Tag Archives: uniwersytet ekonomiczny w krakowie

Merhaba Izmir!

Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu, że pojadę na Erasmusa do Turcji chyba bym  się tylko zaśmiała. Erasmus w Turcji? Przecież Turcja nawet nie jest w Unii Europejskiej.

„To kraj muzułmański, tam jest niebezpiecznie!”- słyszałam za każdym razem, gdy mówiłam gdzie jadę. A jednak! Izmir to idealne miejsce na Erasmusa. Pół roku w Turcji było najlepszym okresem moich studiów. I chociaż miałam przez chwilę wątpliwości, to jednak postawiłam wszystko na jedną kartę i pod koniec sierpnia ruszyłam na podbój Półwyspu Azja Mniejsza.

Wieża zegarowa- symbol Izmiru

Wieża zegarowa- symbol Izmiru

Czy Turcja jest krajem muzułmańskim i czy jest tam niebezpiecznie? Dwa miesiące przed moim wyjazdem na Erasmusa wybuchły strajki w kilku większych miastach Turcji, w tym w Izmirze. Fakt, że MSZ ostrzegało przed wyjazdami do tego kraju, nie wróżył dobrze mojej wymianie. Na szczęście wszytko ucichło i przez cały mój pobyt tam nie czułam, że może mi coś grozić. Turcja jest krajem muzułmańskim, ale zdecydowanie zeuropeizowanym. Kobiety mogą ubierać się, jak chcą i nie muszą chodzić wszędzie w towarzystwie mężczyzny. A po pewnym czasie można się też przyzwyczaić do nawoływania do modlitwy z meczetów pięć razy dziennie.

Zachód słońca w Stambule

Zachód słońca w Stambule

Każde tureckie miasto ma jakiś przydomek. Ten, który został nadany Izmirowi jest początkowo dość zaskakujący: güzel Izmir – piękny Izmir. Miasto na pierwszy rzut oka nie ma wiele do zaoferowania, zwłaszcza jeżeli będziemy je porównywać z bajecznym Stambułem czy słoneczną Antalyą. Trzecie co do wielkości miasto Turcji i główny port Morza Egejskiego dla przeciętnego turysty jest przystankiem przed poznaniem ,,prawdziwej’’ Turcji. Izmir, a raczej antyczna Smyrna to dziś nowoczesne miasto z mieszanką kulturową, którą można odkrywać bez końca. Tureckie bazary, zamek Kadifekale, wybudowany z rozkazu Aleksandra Wielkiego, wakacyjne kurorty Morza Egejskiego, ruiny starożytnego Efezu czy tarasy wapienne z gorącymi źródłami Pamukkale- to tylko kilka powodów, dla których warto odwiedzić Izmir. Tam nie można się nudzić!

Gorące źródła Pamukkale

Gorące źródła Pamukkale

Moją erasmusową przygodę zaczęłam od miesięcznego, intensywnego kursu języka tureckiego, dzięki któremu codzienne czynności, takie jak zakupy były zdecydowanie łatwiejsze. Niestety Turcy nie mówią zbyt dobrze po angielsku, dlatego moja motywacja była większa.

Mieszkanie znalazłam dzięki Turkowi mieszkającemu w Polsce, który mieszkał kiedyś z Polką mieszkającą na stałe w Izmirze. Moja nowa współlokatorka- zakochana w Turcji i mieszkająca tam od lat była świetnym ,,tłumaczem’’ kultury tureckiej.

Cena wynajmu pokoju to maksymalnie ok. 200 euro. My mieszkałyśmy 2 minuty od promenady, dlatego mieszkanie było droższe, ale śniadania jedzone na balkonie z widokiem na Morze Egejskie były tego warte.

Kampus Uniwersytetu Yasar

Kampus Uniwersytetu Yasar

Studiowałam na prywatnej uczelni Yaşar i powiem szczerze, że byłam zachwycona studiami, ludźmi i kampusem. Studia na tym uniwersytecie dla wszystkich są po angielsku, dlatego Erasmusi studiują z regularnymi studentami. Co oferuje uczelnia swoim studentom? Nowoczesny kampus z siłownią, kinem, restauracjami, a nawet barem na dachu najwyższego budynku. Zajęcia w małych grupkach, prowadzone przez świetnych wykładowców. A dla Erasmusów dodatkowo wyjścia, imprezy integracyjne oraz cudownych mentorów, z którymi do tej pory utrzymuje kontakt.

Erasmusowy road trip- Troja

Erasmusowy road trip- Troja

Koszty życia w Turcji są porównywalne do tych w Polsce. Tanie i świeże owoce, warzywa i ryby są dostępne cały rok- nie ma jak pyszne i świeże truskawki, granaty czy arbuzy w styczniu. Niestety mięso jest droższe i gorszej jakości, a że Turcja jest krajem muzułmańskim, to niestety nie ma szans na kupienie wieprzowiny. Jeśli tureckie jedzenie kojarzy wam się tylko z kebabami, to po Erasmusie tam na pewno zmienicie zdanie. Turcja to prawdziwy raj kulinarny.

