Tag Archives: uek

Blog ESN UEK zmienia się w Blog Erasmus

Zapraszamy na nowy Blog Erasmus!


6-miesięczne La dolce vita we Włoszech – witajcie w Bolonii!

Dla mnie jako osoby uwielbiającej kulturę włoską to, że zdecydowałem się wyjechać na swojego Erasmusa do Bolonii było zupełnie naturalne. Co do uczelni, wybór padł na Uniwersytet Boloński. Bo któż by nie chciał studiować w tych samych murach co Mikołaj Kopernik, czy sam Dante Alighieri. Uczelnia ta założona w roku 1088 jest jednym z najstarszych uniwersytetów na świecie.

1

Jeśli chodzi o miasto, można je opisać za pomocą trzech przymiotników: la grassa, czyli „tłuste” ze względu na kuchnię, la dotta, czyli „uczone” ze względu na uczelnię oraz la rossa, co oznacza czerwone, ze względu na kolor budynków, ale też ze względu na dawne upodobania polityczne mieszkańców. Piazza Maggiore, czyli główny plac Bolonii, na którym można zobaczyć Fontannę Neptuna oraz Bazylikę San Pietronio stanowi centrum miasta. Bolonia to miasto pełne arkad, pod którymi spacer nawet  w czasie deszczu jest atrakcją.

4

Miasto ma wiele do zaoferowania i to zwłaszcza dla studentów w związku z tym że co roku 1,7 tysięcy Erasmusów wybiera go, aby w nim przeżyć swoją przygodę z kulturą włoską. W Bolonii prężnie działają dwie organizacje, które zapewniają studentom zagranicznym wiele atrakcji rozrywkowych, turystycznych, czy też sportowych – niekoniecznie w samym mieście. Jedną z nich jest ESN Bologna. Bolonia z innymi miastami ma świetne połączenie komunikacyjne zwłaszcza z tymi położonymi na północy Włoch. Wenecja czy Mediolan stoją więc otworem dla każdego!

5

Bolonia od pewnego czasu stanowi miasto muzyki UNESCO, dlatego muzyczne wydarzenia organizowane są tutaj bardzo często. Bilety warto zamawiać z wyprzedzeniem, bo cieszą się dużą popularnością i są tanie. W towarzystwie można miło spędzić czas w barze przy apperativo, czy pójść na pizzę (najbardziej ulubiona i jedna z najtańszych form obiadu dla każdego studenta).

Czas spędzony na Uniwersytecie był dla mnie jednym z najciekawszych przeżyć. Pracować i spędzać czas w wielokulturowym środowisku może wiele nauczyć i rozwinąć wiedzę o innych kulturach. Włochy to naród bardzo otwarty. Przed testami studenci spędzają czas, ucząc się wspólnie i to bardzo efektywnie. Było to dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, ale też stanowiło nie lada wyzwanie, bowiem nauka w grupie włoskiej odbywała się w języku włoskim, chociaż zajęcia odbywały się po angielsku. Bardzo dobrym pomysłem jest zapisanie się na kurs włoskiego, który jest bezpłatny i organizowany dwa razy w semestrze, jednak terminy zapisów są różne, więc warto się wcześniej zorientować, by ich nie przegapić. Zajęcia zaczynały się często z opóźnieniem, dlatego radzę poczekać, bo jeśli zajęcia się zaczynają o 16 i jest tylko kilka osób i nawet jeśli jest już 20 minut po 16, to nic to nie oznacza. Zajęcia, które wybrałem były po angielsku i odbywały się na kierunku Business & Economics. Zajęcia trwające 3 godziny, niektóre nawet 4 godziny mogą czasami się ciągnąć, ale uwierzcie, warto chodzić. Uważam, że kadra ma duże doświadczenie, dlatego uczęszczanie na  zajęcia sprawiło mi ogromną przyjemność. Wykładowcy mówią biegle po angielsku z ledwie słyszalnym akcentem. A w Bolonii, jak i w innych miastach na północy dużo osób potrafi mówić po angielsku, więc bez stresu.

3

Na koniec wspomnę o kosztach utrzymania: jako takich akademików Uniwersytet nie posiada, więc warto szukać mieszkania wszędzie i w sumie jak najwcześniej. Nawet najlepiej jest zarezerwować sobie kilka dni w hotelu. Ogłoszeń w mieście jest mnóstwo. Myślę, że 300 euro to jest cena typowa za miejsce w dwójce, plus minus 50 euro. Miesięczny koszt utrzymania abonamentu telefonicznego (korzystałem z Wind) to 10 euro. Zakupy różnie zależy od osoby, ale tylko w supermarketach, więc warto znaleźć jeden blisko mieszkania. Odnośnie pizzy ceny od 2.50 w górę za całą, kawałki są za około 1,60.

