejska też jest w Lille tańsza niż w Paryżu. Jest to koszt ok. 28 euro na miesiąc. Wiadomo, że przed wyjazdem warto troszkę pooszczędzać, żeby mieć na podróże i wypady na imprezy. Trzeba się z tym liczyć, że sam grant nie wystarczy. Ale dla chcącego nic trudnego !

Co do formalności związanych z wyjazdem, jest sporo do załatwiania, potrzeba wielu podpisów, dobrych ocen, ale tak naprawdę każdy ma szansę wyjechać. Jak już się zdało egzamin z języka obcego i ma się z niego punkty, zawsze jest szansa. Ja byłam na liście rezerwowej, bo brałam udział w rekrutacji dodatkowej i opłaciło się! Erasmus dał mi bardzo dużo. Mogłam zobaczyć jak wygląda rzeczywistość we Francji. Jeśli ktoś jeździ tylko na wakacje, tak naprawdę niewiele się dowie, dopóki nie wsiąknie troszkę bardziej w dane miejsce i jego kulturę.

IMG_3621

Zdjęcie z wycieczki do Strasbourga organizowanej przez ESN Lille

Trzeba mieć odwagę i wierzyć, że się uda. Bo po co jechać i ciągle wątpić w siebie ? Postanowiłeś, że dasz radę, podpisałeś umowę z uczelnią, nie masz innej opcji, jak dobrze się bawić i nauczyć czegoś nowego. Erasmus da Ci odwagę w życiu do próbowania nowych rzeczy i ryzykowania, a wiadomo, że kto nie ryzykuję ten nic nie ma. Po moim Erasmusie w Lille, pojechałam też na praktyki Erasmus nad Lazurowe Wybrzeże, a teraz zamieszkałam we Francji na stałe. Może tu zostanę na zawsze, a może przeniosę się w całkiem inne miejsce, jestem otwarta na nowe wyzwania. Myślę, że to dzięki właśnie tej wymianie nie boję się iść naprzód. Jeśli chcesz być Panem/Panią swojego losu, a nie tylko biernie przyglądać się temu co Cię otacza, wybierz wymianę Erasmus !

IMG_0612

Maggie

Wszystkich zainteresowanych wymianą studencką w Lille gorąco zachęcamy do odwiedzenia bloga autorki wpisu, który w całości poświęciła ona swojemu Erasmusowi. Znajdziecie tam mnóstwo przydatnych informacji dotyczących życia w Lille, które z pewnością będą dla Was bardzo pomocne.

Link do bloga: https://ichoselille.wordpress.com/


Podróże małe i duże;)

W ostatnim wpisie przed wakacjami opowiem wam, jakie miejsca warto odwiedzić podczas jednodniowych podróży – opowiem wam o dwóch z nich, które pokochałem. Innymi słowy pokaże wam miejsca,  do których można się wybrać mając jeden dzień wolny od zajęć albo podczas weekendu, a ominięcie ich byłoby wielką stratą!

Dzisiaj będzie dużo zdjęć i mało tekstu. Dużo zdjęć, żeby zachęcić was do wyjazdu i przekonaniu się na własne oczy jak pięknie jest w Japonii; mało tekstu, aby zachęcić was do szukania w Internecie ciekawostek o miejscach, które wam pokaże.

Tak naprawdę region Chugoku (w którym znajduje się prefektura Hiroshima) jest takiej wielkości, że większość miejsc wartych odwiedzenia można zwiedzić urządzając jednodniowe wycieczki. Polecam wam strone:

http://www.japan-guide.com/list/e1106.html

Wybieramy region Chugoku i mamy listę miejsc wartych odwiedzenia w tym regionie. Aby wyszukać pociągi niezawodna jest strona:

http://www.hyperdia.com

To tyle jeżeli chodzi o kwestie techniczne i organizacyjne.Zacznijmy podróże małe i duże.;) Na pierwszy ogień Onomichi i Setoda – tylko  półtorej godziny pociągiem od Hiroshimy. Onomichi to miejscowość portowa z wieloma pięknymi świątyniami na wzgórzu i pięknym widokiem na morze.

1

2

3

Z Onomichi płyniemy łódką na Setodę – wyspę pełną zabytków, wliczając w tą jeden z najpiękniejszych kompleksów świątyń jaki widziałem w Japoni, mianowicie Kousanji.

4

5

6

Kousanji:

7

8

9

Włoski marmur w na szczycie Kousanji:

10

Do Onomichi i Setody wróciłem jeszcze jeden raz i powiem wam szczerze, że to miejsce, które można odwiedzać wiele razy i z każdą kolejna wizytą podoba się coraz bardziej. Dużym plusem jest mała liczba turystów, dzięki czemu jest tam bardzo spokojnie i urokliwie. Można usiąść na ławce w cieniu drzewa i zjeść spokojnie lunch przy akompaniamencie cykad. Gorąco polecam wszystkim, którzy kiedykolwiek będą w okolicach Hiroshimy!

Drugie miejsce to największy kompleks jaskiń w Japonii Akiyoshido i Akiyoshidai. Do kompleksu jaskiń nie ma bezpośredniego dojazdu pociągiem. Trzeba kombinować z przesiadkami. My mieliśmy szczęście, ponieważ znajomy Japończyk wypożyczył małego busa i pojechaliśmy tam autostradą:

11

To jeden z najfajniejszych wypadów grupowych jakie mieliśmy podczas całego pobytu.  Było dużo śmiechu i dużo zdjęć. Zdjęcia niestety nie są w stanie w całości oddać piękna tego miejsca. Samo wejście do kompleksu to widok symboliczny:

12

13

W środku było bardzo wilgotno i panowała temperatura ok. 12 stopni C, co było akurat na plus biorąc pod uwagę upały panujące wtedy w Japonii. Wizyta w Akiyoshido to świetna sprawa. Całość sprawia wrażeni olbrzymiego schronu, stworzonego prze naturę, a  przygotowanego na wypadek wielkiej katastrofy.

14

15

Takich urokliwych miejsc w rejonie Chugoku jest duuuużoooo więcej. O pozostałych opowiem wam po wakacjach. Życzę wam udanych podróży wakacyjnych, dużo zdjęć i niezapomnianych wrażeń!!!

Maciek Sukiennik