Na koniec o pogodzie. Nie obiecuje, że w Turcji będzie 30 stopni w styczniu, bo byłoby to zbyt piękne, ale mogę powiedzieć, że sezon plażowy może trwać tam praktycznie do końca października. No i zimą jest stosunkowo ciepło- temperatura nie spada poniżej zera, ale niestety często pada deszcz.

Wschód słońca w Kapadocji

Wschód słońca w Kapadocji

Jeżeli jesteście ciekawi świata, chcecie poznawać nowe kultury, a przy tym dużo podróżować i przeżyć imprezy na łodzi czy plaży… jedźcie na Erasmusa do Izmiru!

Martyna Kołacz

martynakolacz2709@gmail.com


6-miesięczne La dolce vita we Włoszech – witajcie w Bolonii!

Dla mnie jako osoby uwielbiającej kulturę włoską to, że zdecydowałem się wyjechać na swojego Erasmusa do Bolonii było zupełnie naturalne. Co do uczelni, wybór padł na Uniwersytet Boloński. Bo któż by nie chciał studiować w tych samych murach co Mikołaj Kopernik, czy sam Dante Alighieri. Uczelnia ta założona w roku 1088 jest jednym z najstarszych uniwersytetów na świecie.

1

Jeśli chodzi o miasto, można je opisać za pomocą trzech przymiotników: la grassa, czyli „tłuste” ze względu na kuchnię, la dotta, czyli „uczone” ze względu na uczelnię oraz la rossa, co oznacza czerwone, ze względu na kolor budynków, ale też ze względu na dawne upodobania polityczne mieszkańców. Piazza Maggiore, czyli główny plac Bolonii, na którym można zobaczyć Fontannę Neptuna oraz Bazylikę San Pietronio stanowi centrum miasta. Bolonia to miasto pełne arkad, pod którymi spacer nawet  w czasie deszczu jest atrakcją.

4

Miasto ma wiele do zaoferowania i to zwłaszcza dla studentów w związku z tym że co roku 1,7 tysięcy Erasmusów wybiera go, aby w nim przeżyć swoją przygodę z kulturą włoską. W Bolonii prężnie działają dwie organizacje, które zapewniają studentom zagranicznym wiele atrakcji rozrywkowych, turystycznych, czy też sportowych – niekoniecznie w samym mieście. Jedną z nich jest ESN Bologna. Bolonia z innymi miastami ma świetne połączenie komunikacyjne zwłaszcza z tymi położonymi na północy Włoch. Wenecja czy Mediolan stoją więc otworem dla każdego!

5

Bolonia od pewnego czasu stanowi miasto muzyki UNESCO, dlatego muzyczne wydarzenia organizowane są tutaj bardzo często. Bilety warto zamawiać z wyprzedzeniem, bo cieszą się dużą popularnością i są tanie. W towarzystwie można miło spędzić czas w barze przy apperativo, czy pójść na pizzę (najbardziej ulubiona i jedna z najtańszych form obiadu dla każdego studenta).

Czas spędzony na Uniwersytecie był dla mnie jednym z najciekawszych przeżyć. Pracować i spędzać czas w wielokulturowym środowisku może wiele nauczyć i rozwinąć wiedzę o innych kulturach. Włochy to naród bardzo otwarty. Przed testami studenci spędzają czas, ucząc się wspólnie i to bardzo efektywnie. Było to dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, ale też stanowiło nie lada wyzwanie, bowiem nauka w grupie włoskiej odbywała się w języku włoskim, chociaż zajęcia odbywały się po angielsku. Bardzo dobrym pomysłem jest zapisanie się na kurs włoskiego, który jest bezpłatny i organizowany dwa razy w semestrze, jednak terminy zapisów są różne, więc warto się wcześniej zorientować, by ich nie przegapić. Zajęcia zaczynały się często z opóźnieniem, dlatego radzę poczekać, bo jeśli zajęcia się zaczynają o 16 i jest tylko kilka osób i nawet jeśli jest już 20 minut po 16, to nic to nie oznacza. Zajęcia, które wybrałem były po angielsku i odbywały się na kierunku Business & Economics. Zajęcia trwające 3 godziny, niektóre nawet 4 godziny mogą czasami się ciągnąć, ale uwierzcie, warto chodzić. Uważam, że kadra ma duże doświadczenie, dlatego uczęszczanie na  zajęcia sprawiło mi ogromną przyjemność. Wykładowcy mówią biegle po angielsku z ledwie słyszalnym akcentem. A w Bolonii, jak i w innych miastach na północy dużo osób potrafi mówić po angielsku, więc bez stresu.

3

Na koniec wspomnę o kosztach utrzymania: jako takich akademików Uniwersytet nie posiada, więc warto szukać mieszkania wszędzie i w sumie jak najwcześniej. Nawet najlepiej jest zarezerwować sobie kilka dni w hotelu. Ogłoszeń w mieście jest mnóstwo. Myślę, że 300 euro to jest cena typowa za miejsce w dwójce, plus minus 50 euro. Miesięczny koszt utrzymania abonamentu telefonicznego (korzystałem z Wind) to 10 euro. Zakupy różnie zależy od osoby, ale tylko w supermarketach, więc warto znaleźć jeden blisko mieszkania. Odnośnie pizzy ceny od 2.50 w górę za całą, kawałki są za około 1,60.