2

Polecam,

SB

sebastian.baran.1993@gmail.com


Small campus, big experience – Erasmus w Deauville

Na pytanie jak wspominam mojego Erasmusa, moja odpowiedź brzmi: „Którego?”. Moja wymiana we Francji nie była bowiem moim pierwszym, a nawet drugim Erasmusem, a licząc także wolontariat była w zasadzie czwartym dłuższym zagranicznym wyjazdem. Kto już kiedyś przeżył doświadczenie wymiany studenckiej, doskonale mnie zrozumie, ten kto się dopiero na nią decyduje, mam nadzieję, że bardzo szybko upewni się po przeczytaniu mojego tekstu, że to dobry wybór i niedługo sam dołączy do grupy „uzależnieni od podróży”;)

Po moim pierwszym Erasmusie w Hiszpanii, praktykach Erasmus na Fuerteventurze i wolontariacie w Peru, przyszedł czas na Francję. Mój wybór padł na małe miasteczko w dolnej Normandii, Deauville. Wybór, to w sumie dużo powiedziane, ponieważ chcąc być szczerą powinnam powiedzieć, że wyglądało to bardziej jak zakręcenia globusem i zatrzymanie go palcem z zamkniętymi oczami. Jadąc tam, nie wiedziałam o tym miejscu w zasadzie nic, a wybór był zupełnie przypadkowy.

Małe miasteczko, weekendowy kurort Paryżan, ceny zdecydowanie nie studenckie, filmy w kinie tylko po francusku, ulice wieczorami (jeżeli nie jest to weekend) świecą pustkami, a do Paryża wiedzie jedynie pociąg, który bez zniżek lub wcześniejszego zakupu kosztuje 34 euro. Zapytacie, czy piszę ten artykuł, żeby was zniechęcić do przyjazdu do tego miejsca? Otóż nie, to co chcę powiedzieć, to że nawet w takim miejscu, można przeżyć niesamowite chwile, bo to, co tworzy miejsce niezapomnianym to niezwykli ludzie i ja zdecydowanie takich tam spotkałam. Był to na pewno inny wyjazd od poprzednich, każdy jest inny, ale jedna rzecz jest pewna: ani przez chwilę nie żałowałam, że właśnie tam zaniosły mnie koleje mojego życia:)

Po dość długim wstępie, wypadałoby mi przejść do jakichś konkretów. Na laniu wody, jeszcze żadna porządna kampania nie została zbudowana;)

1

Na zdjęciach zamieszczonych powyżej od lewego górnego rogu znajdziecie: 1.Widok, który ujrzycie jako pierwszy po wyjściu z dworca kolejowego Deauville-Trouville. 2.Małe i urokliwe uliczki Normandii. 3.Place Morny – główny plac Deauville zapełniony kawiarenkami, restauracjami i oczywiście piekarniami z pysznymi bagietkami i croissantami. 4.Kasyno w Deauville.

#Deauville

Tak jak już wspomniałam, miasteczko jest malutkie. Wszystko jest w zasięgu dystansu, który spokojnie można przejść na piechotę. Również do sąsiedzko położonego Trouville, połączonego z Deauville Mostem Belgijskim (Pont des Belges Trouville-sur-Mer), można się wybrać na nogach. Zresztą, jeżeli ktoś nie dysponuje własnym samochodem, inny sposób jest niemożliwy, bo transport miejski tam nie istnieje. Oba miasteczka są dość drogie, chociaż Trouville jest relatywnie trochę tańsze. Jednak klimat, zabudowa i bliskość morza zapewniają klimat, który rekompensuje poziom cen. Dla zmęczonych dużymi miastami, dojście na uczelnię w maksymalnie 15-20 minut pośród uroczych budyneczków będzie zdecydowanym atutem. Jedynie czasem trzeba być przygotowanym na silne wiatry i deszcze, w końcu klimat oceaniczny jakoś musi o sobie dać znać.

Do jednych z atrakcji można zaliczyć kasyna: jedno w Deauville i drugie w Trouville. Oczywiście nie zachęcam tutaj do hazardu, ale z ciekawości raz można się wybrać, czasem włożone do maszyny 5 euro może się pomnożyć;) Dla tych zaś, którzy niekoniecznie są przekonani do tej formy spędzania wolnego czasu, mogę zaproponować basen o długości olimpijskiej z wodą morską. Przynosi zdecydowanie odprężenie, zwłaszcza po całodniowych zajęciach na uczelni. A dla wielbicieli spacerów, oprócz plaży, gdzie można nawdychać się jodu, warto także odwiedzić pobliskie wzgórza, gdzie znajdziecie pozostałości po bunkrach zbudowanych podczas II wojny światowej.

2

Zdjęcia od lewego górnego rogu: 1.Charakterystyczna zabudowa Normandii. 2.Plaża wieczorną pochmurną porą (też ma swój urok). 3.Widok na Trouville z balkonu o wschodzie słońca. 4.Marina w Deauville

#Uczelnia

Kampus w Deauville jest niezwykle mały, trudno go nawet nazwać kampusem, gdyż mieści się w jednym budynku, a wejście do niego możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Z tego powodu przylgnęło do niego motto: „small campus, big family”. I faktycznie, można tam się czuć jak w domu. Zawsze jest z kim porozmawiać, panie w sekretariacie zawsze chętne do pomocy, a w „Bubble room” przeznaczonym do jedzenia można zawrzeć nowe znajomości. W takim małym budynku znalazło się nawet miejsce na stół do tenisa stołowego dla żądnych ruchu podczas całodniowych zajęć.

