Tag Archives: studenci

6-miesięczne La dolce vita we Włoszech – witajcie w Bolonii!

Dla mnie jako osoby uwielbiającej kulturę włoską to, że zdecydowałem się wyjechać na swojego Erasmusa do Bolonii było zupełnie naturalne. Co do uczelni, wybór padł na Uniwersytet Boloński. Bo któż by nie chciał studiować w tych samych murach co Mikołaj Kopernik, czy sam Dante Alighieri. Uczelnia ta założona w roku 1088 jest jednym z najstarszych uniwersytetów na świecie.

1

Jeśli chodzi o miasto, można je opisać za pomocą trzech przymiotników: la grassa, czyli „tłuste” ze względu na kuchnię, la dotta, czyli „uczone” ze względu na uczelnię oraz la rossa, co oznacza czerwone, ze względu na kolor budynków, ale też ze względu na dawne upodobania polityczne mieszkańców. Piazza Maggiore, czyli główny plac Bolonii, na którym można zobaczyć Fontannę Neptuna oraz Bazylikę San Pietronio stanowi centrum miasta. Bolonia to miasto pełne arkad, pod którymi spacer nawet  w czasie deszczu jest atrakcją.

4

Miasto ma wiele do zaoferowania i to zwłaszcza dla studentów w związku z tym że co roku 1,7 tysięcy Erasmusów wybiera go, aby w nim przeżyć swoją przygodę z kulturą włoską. W Bolonii prężnie działają dwie organizacje, które zapewniają studentom zagranicznym wiele atrakcji rozrywkowych, turystycznych, czy też sportowych – niekoniecznie w samym mieście. Jedną z nich jest ESN Bologna. Bolonia z innymi miastami ma świetne połączenie komunikacyjne zwłaszcza z tymi położonymi na północy Włoch. Wenecja czy Mediolan stoją więc otworem dla każdego!

5

Bolonia od pewnego czasu stanowi miasto muzyki UNESCO, dlatego muzyczne wydarzenia organizowane są tutaj bardzo często. Bilety warto zamawiać z wyprzedzeniem, bo cieszą się dużą popularnością i są tanie. W towarzystwie można miło spędzić czas w barze przy apperativo, czy pójść na pizzę (najbardziej ulubiona i jedna z najtańszych form obiadu dla każdego studenta).

Czas spędzony na Uniwersytecie był dla mnie jednym z najciekawszych przeżyć. Pracować i spędzać czas w wielokulturowym środowisku może wiele nauczyć i rozwinąć wiedzę o innych kulturach. Włochy to naród bardzo otwarty. Przed testami studenci spędzają czas, ucząc się wspólnie i to bardzo efektywnie. Było to dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, ale też stanowiło nie lada wyzwanie, bowiem nauka w grupie włoskiej odbywała się w języku włoskim, chociaż zajęcia odbywały się po angielsku. Bardzo dobrym pomysłem jest zapisanie się na kurs włoskiego, który jest bezpłatny i organizowany dwa razy w semestrze, jednak terminy zapisów są różne, więc warto się wcześniej zorientować, by ich nie przegapić. Zajęcia zaczynały się często z opóźnieniem, dlatego radzę poczekać, bo jeśli zajęcia się zaczynają o 16 i jest tylko kilka osób i nawet jeśli jest już 20 minut po 16, to nic to nie oznacza. Zajęcia, które wybrałem były po angielsku i odbywały się na kierunku Business & Economics. Zajęcia trwające 3 godziny, niektóre nawet 4 godziny mogą czasami się ciągnąć, ale uwierzcie, warto chodzić. Uważam, że kadra ma duże doświadczenie, dlatego uczęszczanie na  zajęcia sprawiło mi ogromną przyjemność. Wykładowcy mówią biegle po angielsku z ledwie słyszalnym akcentem. A w Bolonii, jak i w innych miastach na północy dużo osób potrafi mówić po angielsku, więc bez stresu.

3

Na koniec wspomnę o kosztach utrzymania: jako takich akademików Uniwersytet nie posiada, więc warto szukać mieszkania wszędzie i w sumie jak najwcześniej. Nawet najlepiej jest zarezerwować sobie kilka dni w hotelu. Ogłoszeń w mieście jest mnóstwo. Myślę, że 300 euro to jest cena typowa za miejsce w dwójce, plus minus 50 euro. Miesięczny koszt utrzymania abonamentu telefonicznego (korzystałem z Wind) to 10 euro. Zakupy różnie zależy od osoby, ale tylko w supermarketach, więc warto znaleźć jeden blisko mieszkania. Odnośnie pizzy ceny od 2.50 w górę za całą, kawałki są za około 1,60.