2

Polecam,

SB

sebastian.baran.1993@gmail.com


W HISZPAŃSKIEJ KRAINIE DESZCZOWCÓW – ERASMUS W SANTIAGO DE COMPOSTELA

Santiago de Compostela jest niewielkim miastem położonym w północno – zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego znanym głównie z turystyki pielgrzymkowej (szlak Camino de Santiago). Bliskość Oceanu Atlantyckiego wpływa na deszczową pogodę w regionie (kalosze i solidna parasolka jako „must have”!), ale można się do niej przyzwyczaić. To idealne miejsce dla osób, które chcą uciec od zgiełku metropolii oraz preferują urokliwe i klimatyczne miejscówki. Zdecydowanie warto dać Santiago szansę i spędzić tam swojego Erasmusa 🙂

Widok na panoramę miasta

Widok na panoramę miasta

#Uniwersytet

Uczelnia oferuje kursy odpowiadające naszym studiom pierwszego (grado) i drugiego (master) stopnia na kilku wydziałach (zarówno nauki humanistyczne i ścisłe). Uniwersytet składa się z dwóch kampusów położonych w północnej i południowej części miasta (odległość między nimi to ok. 30 minut pieszo). Większość przedmiotów wykładana jest po hiszpańsku, niektóre nawet po galicyjsku, ale można znaleźć także kursy w języku angielskim. Zajęcia podzielone są na wykłady i ćwiczenia i trwają ok. 60 minut. Część ćwiczeniowa zazwyczaj wymaga więcej wkładu własnego (prezentacje, rozwiązywanie zadań i kazusów). Do wszystkich prowadzących zajęcia można zwracać się po imieniu (jakoś nie mogłam się do tego przyzwyczaić), ale Erasmusi nie mogą liczyć na ulgowe podejście na egzaminach:).Semestr zimowy zaczyna się już we wrześniu, natomiast letni kończy w maju. W biurze zajmującym się wymianami studentów można porozumieć się po angielsku (co nie jest takie oczywiste w Galicji), a pracownicy uczelni są bardzo elastyczni – ja zmieniłam cały program zajęć po przyjeździe do Santiago bez żadnych problemów. Warto „przetestować” różne zajęcia, żeby wybrać te najciekawsze i odrzucić nudne lub zbyt trudne.

Link do strony uczelni : http://www.usc.es/

#Zakwaterowanie

Najczęściej wybieraną opcją jest wynajem pokoju bądź mieszkania. Ceny wynajmu wahały się od 150 do 250 EUR miesięcznie w zależności od standardu i odległości od centrum miasta. Uczelnia oferuje także akademiki, ale podobno są trudno dostępne i drogie (nie jestem w stanie zweryfikować tej informacji, gdyż nie znam nikogo kto mieszkał w akademiku w Santiago). W znalezieniu mieszkania na miejscu pomaga ESN, ale warto też rozejrzeć się jeszcze przed wyjazdem na forach bądź grupach dyskusyjnych. Ja swoje mieszkanie znalazłam przez grupę na facebooku utworzoną dla osób wyjeżdżających na Erasmusa do Santiago. Uwaga: dosyć przykrą niespodzianką mogą okazać się powszechne problemy z pleśnią w mieszkaniach, szczególnie w tych nieogrzewanych.

Uliczna parada pod osłoną deszczu

Uliczna parada pod osłoną deszczu 🙂

#Życie codziennie i praktyczne informacje

Będąc na Erasmusie w Santiago, warto poświęcić trochę czasu na degustację miejscowej kuchni. Galicja obfituje w owoce morza, zatem koniecznie trzeba spróbować „pulpo de gallega”, czyli ośmiornicy przyrządzonej po galicyjsku. Miłośnicy słodkości na pewno nie rozczarują się Tartą de Santiago, ciastem przygotowanym z migdałów zamiast mąki (rewelacja – mogłabym to jeść bez końca). Kawa na mieście to koszt 1 – 2 euro, podobnie lampka wina bądź caña piwa. W barach i restauracjach do zamówionych napojów właściwie zawsze otrzymamy tapas – czasem w postaci chipsów czy orzeszków, a czasem pysznego sera Manchego lub Jamón Serrano. Mimo że Santiago jest niewielkie, nie można narzekać na brak nocnych rozrywek. Oprócz miejscówek typowych dla Erasmusów (klub Apollo, Pub Central Perk), można znaleźć dużo klimatycznych knajpek z pysznym jedzeniem i muzyką na żywo.  Warto skorzystać z oferty przygotowanej przez ESN Santiago, która zajmuje się organizacją integrujących kolacji, imprez i wyjazdów. Dobrą alternatywą jest grupa Sharing Galicia, która także zajmuje się organizacją eventów, ale trochę w bardziej kameralnym gronie. Będąc w Galicji warto wybrać się na piknik na wybrzeże lub poświęcić trochę czasu na zwiedzanie okolicznych miast (Coruña, Vigo czy Ourense). W samym Santiago de Compostela polecam zwiedzanie katedry wraz z wejściem na jej dach – świetna okazja do podziwiania panoramy miasta.