3

No właśnie zajęcia… Dla nas, Polaków, system może wydać się trochę dziwny, ponieważ zamiast semestru zajęć ze wszystkich przedmiotów, dostaniecie plan z jednym przedmiotem trwającym od 1-2 tygodni, od rana do popołudnia, zazwyczaj codziennie. Przedmiot kończy się zazwyczaj prezentacją jako formą continuous assesment, a do tego jest końcowy esej zadany do domu jako final assesment. I dopiero po zakończeniu jednego przedmiotu, rozpoczyna się drugi. System ten ma swoje plusy i minusy, ale na pewno wiele można się nauczyć. Zajęcia prowadzone są przez międzynarodowych wykładowców, mnóstwo case study, dyskusji i praktycznej wiedzy, a do tego możliwość pracy w grupach z ludźmi z różnych kultur, co wierzcie mi, w znakomity sposób sprawdzi waszą tolerancję na odmienne sposoby patrzenia na wiele kwestii.

Generalnie treści przekazywane podczas zajęć nie należą do bardzo trudnego materiału, a końcowy esej można sobie spokojnie napisać w zaciszu domowym, bez presji uciekającego czasu, jak to często bywa na egzaminie. Do tego ma się możliwość poszerzenia wiedzy w danym temacie we własnym zakresie. Jednak całodniowe zajęcia z tego samego przedmiotu kończące się prezentacją na koniec tygodnia, czasem bywają męczące. Zmęczenie jednak jest wynagradzane satysfakcją z dobrze wykonanej roboty 🙂

#Ludzie i imprezy

No to przechodzę do części, na którą każdy Erasmus czeka: imprezy;)

4

Tak jak już wspomniałam, Deauville jest dość drogim miasteczkiem, dlatego jeżeli ktoś nie chce wydać na piwo 0,33l 8 euro, to raczej zostanie w domu. Z tego powodu wszelkiego rodzaju imprezy to zazwyczaj domówki, co widać na powyższych zdjęciach. Chodzenie do baru, żeby się czegoś napić, tak jak można to spokojnie robić w na przykład w Hiszpanii czy Portugalii, tutaj jednak jest cięższe do zrealizowania. Jednak jeżeli ktoś ma ochotę na potańczenie, to po małym beforze w mieszkaniu, można wybrać się do jednego z klubów, nie jest ich nieskończenie wiele, ale z dobrym towarzystwem zdecydowanie wystarczająco. Jeżeli już zaś mowa o towarzystwie, to w moim przypadku ja trafiłam na klasę, gdzie 45% stanowili Francuzi, 50%Hindusi plus trzech Chińczyków i ja jedna Polska, także było bardzo międzynarodowo. Nie przeszkodziło to jednak w zawarciu wspaniałych przyjaźni. Ważne jest, aby nie zamykać się na, zdawałoby się, odległych nam kulturowo ludzi, ponieważ odmienny nie znaczy gorszy, a studenci z odległych krajów mogą stać się najbliższymi Ci tam ludźmi i sprawić, że swojego Erasmusa będziesz pamięć głównie dzięki nim, a dodatkowo nauczysz się ogromu ciekawych rzeczy! 😉

Jeżeli mowa o imprezach, to nie przegap pożegnalnej gali, która organizowana jest na koniec roku. Za kwotę 15 euro, która naprawdę nie jest wygórowana, dostaniesz kolację z deserem, open bar, liczne atrakcje i ogrom szampańskiej zabawy w eleganckim anturażu 🙂 Naprawdę warto!

5

#Podróże

Na początku niestety muszę podkreślić, że Francja w ogóle nie jest tania, a zatem podróże do tanich też nie należą. Moim priorytetem było odwiedzenie koleżanek z pierwszego Erasmusa, więc za cel moich podróży wybrałam Bordeaux, potem Brukselę i na zakończenie Paryż. Jeżeli zaplanujecie sobie wojaże z większym wyprzedzeniem, większe są szanse, że znajdziecie tańsze bilety (iDTGV, SNFC, Eurolines). Warto skorzystać także z transportu firmy Mega Bus, która oferuje przejazdy do Brukseli czy Amsterdamu nawet za £20 w obie strony. Oczywiście trzeba najpierw dojechać do Paryża, co dodaje kosztów, dlatego warto wykorzystać przerwę w połowie semestru, która trwa około 2 tygodni, wtedy można za jednym razem odwiedzić kilka miejsc, płacąc tylko za jedną podróż do Paryża.