2

Polecam,

SB

sebastian.baran.1993@gmail.com


Dlaczego wybrałam Lille? czyli Erasmus we Francji.

IMG_0412

Pierwszy raz o wymianie Erasmus usłyszałam jeszcze będąc w gimnazjum. Wiedziałam, że może to być coś ekscytującego, nowego, zmieniającego życie i poglądy. Od zawsze lubiłam podróżować i poznawać różne kultury, uczyć się języków i je praktykować. Moim celem była Francja, dlaczego ?

Uczyłam się francuskiego od kilku lat, wielokrotnie byłam w Paryżu, kochałam klimat tego kraju i jego zmienność. Chłodna deszczowa północ, gorące atrakcyjne południe. We Francji znajdziesz tak naprawdę wszystko.  Każdy człowiek reprezentuje odmienną kulturę. Najciekawsze jest to, że będąc w tym kraju możesz poczuć się jak w Maroku, Włoszech , Belgi czy w Niemczech. Każdy region słynie z czegoś innego i jest pod różnymi wpływami kulturowymi.

IMG_0426

Decyzja o Erasmusie nie była łatwa. Na 5 miesięcy musiałam zostawić swoich przyjaciół w Polsce i zbudować swoje grono znajomych na nowo. Na początku można poczuć się samotnie i wtedy zaczynasz zastanawiać się, w co tak naprawdę  się wpakowałeś, mogłeś przecież zostać spokojnie w Krakowie, a nie wprowadzać taką rewolucję w swoje życie, ale czy nie żałowałbyś wtedy, że straciłeś szansę na coś wyjątkowego? Czy się bałam? Oczywiście. Czy miałam wątpliwości?  Miałam. Bałam się egzaminów i tego czy będę w stanie wszystko zrozumieć, bo przecież 2h w tygodniu języka w szkole a codzienność to niebo a ziemia. Pierwszy miesiąc był trudny. Musiałam się osłuchać, nabyć płynność w wypowiadaniu tego, czego potrzebuje.  U mnie trudność polegała na tym, że musiałam zmieniać co chwilę języki.  Zajęcia miałam po angielsku, po zajęciach spotykałam się ze znajomymi i wszyscy rozmawiali po francusku, mój mózg musiał się do tego przyzwyczaić.  Potem już wszystko przychodziło automatycznie, nawet nie wiem, kiedy przestałam mieć trudności z porozumiewaniem się, to wszystko przyszło naturalnie. Cudowne uczucie. Jedno co trzeba wiedzieć to, żeby wyjechać na Erasmusa potrzebna jest odpowiednia baza słów. Jeśli już ją masz na Erasmusie ćwiczysz płynność i szybkość wypowiadania się, owszem przybywają nowe słówka, ale najważniejsza jest praktyka.

IMG_0421

Ja swoje 5 miesięcy spędziłam w Lille. Dlaczego Lille ? Miasto leży na północy Francji, jakieś 5 km od belgijskiej granicy, 200km od Paryża, 6h autobusem od Londynu, 150 km od Brukseli i ponad 200km od Amsterdamu.  Dojazd tam jest prosty. Samoloty często latają między Krakowiem a Brukselą, a z lotniska jedzie bezpośrednio autobus do centrum Lille.  Miasto jest mniejsze niż Kraków, ale ma swój klimat, przede wszystkim jest tańsze od Paryża. Wybrałam Lille, bo chciałam też troszkę popodróżować, a nie wydać całego grantu z Erasmusa na utrzymanie w Paryżu.  Miałam na tyle szczęścia, że udało mi się znaleźć mieszkanie przez Facebooka. Istnieją różne grupy, gdzie ludzie wstawiają ogłoszenia, że zwalniają pokój, tym sposobem ja się ogłosiłam, że poszukuję i odezwał się do mnie pół francuz pół polak, który także wyjeżdżał w tym okresie na wymianę do Niemiec, a chciał zachować pokój. Zabawna historia, jak to erasmusi sobie pomagają. Średnio za pokój płaci się w Lille 300-500 euro.  Jeśli chce się zaoszczędzić, można żywić się w szkolnej stołówce ok. 2,50 euro za obiad. Stołówki są prawie przy każdym wydziale. Komunikacja miejska też jest w Lille tańsza niż w Paryżu. Jest to koszt ok. 28 euro na miesiąc. Wiadomo, że przed wyjazdem warto troszkę pooszczędzać, żeby mieć na podróże i wypady na imprezy. Trzeba się z tym liczyć, że sam grant nie wystarczy. Ale dla chcącego nic trudnego !