Katedra w Santiago de Compostela – meta pielgrzymów

Katedra w Santiago de Compostela – meta pielgrzymów

Trudno opisać miesiące spędzone w Santiago w kilku zdaniach. Niewątpliwie było to jedno z ciekawszych doświadczeń w moim życiu.  Jeśli chcesz wybrać Santiago jako cel swojej wymiany i masz jakiekolwiek pytania lub wątpliwości, to pisz na martynahilgner@gmail.com

Martyna Hilgner


Dlaczego wybrałam Lille? czyli Erasmus we Francji.

IMG_0412

Pierwszy raz o wymianie Erasmus usłyszałam jeszcze będąc w gimnazjum. Wiedziałam, że może to być coś ekscytującego, nowego, zmieniającego życie i poglądy. Od zawsze lubiłam podróżować i poznawać różne kultury, uczyć się języków i je praktykować. Moim celem była Francja, dlaczego ?

Uczyłam się francuskiego od kilku lat, wielokrotnie byłam w Paryżu, kochałam klimat tego kraju i jego zmienność. Chłodna deszczowa północ, gorące atrakcyjne południe. We Francji znajdziesz tak naprawdę wszystko.  Każdy człowiek reprezentuje odmienną kulturę. Najciekawsze jest to, że będąc w tym kraju możesz poczuć się jak w Maroku, Włoszech , Belgi czy w Niemczech. Każdy region słynie z czegoś innego i jest pod różnymi wpływami kulturowymi.

IMG_0426

Decyzja o Erasmusie nie była łatwa. Na 5 miesięcy musiałam zostawić swoich przyjaciół w Polsce i zbudować swoje grono znajomych na nowo. Na początku można poczuć się samotnie i wtedy zaczynasz zastanawiać się, w co tak naprawdę  się wpakowałeś, mogłeś przecież zostać spokojnie w Krakowie, a nie wprowadzać taką rewolucję w swoje życie, ale czy nie żałowałbyś wtedy, że straciłeś szansę na coś wyjątkowego? Czy się bałam? Oczywiście. Czy miałam wątpliwości?  Miałam. Bałam się egzaminów i tego czy będę w stanie wszystko zrozumieć, bo przecież 2h w tygodniu języka w szkole a codzienność to niebo a ziemia. Pierwszy miesiąc był trudny. Musiałam się osłuchać, nabyć płynność w wypowiadaniu tego, czego potrzebuje.  U mnie trudność polegała na tym, że musiałam zmieniać co chwilę języki.  Zajęcia miałam po angielsku, po zajęciach spotykałam się ze znajomymi i wszyscy rozmawiali po francusku, mój mózg musiał się do tego przyzwyczaić.  Potem już wszystko przychodziło automatycznie, nawet nie wiem, kiedy przestałam mieć trudności z porozumiewaniem się, to wszystko przyszło naturalnie. Cudowne uczucie. Jedno co trzeba wiedzieć to, żeby wyjechać na Erasmusa potrzebna jest odpowiednia baza słów. Jeśli już ją masz na Erasmusie ćwiczysz płynność i szybkość wypowiadania się, owszem przybywają nowe słówka, ale najważniejsza jest praktyka.

IMG_0421

Ja swoje 5 miesięcy spędziłam w Lille. Dlaczego Lille ? Miasto leży na północy Francji, jakieś 5 km od belgijskiej granicy, 200km od Paryża, 6h autobusem od Londynu, 150 km od Brukseli i ponad 200km od Amsterdamu.  Dojazd tam jest prosty. Samoloty często latają między Krakowiem a Brukselą, a z lotniska jedzie bezpośrednio autobus do centrum Lille.  Miasto jest mniejsze niż Kraków, ale ma swój klimat, przede wszystkim jest tańsze od Paryża. Wybrałam Lille, bo chciałam też troszkę popodróżować, a nie wydać całego grantu z Erasmusa na utrzymanie w Paryżu.  Miałam na tyle szczęścia, że udało mi się znaleźć mieszkanie przez Facebooka. Istnieją różne grupy, gdzie ludzie wstawiają ogłoszenia, że zwalniają pokój, tym sposobem ja się ogłosiłam, że poszukuję i odezwał się do mnie pół francuz pół polak, który także wyjeżdżał w tym okresie na wymianę do Niemiec, a chciał zachować pokój. Zabawna historia, jak to erasmusi sobie pomagają. Średnio za pokój płaci się w Lille 300-500 euro.  Jeśli chce się zaoszczędzić, można żywić się w szkolnej stołówce ok. 2,50 euro za obiad. Stołówki są prawie przy każdym wydziale. Komunikacja miejska też jest w Lille tańsza niż w Paryżu. Jest to koszt ok. 28 euro na miesiąc. Wiadomo, że przed wyjazdem warto troszkę pooszczędzać, żeby mieć na podróże i wypady na imprezy. Trzeba się z tym liczyć, że sam grant nie wystarczy. Ale dla chcącego nic trudnego !