7

Mimo że podróżowanie jest drogie, to jednak Erasmus, to właśnie podróże, więc nie żałujcie na to pieniędzy. Można zaoszczędzić na czymś innym, ale to podróże zapewnią wam niezapomniane wspomnienia. Kiedy, jak nie teraz? 🙂

6

#Praktyczne informacje

  1. Dojazd pociągiem do stacji Deaville-Trouville ze stacji Paris Saint-Lazare; koszt bez zniżki 34 euro. Jeżeli jednak kupimy kartę studencką za 50euro (która daje 50% zniżki) lub po prostu zadbamy o wcześniejszy zakup, cenę tę można obniżyć.
  2. Mieszkania dostępne są zarówno w Deauville jak i w Trouville, z obu miast można bez problemu dojść na piechotę na uczelnię. Maksymalny czas dojścia na piechotę na pewno nie przekroczy 20 minut.
  3. Warto zatroszczyć się o dofinansowanie z CAF, chociaż cała procedura jest dość czasochłonna, to zdecydowanie opłaca się poczekać. Do otrzymania pieniędzy konieczne będzie założenie francuskiego konta bankowego, w czym pomagają sympatyczne panie w administracji uczelni. Uwaga! Zwrot części kosztów nie obejmuje pierwszego miesiąca zamieszkania.
  4. Może zaistnieć konieczność dobrania dodatkowego przedmiotu po powrocie do kraju z uwagi na fakt, że tam studenci też zobowiązani są napisać pracę magisterską, za którą mają przyznawane punkty z puli 30ECTS. Erasmusi oczywiście nie są tu uwzględniani ze względu na tymczasowość pobytu.

Na zakończenie

Małe miasteczko, mały kampus, droga Francja, często niemówiący po angielsku Francuzi oraz wiele innych rzeczy, które wam się pewnie nie spodoba… owszem, nie będę mówiła, że wszystko jest idealne. Jednak na koniec dnia, to nie jest to, co się pamięta, zdecydowanie nie. To, co zostaje w pamięci, to ludzie i chwile spędzone z nimi w niesamowitych miejscach. Może nie jest to płynąca sangrią Hiszpania czy Włochy z pyszną pizzą na każdym rogu, ale jest tutaj coś innego, klimat, który na pewno sprawi, że nie będziecie żałować tego, że tutaj przyjechaliście. Także pakujcie walizki i wyjeżdżajcie. Życie jest za krótkie, żeby siedzieć w jednym miejscu, a świat zbyt pełen wspaniałych ludzi, żeby nie wyjść im naprzeciw i ich nie poznać. To w drogę! 🙂

8

Joanna Mokijewska

Jeżeli mielibyście więcej pytań do mnie, bo pewnie zapomniałam wspomnieć o wielu kwestiach, to piszcie śmiało maile, zostawiam wam mój adres: jmokijewska@gmail.com


W HISZPAŃSKIEJ KRAINIE DESZCZOWCÓW – ERASMUS W SANTIAGO DE COMPOSTELA

Santiago de Compostela jest niewielkim miastem położonym w północno – zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego znanym głównie z turystyki pielgrzymkowej (szlak Camino de Santiago). Bliskość Oceanu Atlantyckiego wpływa na deszczową pogodę w regionie (kalosze i solidna parasolka jako „must have”!), ale można się do niej przyzwyczaić. To idealne miejsce dla osób, które chcą uciec od zgiełku metropolii oraz preferują urokliwe i klimatyczne miejscówki. Zdecydowanie warto dać Santiago szansę i spędzić tam swojego Erasmusa 🙂

Widok na panoramę miasta

Widok na panoramę miasta

#Uniwersytet

Uczelnia oferuje kursy odpowiadające naszym studiom pierwszego (grado) i drugiego (master) stopnia na kilku wydziałach (zarówno nauki humanistyczne i ścisłe). Uniwersytet składa się z dwóch kampusów położonych w północnej i południowej części miasta (odległość między nimi to ok. 30 minut pieszo). Większość przedmiotów wykładana jest po hiszpańsku, niektóre nawet po galicyjsku, ale można znaleźć także kursy w języku angielskim. Zajęcia podzielone są na wykłady i ćwiczenia i trwają ok. 60 minut. Część ćwiczeniowa zazwyczaj wymaga więcej wkładu własnego (prezentacje, rozwiązywanie zadań i kazusów). Do wszystkich prowadzących zajęcia można zwracać się po imieniu (jakoś nie mogłam się do tego przyzwyczaić), ale Erasmusi nie mogą liczyć na ulgowe podejście na egzaminach:).Semestr zimowy zaczyna się już we wrześniu, natomiast letni kończy w maju. W biurze zajmującym się wymianami studentów można porozumieć się po angielsku (co nie jest takie oczywiste w Galicji), a pracownicy uczelni są bardzo elastyczni – ja zmieniłam cały program zajęć po przyjeździe do Santiago bez żadnych problemów. Warto „przetestować” różne zajęcia, żeby wybrać te najciekawsze i odrzucić nudne lub zbyt trudne.

Link do strony uczelni : http://www.usc.es/

#Zakwaterowanie

Najczęściej wybieraną opcją jest wynajem pokoju bądź mieszkania. Ceny wynajmu wahały się od 150 do 250 EUR miesięcznie w zależności od standardu i odległości od centrum miasta. Uczelnia oferuje także akademiki, ale podobno są trudno dostępne i drogie (nie jestem w stanie zweryfikować tej informacji, gdyż nie znam nikogo kto mieszkał w akademiku w Santiago). W znalezieniu mieszkania na miejscu pomaga ESN, ale warto też rozejrzeć się jeszcze przed wyjazdem na forach bądź grupach dyskusyjnych. Ja swoje mieszkanie znalazłam przez grupę na facebooku utworzoną dla osób wyjeżdżających na Erasmusa do Santiago. Uwaga: dosyć przykrą niespodzianką mogą okazać się powszechne problemy z pleśnią w mieszkaniach, szczególnie w tych nieogrzewanych.