Co do formalności związanych z wyjazdem, jest sporo do załatwiania, potrzeba wielu podpisów, dobrych ocen, ale tak naprawdę każdy ma szansę wyjechać. Jak już się zdało egzamin z języka obcego i ma się z niego punkty, zawsze jest szansa. Ja byłam na liście rezerwowej, bo brałam udział w rekrutacji dodatkowej i opłaciło się! Erasmus dał mi bardzo dużo. Mogłam zobaczyć jak wygląda rzeczywistość we Francji. Jeśli ktoś jeździ tylko na wakacje, tak naprawdę niewiele się dowie, dopóki nie wsiąknie troszkę bardziej w dane miejsce i jego kulturę.

IMG_3621

Zdjęcie z wycieczki do Strasbourga organizowanej przez ESN Lille

Trzeba mieć odwagę i wierzyć, że się uda. Bo po co jechać i ciągle wątpić w siebie ? Postanowiłeś, że dasz radę, podpisałeś umowę z uczelnią, nie masz innej opcji, jak dobrze się bawić i nauczyć czegoś nowego. Erasmus da Ci odwagę w życiu do próbowania nowych rzeczy i ryzykowania, a wiadomo, że kto nie ryzykuję ten nic nie ma. Po moim Erasmusie w Lille, pojechałam też na praktyki Erasmus nad Lazurowe Wybrzeże, a teraz zamieszkałam we Francji na stałe. Może tu zostanę na zawsze, a może przeniosę się w całkiem inne miejsce, jestem otwarta na nowe wyzwania. Myślę, że to dzięki właśnie tej wymianie nie boję się iść naprzód. Jeśli chcesz być Panem/Panią swojego losu, a nie tylko biernie przyglądać się temu co Cię otacza, wybierz wymianę Erasmus !

IMG_0612

Maggie

Wszystkich zainteresowanych wymianą studencką w Lille gorąco zachęcamy do odwiedzenia bloga autorki wpisu, który w całości poświęciła ona swojemu Erasmusowi. Znajdziecie tam mnóstwo przydatnych informacji dotyczących życia w Lille, które z pewnością będą dla Was bardzo pomocne.

Link do bloga: https://ichoselille.wordpress.com/


FRANCJA ELEGANCJA!

Kochasz lato, słońce i plaże? Marzysz o podróżach, poznawaniu nowych kultur i pysznym( ale nie tuczącym) jedzeniu? Lubisz stawiać przed sobą wyzwania? Jeśli chociaż raz odpowiedziałeś TAK-  MONTPELLIER jest miejscem dla Ciebie!  Ale zanim zdecydujesz się spędzić Erasmusa właśnie tam, zapraszam na małą podróż…fr1

W Montpellier możemy podróżować 4 liniami tramwajowymi. Jak widać na zdjęciu, nie są to typowe krakowskie tramwaje, mają w sobie coś ze słonecznego południa!

Samolotem, autem, autobusem, byle do celu…

Montpellier jest miastem średniej wielkości ( ok. 57 km2 ) znajdującym się na południu Francji w odległości 10km od morza. Ze względu na dużą ilość uczelni znane jest jako miasto studenckie, ale również jako jedno z najlepiej nasłonecznionych (300 dni w ciągu roku!).  Władze miasta zdają sobie sprawę z potencjału tego miejsca i dobrze wykorzystują tę szansę, inwestując w jego rozwój. Dzięki temu, nuda tutaj nikomu nie grozi!

W ciągu dnia można godzinami wałęsać się po historycznych,  przeuroczych uliczkach w okolicach Place de la Comédie (patrz zdjęcie niżej), wypić kawę w klimatycznej kawiarence, czy też grać w siatkówkę na plaży, a wieczorami poszaleć w klubach w rytmie salsy, wyskoczyć na koncert,  czy też degustować regionalne potrawy i wina na licznych festiwalach. Polecam zajrzeć na stronę: http://www.ot-montpellier.fr/

Place de la Comédie. Na pierwszym planie słynna fontanna- „Les trois grâces , zwyczajowy meeting point, na drugim planie Opera.