Co do formalności związanych z wyjazdem, jest sporo do załatwiania, potrzeba wielu podpisów, dobrych ocen, ale tak naprawdę każdy ma szansę wyjechać. Jak już się zdało egzamin z języka obcego i ma się z niego punkty, zawsze jest szansa. Ja byłam na liście rezerwowej, bo brałam udział w rekrutacji dodatkowej i opłaciło się! Erasmus dał mi bardzo dużo. Mogłam zobaczyć jak wygląda rzeczywistość we Francji. Jeśli ktoś jeździ tylko na wakacje, tak naprawdę niewiele się dowie, dopóki nie wsiąknie troszkę bardziej w dane miejsce i jego kulturę.

IMG_3621

Zdjęcie z wycieczki do Strasbourga organizowanej przez ESN Lille

Trzeba mieć odwagę i wierzyć, że się uda. Bo po co jechać i ciągle wątpić w siebie ? Postanowiłeś, że dasz radę, podpisałeś umowę z uczelnią, nie masz innej opcji, jak dobrze się bawić i nauczyć czegoś nowego. Erasmus da Ci odwagę w życiu do próbowania nowych rzeczy i ryzykowania, a wiadomo, że kto nie ryzykuję ten nic nie ma. Po moim Erasmusie w Lille, pojechałam też na praktyki Erasmus nad Lazurowe Wybrzeże, a teraz zamieszkałam we Francji na stałe. Może tu zostanę na zawsze, a może przeniosę się w całkiem inne miejsce, jestem otwarta na nowe wyzwania. Myślę, że to dzięki właśnie tej wymianie nie boję się iść naprzód. Jeśli chcesz być Panem/Panią swojego losu, a nie tylko biernie przyglądać się temu co Cię otacza, wybierz wymianę Erasmus !

IMG_0612

Maggie

Wszystkich zainteresowanych wymianą studencką w Lille gorąco zachęcamy do odwiedzenia bloga autorki wpisu, który w całości poświęciła ona swojemu Erasmusowi. Znajdziecie tam mnóstwo przydatnych informacji dotyczących życia w Lille, które z pewnością będą dla Was bardzo pomocne.

Link do bloga: https://ichoselille.wordpress.com/


FRANCJA ELEGANCJA!

Kochasz lato, słońce i plaże? Marzysz o podróżach, poznawaniu nowych kultur i pysznym( ale nie tuczącym) jedzeniu? Lubisz stawiać przed sobą wyzwania? Jeśli chociaż raz odpowiedziałeś TAK-  MONTPELLIER jest miejscem dla Ciebie!  Ale zanim zdecydujesz się spędzić Erasmusa właśnie tam, zapraszam na małą podróż…fr1

W Montpellier możemy podróżować 4 liniami tramwajowymi. Jak widać na zdjęciu, nie są to typowe krakowskie tramwaje, mają w sobie coś ze słonecznego południa!

Samolotem, autem, autobusem, byle do celu…

Montpellier jest miastem średniej wielkości ( ok. 57 km2 ) znajdującym się na południu Francji w odległości 10km od morza. Ze względu na dużą ilość uczelni znane jest jako miasto studenckie, ale również jako jedno z najlepiej nasłonecznionych (300 dni w ciągu roku!).  Władze miasta zdają sobie sprawę z potencjału tego miejsca i dobrze wykorzystują tę szansę, inwestując w jego rozwój. Dzięki temu, nuda tutaj nikomu nie grozi!

W ciągu dnia można godzinami wałęsać się po historycznych,  przeuroczych uliczkach w okolicach Place de la Comédie (patrz zdjęcie niżej), wypić kawę w klimatycznej kawiarence, czy też grać w siatkówkę na plaży, a wieczorami poszaleć w klubach w rytmie salsy, wyskoczyć na koncert,  czy też degustować regionalne potrawy i wina na licznych festiwalach. Polecam zajrzeć na stronę: http://www.ot-montpellier.fr/

Place de la Comédie. Na pierwszym planie słynna fontanna- „Les trois grâces , zwyczajowy meeting point, na drugim planie Opera.

Place de la Comédie. Na pierwszym planie słynna fontanna- „Les trois grâces , zwyczajowy meeting point, na drugim planie Opera.

PO TYCH SZALEŃSTWACH, CZAS NA NAUKĘ!

 Groupe Sup de Co Montpellier to Uczelnia nie będąca Uniwersytetem, lecz szkołą biznesową-prywatną. We Francji takie szkoły słyną z większej renomy niż Uniwersytety, a zatem odbycie chociażby semestru w tej szkole, będzie z pewnością plusem w CV. Studenci płacą nie mało za naukę na Sup de Co, dlatego warto docenić i skorzystać z możliwości studiowania całkowicie za darmo. Można wybrać zajęcia po angielsku lub francusku. Ja studiowałam po angielsku i zajęcia nie były ciężkie. System nauki jest inny niż w Polsce- stawia się nacisk głównie na praktykę, więc trzeba robić dużo prezentacji i tzw. „case study”.

Moja ukochana plaża

Moja ukochana plaża

MENU DNIA- Żyj jak Francuz, jedz jak Francuz.

Śniadanie- croissant, pain au chocolat, a do tego kawa i sok pomarańczowy. Śniadanie jest skromne, ale koniecznie na słodko!