Uliczna parada pod osłoną deszczu

Uliczna parada pod osłoną deszczu 🙂

#Życie codziennie i praktyczne informacje

Będąc na Erasmusie w Santiago, warto poświęcić trochę czasu na degustację miejscowej kuchni. Galicja obfituje w owoce morza, zatem koniecznie trzeba spróbować „pulpo de gallega”, czyli ośmiornicy przyrządzonej po galicyjsku. Miłośnicy słodkości na pewno nie rozczarują się Tartą de Santiago, ciastem przygotowanym z migdałów zamiast mąki (rewelacja – mogłabym to jeść bez końca). Kawa na mieście to koszt 1 – 2 euro, podobnie lampka wina bądź caña piwa. W barach i restauracjach do zamówionych napojów właściwie zawsze otrzymamy tapas – czasem w postaci chipsów czy orzeszków, a czasem pysznego sera Manchego lub Jamón Serrano. Mimo że Santiago jest niewielkie, nie można narzekać na brak nocnych rozrywek. Oprócz miejscówek typowych dla Erasmusów (klub Apollo, Pub Central Perk), można znaleźć dużo klimatycznych knajpek z pysznym jedzeniem i muzyką na żywo.  Warto skorzystać z oferty przygotowanej przez ESN Santiago, która zajmuje się organizacją integrujących kolacji, imprez i wyjazdów. Dobrą alternatywą jest grupa Sharing Galicia, która także zajmuje się organizacją eventów, ale trochę w bardziej kameralnym gronie. Będąc w Galicji warto wybrać się na piknik na wybrzeże lub poświęcić trochę czasu na zwiedzanie okolicznych miast (Coruña, Vigo czy Ourense). W samym Santiago de Compostela polecam zwiedzanie katedry wraz z wejściem na jej dach – świetna okazja do podziwiania panoramy miasta.

Katedra w Santiago de Compostela – meta pielgrzymów

Katedra w Santiago de Compostela – meta pielgrzymów

Trudno opisać miesiące spędzone w Santiago w kilku zdaniach. Niewątpliwie było to jedno z ciekawszych doświadczeń w moim życiu.  Jeśli chcesz wybrać Santiago jako cel swojej wymiany i masz jakiekolwiek pytania lub wątpliwości, to pisz na martynahilgner@gmail.com

Martyna Hilgner


Wiedeń zaprasza do jednej z najlepszych uczelni w Europie!

þÿ

Wiedeński Uniwersytet Ekonomii i Biznesu

Jedna z najlepszych uczelni w Europie! Od września 2013r. przeniesiona na nowy, nowocześnie wyposażony kampus. Może pochwalić się dobrze wykwalifikowaną kadrą wykładowczą oraz wysokim standardem nauki. Wszystko czego potrzeba do nauki znajduje się na kampusie- biblioteki, sale komputerowe, ksera, a nawet mini supermarket. Dodatkowo sam Wiedeń jest miastem bogatym w rozrywki kulturalne.

WU-Campus-Creidt-Boanet.

Zakwaterowanie

Dobrze zająć się tym z dużym wyprzedzeniem, jeszcze przed przyjazdem. Uczelnia pół roku wcześniej informuje o możliwości wynajęcia miejsca w akademiku przez organizację OAED. Wymagana jest do tego wpłata kaucji- 700 EURO. Koszt akademika jest różny i wynosi około 280-370 EURO.

Transport

Jest wręcz wyśmienity i co najwspanialsze – bardzo punktualny! Za 150 EURO można kupić bilet semestralny, który upoważnia do przejazdu metrami, autobusami, tramwajami i pociągami. Istnieją linie nocne. W weekendy metro kursuje całą noc.

Ceny i płatności

Koszty życia są dosyć wysokie, utrzymują się w kwotach 600-800 EURO. Większość studentów zaopatruje się w Lidlu, do którego można łatwo dojechać.

Rozrywka

Jest wszystko czego dusza zapragnie.
W kawiarni Votif cafe (przy Votivkirche przy stacji Schottenring) po godz: 19 jest Happy Hour, ciastko z kawą za 4,90 EURO.

cafe_votiv207n2008.

Opera wiedeńska od czasu do czasu organizuje sprzedaż biletów za 4 EURO, trzeba wtedy tylko wystać długo w kolejkach, ale wysiłek się opłaca!

Muzea również wprowadzają promocje polegające na bezpłatnym wejściu.

Warto utrzymywać kontakt z miejscowym ESN’em. Organizują oni bowiem w trakcie Orientation Week’u wycieczki po najważniejszych miejscach, które warto zwiedzić w Wiedniu.