Place de la Comédie. Na pierwszym planie słynna fontanna- „Les trois grâces , zwyczajowy meeting point, na drugim planie Opera.

PO TYCH SZALEŃSTWACH, CZAS NA NAUKĘ!

 Groupe Sup de Co Montpellier to Uczelnia nie będąca Uniwersytetem, lecz szkołą biznesową-prywatną. We Francji takie szkoły słyną z większej renomy niż Uniwersytety, a zatem odbycie chociażby semestru w tej szkole, będzie z pewnością plusem w CV. Studenci płacą nie mało za naukę na Sup de Co, dlatego warto docenić i skorzystać z możliwości studiowania całkowicie za darmo. Można wybrać zajęcia po angielsku lub francusku. Ja studiowałam po angielsku i zajęcia nie były ciężkie. System nauki jest inny niż w Polsce- stawia się nacisk głównie na praktykę, więc trzeba robić dużo prezentacji i tzw. „case study”.

Moja ukochana plaża

Moja ukochana plaża

MENU DNIA- Żyj jak Francuz, jedz jak Francuz.

Śniadanie- croissant, pain au chocolat, a do tego kawa i sok pomarańczowy. Śniadanie jest skromne, ale koniecznie na słodko!

 Obiad – najlepiej w restauracji z przyjaciółmi. Każdy region we Francji słynie z innych potraw więc podczas podróżowania warto wygooglować, czego powinniśmy spróbować w danym miejscu. Standardem są oczywiście Les crêpes , czyli naleśniki podawane na słono lub słodko. Wbrew polskiemu powiedzeniu, że francuzi to « żabojady » poznałam Francuzów, którzy nigdy w życiu żaby nawet nie próbowali ! Ewentualnie kosztowali tylko podczas wyjątkowych okazji. Kolejny francuski rarytas- Les escargots czyli ślimaki. Ja miałam okazję spróbować ich tylko raz – znów na specjalną okazję tj. Święta Bożego Narodzenia i mogę je śmiało polecić ! Co prawda, moi znajomi dziwnie na mnie patrzyli, kiedy opowiadałam im, jak bardzo smakowały mi ślimaki, ale uważam, że to naprawdę coś wartego skosztowania ! Ważne tylko, żeby były świeże i dobrze przyrządzone( ja lubię z sosem z pietruszki) J

… ale jednak i tak dla Francuzów największym i najważniejszym  posiłkiem jest kolacja, która składa się z przystawki, dania głównego, degustacji różnych serów, a na  koniec deseru. Wszyscy zastanawiają się jak to możliwe, że jedząc tak dużo na noc, Francuzki i tak mogą pochwalić się nienaganną figurą…! Postanowiłam rozwikłać tę zagadkę. Odpowiedź okazała się zaskakująca- ponoć to dobroczynny wpływ WINA! Tak więc przyjeżdżając do Francji, głodny ani spragniony na pewno nie będziesz.

Będąc we Francji należy spróbować Les crêpes czyli naleśników

Będąc we Francji należy spróbować Les crêpes czyli naleśników

MONEY, L’ARGENT, PIENIĄŻKI

Tutaj niestety zła wiadomość. Życie we Francji jest drogie! Nawet jeśli nie jest to Paryż, to trzeba liczyć się z kosztami. Plusem jest duża ilość akademików, tam można znaleźć tańszy pokój. Cały akademik nie przypomina naszych, polskich. Pokoje są jednoosobowe, a jeśli wybierzemy droższy pokój to i standard może być wysoki. Ponadto nie ma tam tak „imprezowej” atmosfery jak u nas.  Jeśli na tym zależy Ci najbardziej, warto wynająć mieszkanie z innymi studentami, co jednak wiąże się już z niemałymi kosztami. Ale czego nie robi się dla spełnienia swoich marzeń!