 Obiad – najlepiej w restauracji z przyjaciółmi. Każdy region we Francji słynie z innych potraw więc podczas podróżowania warto wygooglować, czego powinniśmy spróbować w danym miejscu. Standardem są oczywiście Les crêpes , czyli naleśniki podawane na słono lub słodko. Wbrew polskiemu powiedzeniu, że francuzi to « żabojady » poznałam Francuzów, którzy nigdy w życiu żaby nawet nie próbowali ! Ewentualnie kosztowali tylko podczas wyjątkowych okazji. Kolejny francuski rarytas- Les escargots czyli ślimaki. Ja miałam okazję spróbować ich tylko raz – znów na specjalną okazję tj. Święta Bożego Narodzenia i mogę je śmiało polecić ! Co prawda, moi znajomi dziwnie na mnie patrzyli, kiedy opowiadałam im, jak bardzo smakowały mi ślimaki, ale uważam, że to naprawdę coś wartego skosztowania ! Ważne tylko, żeby były świeże i dobrze przyrządzone( ja lubię z sosem z pietruszki) J

… ale jednak i tak dla Francuzów największym i najważniejszym  posiłkiem jest kolacja, która składa się z przystawki, dania głównego, degustacji różnych serów, a na  koniec deseru. Wszyscy zastanawiają się jak to możliwe, że jedząc tak dużo na noc, Francuzki i tak mogą pochwalić się nienaganną figurą…! Postanowiłam rozwikłać tę zagadkę. Odpowiedź okazała się zaskakująca- ponoć to dobroczynny wpływ WINA! Tak więc przyjeżdżając do Francji, głodny ani spragniony na pewno nie będziesz.

Będąc we Francji należy spróbować Les crêpes czyli naleśników

Będąc we Francji należy spróbować Les crêpes czyli naleśników

MONEY, L’ARGENT, PIENIĄŻKI

Tutaj niestety zła wiadomość. Życie we Francji jest drogie! Nawet jeśli nie jest to Paryż, to trzeba liczyć się z kosztami. Plusem jest duża ilość akademików, tam można znaleźć tańszy pokój. Cały akademik nie przypomina naszych, polskich. Pokoje są jednoosobowe, a jeśli wybierzemy droższy pokój to i standard może być wysoki. Ponadto nie ma tam tak „imprezowej” atmosfery jak u nas.  Jeśli na tym zależy Ci najbardziej, warto wynająć mieszkanie z innymi studentami, co jednak wiąże się już z niemałymi kosztami. Ale czego nie robi się dla spełnienia swoich marzeń!

fr6

TRAVELLING, VOYAGE, PODRÓŻE

Ah taaak! Montpellier to idealnie miejsce, żeby zwiedzić cudowne południe Francji, ale również Hiszpanię, Włochy czy Portugalię. Podróżując po Francji, można wykupić kartę zniżkową dla młodzieży, dzięki której podróżuje się taniej pociągami, albo skorzystać z rozwiniętego i bardzo dobrze funkcjonującego „BlaBlaCar”. Dalsze podróże- najlepiej z lotniska z Marsylli. Tanie loty w różne zakątki świata. Podczas mojego pobytu udało mi się zwiedzić we Francji: Avignon, Marsylię, Carcassonne, Toulon, Aix-en- Provence, Toulouse, Nice, Cannes, Lyon, Sète, Nîmes, Saint-Guilhem-le-Désert , okoliczne nadmorskie miejscowości ( np. Carnon, La Grande Motte, Palavas les Flots… ), w Hiszpanii: Barcelona, Madryt, Granada, Sevilla, w Portugalii: Lizbona, we Włoszech: Rzym, dodatkowo Monako. Sporo tego:)  Muszę jednak dodać, że po sesji udałam się w podróż na prawie dwa tygodnie więc dlatego tyle się tego uzbierało.

Château d'If w pobliżu Marsylii

Château d’If w pobliżu Marsylii

FRANCUSKIE FENOMENY

      Jadąc do Francji warto przygotować się na to, że nie wszyscy będą chętnie mówić po angielsku ( często potrafią, ale niespecjalnie mają ochotę się przemęczać- wolą żebyś Ty to zrobił! ) więc warto mieć chociaż minimalną znajomość ich (najwspanialszego) języka.

 Problem może sprawić też słynna francuska administracja. Na tym punkcie Francuzi zwariowali więc trzeba się czasem nieźle nachodzić!

fr8

TAK!

Jeżeli doczytałeś do tego momentu, możliwe, że bardzo poważnie myślisz o odbyciu Erasmusa we Francji. Bardzo mnie to cieszy! Jeśli masz więcej pytań, śmiało zapraszam do kontaktu ze mną, chętnie pomogę:)

Poza tym, nieważne gdzie ostatecznie pojedziesz, ważne, że to zrobisz! Odkrywanie  kultur, zdobywanie nowego doświadczenia, sprawdzanie samego siebie, stanowi wartość samą w sobie. Z pewnością nie będzie to czas zmarnowany. Dodatkiem będą nowi przyjaciele z całego świata!

 fr9

 ONCE ERASMUS, FOREVER ERASMUS!

 

Justyna Kowalska

justyna.kowalska1907@gmail.com


Skandynawska przygoda – Velux w Danii!