Kolejnym atutem miasta jest fakt, iż jest ono bogate w ścieżki rowerowe -to świetna forma spędzenia wolnego czasu. Trzeba jednak koniecznie przypinać je dobrze w miejscu, gdzie je zostawiacie, żeby później je tam zastać.;)

Widok na piękny Dunaj ze wzgórza Kahlenberg

Widok na piękny Dunaj ze wzgórza Kahlenberg

Wiedeń z pewnością należy do najdroższych miast Europy, ale wysokie koszty życia rekompensuje mnóstwo cudownych miejsc i atrakcji. Oto niektóre rzeczy z wiedeńskiej listy Must See! :

Park rozrywki Prater

Park rozrywki Prater

Hundertwasserhaus

Hundertwasserhaus

Ogród zoologiczny Schönbrunn

Ogród zoologiczny Schönbrunn

Pałac Schönbrunn

Pałac Schönbrunn

Przydatne linki

http://www.oejab.at/   ->strona, na której można znaleźć ofertę mieszkania w akademiku

http://housing.oead.at/de/  ->organizacja zajmująca się wynajmem akademików

http://www.wu.ac.at/students/org/lpis/en/login  ->strona, na której studenci logują się na przedmioty

https://learn.wu.ac.at/   ->wirtualny dziekanat WU, plan zajęć, podgląd ocen, sylabusy itp.

Kasia, na podstawie sprawozdań studentów UEK


Don’t keep calm! Lisbon is waiting for you! #YOLO #NoRegrets

Lisboa, Lisboa… Od czego by tu zacząć? Miasto jest cudowne, pogoda piękna, jedzenie pyszne, tramwaje żółte,  a Portugalczycy mili i pomocni. Pewnie słyszeliście to wiele razy, ale co zrobić? Nie możemy zaprzeczyć, bo taka jest prawda!  Jak znalazłyśmy się w Lizbonie? Dobre pytanie! Jedna z nas planowała ten wyjazd dużo wcześniej, druga trafiła tam zupełnie przypadkiem. Czy żałujemy? Otóż nie! Z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że było to najlepsze pół roku w naszym życiu! ❤

My z widokiem na  Lizbonę oraz rzekę Tag obok mostu 25 de Abril

My z widokiem na  Lizbonę oraz rzekę Tag obok mostu 25 de Abril

Zacznijmy może od kilku praktycznych informacji, które mogą się Wam przydać.

#Uniwersytet

Studiowałyśmy na ISCTE  Business School, który jest jednym z wydziałów ISCTE- IUL. Trzeba przyznać, że uczelnia jest dość nowoczesna i przyjazna Erasmusom.  Dla studentów zagranicznych przygotowywane są listy przedmiotów prowadzonych po angielsku, spośród których każdy może wybrać te, które najbardziej mu odpowiadają. Dużym plusem uczelni jest to, że zajęcia faktycznie prowadzone są po angielsku. Tak, jest to ogromny plus ponieważ wielu naszych znajomych, na innych uczelniach, mimo wyboru zajęć po angielsku,  po przyjeździe dowiadywało się, że niestety wszystko będzie po portugalsku.  I cóż mieli robić… studiowali po portugalsku! Ale wracając do ISCTE, nie ma tu podziału na ćwiczenia i wykłady. Wykładowcy są kompetentni i pochodzą z różnych stron świata.  Studentami zagranicznymi zajmuje się coś na kształt Biura Programów Zagranicznych – IRO. Organizują oni eventy takie jak Global Village czy Welcome Week i wspierają Erasmusów w trakcie całego pobytu. Jak by nie patrzeć, ludzie tam pracujący są naprawdę pomocni, mili i nie ma problemów z załatwieniem czegokolwiek.

2

#Mieszkanie

Generalnie jak szukacie mieszkania kierujcie się jego lokalizacją! Z doświadczenia możemy Wam poradzić takie dzielnice jak: Baixa, Chiado, Marques de Pombal, Cais do Sodre, Saldanha.  Są to dzielnice znajdujące się zarówno blisko większości uniwersytetów, jak i centrum miasta. Co do cen, wahają się one między 200 a 300 eurasków. Miekszania typowo przeznaczone dla Erasmusów są droższe, ale gwarantują międzynarodowe towarzystwo. Wybór należy do Was! Pamiętajcie jednak, że owszem Portugalia jest krajem południa i temperatury w zimie nie spadają poniżej zera, ale to wcale nie oznacza, że jest gorąco!!! Otóż w Portugalii jest ogromna wilgotność powietrza, a brak ogrzewania sprawi, że czasem będziecie woleli iść na spacer niż zostać w swoim zimnym pokoju…

Widok na dzielnicę Baixa

Widok na dzielnicę Baixa

#Transport

Komunikacja miejska nie należy do najtańszych. Za miesięczny bilet na metro, tramwaje i autobusy w I strefie trzeba zapłacić około 35 eurasków. Pojedynczy bilet to ok 1,25 więc zdecydowanie bardziej opłaca się miesięczny, bo i tak to wydacie! Niestety plaże znajdują się już w II strefie więc żeby tam dojechać musicie zabulić za kolejny bilecik (1,8 eurasków).