fr6

TRAVELLING, VOYAGE, PODRÓŻE

Ah taaak! Montpellier to idealnie miejsce, żeby zwiedzić cudowne południe Francji, ale również Hiszpanię, Włochy czy Portugalię. Podróżując po Francji, można wykupić kartę zniżkową dla młodzieży, dzięki której podróżuje się taniej pociągami, albo skorzystać z rozwiniętego i bardzo dobrze funkcjonującego „BlaBlaCar”. Dalsze podróże- najlepiej z lotniska z Marsylli. Tanie loty w różne zakątki świata. Podczas mojego pobytu udało mi się zwiedzić we Francji: Avignon, Marsylię, Carcassonne, Toulon, Aix-en- Provence, Toulouse, Nice, Cannes, Lyon, Sète, Nîmes, Saint-Guilhem-le-Désert , okoliczne nadmorskie miejscowości ( np. Carnon, La Grande Motte, Palavas les Flots… ), w Hiszpanii: Barcelona, Madryt, Granada, Sevilla, w Portugalii: Lizbona, we Włoszech: Rzym, dodatkowo Monako. Sporo tego:)  Muszę jednak dodać, że po sesji udałam się w podróż na prawie dwa tygodnie więc dlatego tyle się tego uzbierało.

Château d'If w pobliżu Marsylii

Château d’If w pobliżu Marsylii

FRANCUSKIE FENOMENY

      Jadąc do Francji warto przygotować się na to, że nie wszyscy będą chętnie mówić po angielsku ( często potrafią, ale niespecjalnie mają ochotę się przemęczać- wolą żebyś Ty to zrobił! ) więc warto mieć chociaż minimalną znajomość ich (najwspanialszego) języka.

 Problem może sprawić też słynna francuska administracja. Na tym punkcie Francuzi zwariowali więc trzeba się czasem nieźle nachodzić!

fr8

TAK!

Jeżeli doczytałeś do tego momentu, możliwe, że bardzo poważnie myślisz o odbyciu Erasmusa we Francji. Bardzo mnie to cieszy! Jeśli masz więcej pytań, śmiało zapraszam do kontaktu ze mną, chętnie pomogę:)

Poza tym, nieważne gdzie ostatecznie pojedziesz, ważne, że to zrobisz! Odkrywanie  kultur, zdobywanie nowego doświadczenia, sprawdzanie samego siebie, stanowi wartość samą w sobie. Z pewnością nie będzie to czas zmarnowany. Dodatkiem będą nowi przyjaciele z całego świata!

 fr9

 ONCE ERASMUS, FOREVER ERASMUS!

 

Justyna Kowalska

justyna.kowalska1907@gmail.com


Juwenalia – ciąg dalszy!

[view the translation]

TANIEC Z PROFESORAMI

TzP

14 maja godzina 13.00 (no może z lekkim opóźnieniem)  rozpoczęliśmy Turniej tańca na Hali UEK. Nie obyło się oczywiście bez przedstawienia uczestników oraz jury. Zaczęliśmy spokojnie – nastrojowym walcem wiedeńskim, a po krótkiej przerwie porwały nas gorące rytmy. Przekonaliśmy się, że wykładowcy doskonale czują cza-czę.

10

Nie zabrakło też zaangażowania publiczności – najpierw rozstrzygnięcie konkursów z facebook’a, a potem taneczne wygibasy na parkiecie! Oj działo się, działo!

4

W tegorocznym turnieju udział wzięli: z wydziału Ekonomii – Michał Siedlecki i Pani Aneta Mendrek oraz Renata Borek wraz z dr Urbanem Pauli; wydział Zarządzania reprezentowali – Asia Jasielec z dr Pawłem Chlipała oraz Piotr Zieliński z Eweliną Sosin; z Finansów zobaczyliśmy Asię Morek oraz Pana Tomasza Jedynaka, a wydział Towaroznawstwa prezentowali Paulina Bies i Pan Bartłomiej Kabaja.

1

3

Mimo ogromnej konkurencji zwycięzcami Turnieju zostali: Michał Siedlecki i Pani Aneta Mendrek – serdecznie gratulujemy! Wszyscy nasi uczestnicy otrzymali pamiątki i słodkie nagrody.

9

7

6

Najważniejsza jednak była dobra zabawa – a tego było pod dostatkiem. Kto nie był – niech żałuje!

Z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję Tańca z Profesorami – do zobaczenia za rok!

Kasia Bryła
ESN UEK

DANCE WAVE

Dw

W trakcie tegorocznych Juwenaliów na naszej uczelni, studenci mogli wziąć udział w jednym z najbardziej roztańczonych projektów w Krakowie – DANCE WAVE. Wydarzenie miało na celu sprawdzić, aby wszyscy zainteresowani żacy mieli okazję spróbować swoich sił na warsztatach tanecznych. Projekt cieszył się dużym zainteresowaniem zarówno studentów naszego uniwersytetu jak i innych uczelni.