Jeżeli rozważasz opcję wyjazdu na wymianę studencką i interesuje Cię region skandynawski, to gorąco polecam wyjazd do Kolding w Danii w ramach programu VELUX.

5

Kolding to przepiękne miasto w południowej Jutlandii, które leży ok. 75 km od Odense. Miasto znajduję się także 30 min. od najbliższego lotniska w Billund oraz ok. 3 godz. od Kopenhagi (jeżeli ktoś podróżuje pociągiem). Do najważniejszych zabytków miasta można zaliczyć Zamek Królewski Koldinghus, Kościół Św. Mikołaja oraz Muzeum Sztuki Trapholt. Jest to jedno z największych miast w Danii z malowniczymi widokami oraz przepięknym centrum miasta 🙂

4

3

IBA (International Business Academy)

Kilka słów o IBA. Jest to na pewno bardzo nowoczesna uczelnia, czego odzwierciedleniem jest sposób nauczania. Jeżeli wolicie bardziej praktyczne podejście do zajęć, z naciskiem na case studies i prezentacje, to z pewnością będziecie megazadowoleni. Nauczyciele mają świetne podejście do studentów i do każdego z nich można zwracać się po imieniu. Są zawsze pomocni i de facto ciężko jest nie zdać jakiegokolwiek przedmiotu. W dodatku poziom wykładów w języku angielskim jest bardzo wysoki, jest to według mnie duży atut tej uczelni. System ocen jest zupełnie inny niż w Polsce, w skrócie najwyższą oceną pozytywną jest 12, a najniższą -3. Wygląda to dosyć dziwnie, ale osobiście jeszcze nie spotkałam nikogo, kto zdobyłby najniższą ocenę. Ogólnie wszystkie semestry letnie zaczynają się w sierpniu, a kończą w styczniu.

Czas wolny

Więc teraz chyba najważniejsza kwestia, co ciekawego można robić w Kolding. Od razu na wstępie mogę szczerze powiedzieć, że w Kolding nigdy nie ma nudy. Każdy student IBA ma darmowe wejście do klubów Craizy Daisy i TS. Co tydzień organizowane są zawody w Beer ponga, gdzie na zwycięzców czekają nagrody 😀 A za dnia? Można się wybrać  na plażę, w moim przypadku (mieszkałam przy IBA) to było tylko 20 min. pieszo. Dla ambitnych, którzy lubią wysiłek fizyczny, co roku w Kolding organizowany jest maraton, w którym bierze udział wielu studentów IBA. Koniecznie trzeba się wybrać do Odense i odwiedzić Dom Andersena, no i przede wszystkim trip do Legolandu. Legoland znajduje się w Billund, czyli niecałą godzinę drogi autobusem i gorąco polecam jego odwiedzenie. Można tam super spędzić dzień ze znajomymi i cofnąć się do czasów dzieciństwa:) A na weekend? Kolding znajduje się blisko granicy z Niemcami, więc weekendowy wypad do Hamburgu jest jak najbardziej możliwy. To tylko 3 godziny drogi, a w Hamburgu jest zawsze mnóstwo atrakcji. Oczywiście można też wybrać się do Kopenhagi, która jest jednym z najpiękniejszych miast w Danii. Miejsc do odwiedzania nie brakuje, więc każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.

1

2

Życie w Kolding

Pewnie wielu z rozważających opcję tego wyjazdu boi się wysokich kosztów życia. Życie w Skandynawii rzeczywiście nie jest tanie, aczkolwiek Dania i tak jest jedną z najtańszych opcji. W kwestii zakwaterowania, według mnie bardziej opłaca się wynająć większe mieszkanie 4 pokojowe na 4 osoby, wtedy koszty znacznie maleją nawet do 1800 DKK (ok. 240 euro), co nie odbiega cenowo od kosztów wynajęcia pokoju w innych państwach Unii Europejskiej. Jeżeli dobrze rozporządzacie finansami to kwota 600 euro na miesiąc spokojnie wystarczy. Jedzenie nie jest wcale takie drogie, wystarczy pamiętać o promocjach w Netto i jest ok. Alkohol w Danii jest dosyć drogi, ale średnio raz w miesiącu  ktoś jedzie samochodem do Flensburgu (miasto na granicy Niemiec i Danii), więc my zawsze robiliśmy większe zakupy tego typu po stronie niemieckiej i nie wychodziło nas to zbyt drogo. To, za co pokochałam Danię, to łatwość porozumienia się z KAŻDYM. Nawet starsi ludzie mówią perfekcyjnie w języku angielskim, więc pod tym względem nie ma najmniejszego problemu. A w dodatku państwo sponsoruje kurs języka duńskiego, dla tych którzy chcą bliżej poznać ten język.

Podsumowując, jeżeli interesuje Cię Skandynawia, to zachęcam do odwiedzenia Kolding. Dla mnie była to niesamowita przygoda, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że Dania jest państwem, w którym chciałabym zamieszkać 🙂

Kinga R.


Na wymianę z Krakowa do Warszawy? Tak, to możliwe!