Plaża Carcavelos – ok. 20 min. jazdy pociągiem z dworca kolejowego Cais do Sodré

Plaża Carcavelos – ok. 20 min. jazdy pociągiem z dworca kolejowego Cais do Sodré

Metro działa od 6 – 1.00, ale(na szczęście wszystkich imprezowiczów:D) są też autobusy nocne, jeżdżące co godzinę. Jednak, kiedy traficie na niezwykłą promocję w jednym z Waszych ulubionych barów, Sangria będzie smaczniejsza niż kiedykolwiek lub po prostu poniesie Was melanż, możecie zamówić taxówkę. Są one dość tanie i dużo osób korzysta z tej opcji. Gdy znajdziecie się już na Bairro Alto gwarantujemy, że wielokrotnie zaświta Wam w głowie pytanie: „ A może Taxą ?…”

#Jedzonko

Co do portugalskiej kuchni, przede wszystkim bacalhau. Jest to dorsz, który jak twierdzą Portugalczycy może być przyrządzony na 1 z 365 przepisów (na każdy dzień roku inny), więc na pewno znajdziecie Wasz ulubiony! Ważnym elementem kuchni portugalskiej są także desery. Tutaj nie możemy nie wspomnieć o naszej ulubionej sieci kawiarni o nazwie „a Padaria Portuguesa” ❤ Oferują oni kawę + ciastko za jedyne 2 euro! Będąc w Lizbonie koniecznie musicie spróbować, tym bardziej, że filiżaneczka espresso w kawiarni jest wręcz rytuałem dla Portugalczyków. Małe, klimatyczne kawiarenki i knajpki są rozsiane po całym mieście, a kawę można kupić za ok 1 euro. Ostatnią rzeczą o której po prostu musimy wspomnieć pisząc o kuchni jest Pasteis de Belem. Można kupić je w całej Portugalii jednak oryginalne pochodzą z Belem, oddalonego o około 20 min od  centrum Lizbony. Jest to kruche francuskie ciasto z delikatnym budyniowym nadzieniem… to tak w skrócie, bo smaku nie da się opisać! ❤ Ahhhhh, prawie zapomniałyśmy o czymś, co jest fenomenem w Lizbonie! Nielegalne chińskie restauracje! Brzmi nieźle, prawda? A jest jeszcze lepsze! W Lizbonie istnieje kilka NIELEGALNYCH chińskich restauracji, o których tak naprawdę wszyscy wiedzą. Wśród Erasmusów są mega popularne i same zawitałyśmy tam kilka razy. Jedzenie jest bardzo dobre i jak przystało na studencki budżet tanie (można zjeść nawet za 3euro), a co więcej „restauracje” te znajdują się w normalnych mieszkaniach co sprawia, że atmosfera jest jeszcze bardziej niezwykła!

5

#Reszta

Co do reszty to po pierwsze podróżujcie!  Portugalia jest małym krajem więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby zwiedzić ją całą! Szczególnie, że wynajęcie auta jest tanie i z łatwością można wybrać się nawet na 1 dniową wycieczkę. Porto, Coimbra, Setúbal, Nazaré, Sintra, Cabo da Roca, Algarve… Polecamy wszystko! Co więcej, w każdą 1 niedziele miesiąca większość muzeów w Portugalii jest darmowa dla zwiedzających. Jest to fajna opcja, jeśli koniecznie chcecie zwiedzić jakieś zabytki, a szkoda wam pieniędzy na bilety.

Po prawej od góry: Porto, Nazaré, Coimbra; w środku: Setúbal; po lewej od góry: Cabo da Roca, Algarve, Sintra

Po prawej od góry: Porto, Nazaré, Coimbra; w środku: Setúbal; po lewej od góry: Cabo da Roca, Algarve, Sintra

Będąc w Lizbonie koniecznie musicie także polecieć na Maderę!!! Jest to przepiękna wyspa znajdująca się około godzinę lotu od Lizbony. Zapewnia ona nie tylko piękne widoki, plantacje bananów, ale także niezapomniane przeżycia podczas lądowania… Otóż lotnisko na Maderze jest jednym z najniebezpieczniejszych, ponieważ znajduje się tuż nad oceanem. Szczerze mówiąc przed rezerwacją biletów nie wiedziałyśmy o tym, ale trzeba przyznać, że wyspa zdecydowanie rekompensuje wszystkie niedogodności lotu! Kilka foteczek na potwierdzenie tego, że naprawdę jest cudownie ❤

7

8

9

10

11

12

13

Przechodząc do życia nocnego… co tu dużo pisać. W Lizbonie nie da się nudzić! Bary, kluby, muzyka na żywo, koncerty – co kto lubi! Nocą Lizbona tętni życiem, ludzie piją na ulicach, rozmawiają, spędzając wspólnie czas. Tego nie da się opisać, musisz przeżyć to sam! Najsłynniejsza jest dzielnica Bairro Alto, na której znajduje się Erasmus Corner! Miejsce, które zna każdy Erasmus. To tam, co noc spotykają się tłumy, by przed pójściem do klubu wypić kilka piw / sangrii / caipirinhi czy innych alkoholowych trunków.

Kolorowe Bairro Alto nocą

Kolorowe Bairro Alto nocą

Musimy też wspomnieć o organizacjach zajmujących się Erasmusami w Lizbonie. Prężnie działają ESN i ELL, czyli Erasmus Life Lisboa. Organizują one przeróżne wydarzenia od Euronight, wycieczek, imprez tematycznych, free botellones,  karaoke i wiele, wiele innych atrakcji, jak na przykład domówki u członków tych organizacji 😀 Prowadzą także buddy program, dzięki któremu możecie dostać tzw. buddy’ego – mentora, który pomoże Wam w pierwszych dniach w Lizbonie.