W tym roku organizatorzy postawili na ogromną różnorodność warsztatów. Każdy z nas mógł wziąć udział w szybkiej lekcji ZUMBY, po czym za chwilę stać się gwiazdą MODERN DANCE. Tegoroczna edycja wzbogacona została o zajęcia z m.in. Bollywoodu, Salsy oraz najbardziej popularnego w tym roku REGGEATONU.

dw2

Jedną z dodatkowych atrakcji była możliwość wzięcia udziału w profesjonalnych zajęciach z POLE DANCE w jednej z krakowskich szkół tańca. Ponadto pokazy taneczne wprowadziły taneczną atmosferę w czasie środowego koncertu na naszym kampusie.

Dzięki wspaniałym instruktorom, świetnej organizacji oraz wysokiej jakości warsztatów projekt zakończył się wielkim sukcesem. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję jak przystało na najbardziej roztańczone Juwenalia w Krakowie.

Alicja Domańska
ESN UEK

Serce Europy rajem dla studentów

Niedługo rozpoczynam mój ósmy już (i być może ostatni, ale kto wie?) miesiąc w Strasbourgu. Mimo, iż akurat w moim przypadku nie były to ciągłe imprezy, jak większość Erasmusów, nie waham się stwierdzić, iż czas spędzony tutaj był chyba jednym z najlepszych wykorzystanych okresów w moim życiu.

Jednak zanim zacznę, mała lekcja geografii. Wielu moich przyjaciół i znajomych na wieść, że wyjeżdżam do Strasbourga, pytało: „A gdzie to właściwie jest”?. Otóż nie leży on w Niemczech, w Austrii ani w Szwajcarii, ale we Francji. Nie jest jednak typowym francuskim miastem – w przeszłości wielokrotnie zmieniał bowiem przynależność państwową, a obecnie do niemieckiej granicy na Renie można dojść spacerem.

Zapewne większości z Was Strasbourg kojarzy się z Unią Europejską. Znajduje się tutaj imponujący (zwłaszcza w środku i podczas sesji) budynek Parlamentu Europejskiego, ale także siedziby innych organizacji i instytucji, jak Rada Europy czy Europejski Trybunał Praw Człowieka. Jednak niewielu wie, że Strasbourg jest wspaniałym miejscem na studia. Choć aktywność członków Bureau d’International, odpowiedzialnych za „wprowadzenie” studentów z zagranicy w realia miasta i uczelni być może nie zachwyca, kiedy odkryje się pewne sposoby, życie studenta staje się o wiele prostsze i… tańsze. Począwszy od sporych zniżek (a niekiedy nawet darmowych wejściach) na koncerty, wydarzenia kulturalne czy do muzeów z Carte Culture, a na „Sklepie za 1€” (w którym za całe zakupy płaci się tylko wspomnianą, symboliczną kwotę) skończywszy. Także i bliskość Niemiec jest zbawienna dla studenckiego portfela. 🙂

DSCF5348
Samo miasto najlepiej opisać można słowami „nie za duże, nie za małe”. Wszędzie dookoła mieszają się wpływy francuskie i niemieckie: język, sztuka, architektura, itd. Centrum obfituje w historyczne budynki, na czele z imponującą gotycką katedrą i Petite France z jej wąskimi, brukowanymi uliczkami, które zimą wypełnione są turystami i słodkim zapachem białego wina grzanego. W lecie natomiast miasto pokrywa się zielenią, a parki wypełniają się ludźmi. Niezależnie od pory roku, spora część jego mieszkańców porusza się rowerami. Co więcej, Strasbourg jest świetną „bazą wypadową”, jeśli chodzi o podróżowanie: cała Francja, Niemcy, Szwajcaria czy Belgia są „na wyciągnięcie ręki”, a samolotem można szybko i bardzo tanio dotrzeć do Londynu czy Porto.

Gorąco polecam to miejsce każdemu: choć relatywnie nieduży Strasbourg ma wiele twarzy, które trzeba tylko odkryć. Dla mnie pobyt tutaj był i głębokim oddechem i miłą odmianą dla Krakowa. I chyba niedługo wrócę tu na dłużej 😉

Ania