15

Pamiętajcie też, że Lizbona to miasto położone na wzgórzach dzięki czemu codziennie możecie podziwiać zachód słońca z innego punktu widokowego, tzw. miradouro. Ma to jednak również swoje minusy! Codzienne wspinanie się pod górę, żeby dojść na uczelnie, do domu, czy na Erasmus Corner może być bardzo męczące! Dlatego radzimy przygotować się na zastrzyk kondycji 😉

Zachód słońca na miradouro z widokiem na całą Lizbonę oraz wspinaczkowa górka na Bairro Alto ;) (oraz żółty tramwaj w rodzaju windy)

Zachód słońca na miradouro z widokiem na całą Lizbonę oraz wspinaczkowa górka na Bairro Alto 😉
(oraz żółty tramwaj w rodzaju windy)

Uff to już chyba koniec! Chciałyśmy opisać wszystko krótko, ale wyszło jak wyszło. Pewnie i tak o czymś zapomniałyśmy 😀 no cóż.. O Lizbonie można by opowiadać godzinami, a i tak nie jesteśmy w stanie przekazać wszystkiego! Musicie zobaczyć to sami, poczuć ten zapach, smak, spotkać tych wspaniałych ludzi… Jedyne co możemy powiedzieć to, że szczerze polecamy to miasto, jak i całą Portugalię! Na pewno się nie zawiedziecie, a wspomnienia które przywieziecie do domu już zawsze będą wywoływać uśmiech na Waszej twarzy! We promise! 😀  So don’t keep calm because Lisbon is waiting for you!!!

I pamiętajcie! : ERASMUS IS NOT ONE YEAR IN YOUR LIFE BUT YOUR LIFE IN ONE YEAR !!!

Napis na jednej ze ścian na Erasmus Corner ;)

Napis na jednej ze ścian na Erasmus Corner 😉

Monia & Natka

W razie pytań: monikao617@gmail.com, natka.kyc@gmail.com


Erasmus Gala!

[Polish]

Cracow, the 7th of December 2013. On a first glance it would seem like any other day, the only difference being the falling snow. However, nothing could be more misleading! This is a very special evening, when the members of ESN UEK and International Programmes Office, Alumni, the honorary members, Erasmus students and fellow members from organizations such as AIESEC or ESN UJ, had a chance to celebrate the 10th year anniversary of ESN UEK section as well as the 15th year anniversary of Erasmus Programmes in Poland. In order to mark such an important day, the board members of ESN UEK, with the help of many current and former members of the section, decided to organize a magnificent gala, which honestly did not differ too much from an Oscar Ceremony 🙂

2 3

 As expected from such a great event, brilliant memories, speeches and acknowledgements were made, everyone had a chance to enjoy some champagne, a very delicious cake and of course,  have unforgettable  fun till dawn. Hundreds of photos were done by our paparazzi, and probably there is no one who could get away before having a picture taken on the professional „Wall of Fame”!

 4

The official part mainly included giving our gratitude to all the members of ESN UEK, who throughout these 10 years worked in the section, their memories, motivational speeches and special wishes for the future. Acknowledgements, along with bouquets of flowers, were directed to the ladies of the International Programmes Office, which are always there to provide help and support. Also, thanks were given to all the former presidents of the sections and honorary members, without who our organization would not be able to become what it is today.

 10

We were able to watch some greetings from abroad, as few members and supporters of ESN UEK, who unfortunately could not attend the Gala, sent short films from around the world along with congratulations and best wishes.

The official part was highlighted by the great performance of Jagoda Kret, the finalist of The Voice of Poland! And then, after the show, it was time for the less official part, which was just having the best fun ever!

 8

The Gala of ESN UEK was an excellent opportunity to renew old connections as well as make some new ones,  during the whole event it was impossible to observe any kind of division between former and new members, we all had fun together and shared many great memories and experiences.

 9 6 5

However, it should be noted, that the celebration of the 10th anniversary of ESN UEK is not just about the Saturday Gala, but it also includes the Friday’s conference, which took place under the Honorary Patronage of His Magnificence Rector Prof. UEK.  Assoc. Eng. Andrew Chochoła. During the conference, there was a chance to gain information about various trips made by polish students and also to listen to the experiences made by foreign students at our university. Furthermore, during the conference, the results of a survey done by exchange students, who had taken part in the Erasmus Programme, were shown. This in turn allowed everyone to see the main problems which are most often encountered during this project.  A special guest of this event was Mr. Marek Sokolowski, The Chairman of the Board of the Association of ESN Poland, who during his presentation talked about the activities of the Association as well as the ongoing national and international projects.

Through the celebration of the 10th anniversary of  ESN UEK, all of us had a chance to see that in spite of how many different people are in the section, we still share the same goals and derive joy from what we do.

Marcelina PiotrowskaESN UEK

Translation: Kinga Rynkiewicz – ESN UEK