Niewielu studentów wie, że uczestnictwo w wymianie studenckiej nie zawsze musi oznaczać wyjazd za granicę. Program wymian międzyuczelnianych w obrębie Polski na większości placówek nosi nazwę „Most”. Uczelnie ekonomiczne jednak (jak między innymi Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie), poprzez Forum Uczelni Ekonomicznych, stworzyły swój własny program mobilności – Transekonomik. W projekcie uczestniczy pięć polskich szkół: Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie oraz Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.

trans

Rekrutacja do programu Transekonomik odbywa się na zasadach zbliżonych do tych obowiązujących przy wyjazdach za granicę. Główną różnicą jest naturalnie brak kwalifikacji językowej. W procesie rekrutacyjnym musimy zdobyć jak największą ilość punktów w trzech kategoriach: średnia, motywacja, dodatkowa aktywność studencka (wolontariat, organizacje studenckie, koła naukowe, opieka nad studentem zagranicznym itd.). Jednostką odpowiedzialną za Transekonomik na UEKu jest Biuro Programów Zagranicznych i pracująca w nim pani Małgorzata Trojanowska. Rekrutacja zawsze odbywa się dwa razy do roku: listopad-grudzień na sezon letni oraz kwiecień-maj na sezon zimowy.
W niniejszym artykule chciałbym skupić się na jednej z dostępnych w programie uczelni – Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, gdzie obecnie przebywam na wymianie. SGH to najstarsza uczelnia ekonomiczna w Polsce, a także jeden z wiodących uniwersytetów ekonomicznych w Europie (w rankingu Financial Times zdobyła 25. miejsce). Uczelnia zlokalizowana jest przy Alei Niepodległości 162, w bezpośrednim sąsiedztwie metra Pole Mokotowskie (linia M1). Jeśli ktoś wybiera się na SGH i chciałby mieć sprawny dojazd na zajęcia, polecam wynajęcie mieszkania blisko linii M1 lub w dzielnicy Mokotów, aczkolwiek niezbyt daleko od centrum, gdyż metro nie kursuje całą dobę i wtedy podróż autobusem może zająć dużo czasu.

Po zmroku Budynek Główny SGH prezentuje się imponująco

Po zmroku Budynek Główny SGH prezentuje się imponująco

SGH jest uczelnią państwową, toteż nauka w trybie dziennym jest bezpłatna, także dla uczestników programu Transekonomik. Decydując się na studia na SGH (zarówno pełne jak i w ramach wymiany), nikt nie narzuca nam gotowego planu zajęć, a wybieramy sobie poszczególne przedmioty. Oferta jest bardzo rozległa i atrakcyjna, każdy znajdzie coś, co go zainteresuje, nie powinno być także większych problemów z odnalezieniem przedmiotów korespondujących z tymi, które są realizowane na uczelni macierzystej. Jeśli zaś chodzi o sam poziom i jakość zajęć – są one bardzo zróżnicowane. Niektórzy wykładowcy bardzo się starają i czas spędzony w sali z nimi to przyjemność. Natomiast niektórych zajęć należy po prostu unikać, bo są nudne i nie dowiadujemy się na nich niczego nowego. Zaliczenia przedmiotów odbywają się na tych samych zasadach co wszędzie, czyli egzamin pisemny. Większość nauczycieli proponuje termin „zerowy”.
To co mi osobiście szczególnie podoba się na SGH to atmosfera. Sama uczelnia nie jest specjalnie ładna (z pewnością nie może się równać z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie), ale wypełniający ją studenci sprawiają, że chce się tu przychodzić. Charakterystycznym elementem jest nastawianie na pracę w korporacji – zdecydowana większość studentów tej uczelni marzy (bądź już to marzenie spełniło) o pracy w dużym przedsiębiorstwie. Z perspektywy studenta mam też wrażenie, że nas uczy się i zachęca do pracy w tego typu firmie. Korporacje też zabiegają o studentów SGH – na uczelni i w jej bezpośrednim sąsiedztwie pełno jest plakatów, stanowisk promocyjnych, bilbordów czy wydarzeń zachęcających do pracy w danej firmie. Faktycznie, trzeba przyznać iż studenci czy absolwenci Szkoły Głównej w Handlowej w Warszawie nie mają większych problemów przy poszukiwaniu pracy, praktyki czy stażu.

Najnowszy budynek SGH. Podobno powód ogromnego zadłużenia uczelni.

Najnowszy budynek SGH. Podobno powód ogromnego zadłużenia uczelni.

Uczelnia nie jest jednak pozbawiona wad. Przede wszystkim, placówka ta nie jest przyjazna studentom, wszędzie natykamy się na zakazy i nakazy. Np. istnieje nakaz zostawiania kurtek w szatni przed przyjściem na zajęcia (chociaż żaden z moich wykładowców nigdy nie zwrócił uwagi studentowi w kurtce). Pewnego dnia w Warszawie była ulewa (nic specjalnego) ale jedna z szatniarek odmówiła przyjmowania kurtek, bowiem były mokre. … Najnowszy budynek uczelni – pawilon C objęty jest zakazem JEDZENIA. Na pierwszym piętrze wywieszono zarządzenie Rektora SGH, w którym zakazuje się studentom jedzenia poza wyznaczonymi strefami. Powód? Zabrudzenia powierzchni budynku. Studenci z wymiany Transekonomik nie mogą liczyć na specjalne traktowanie – a wręcz przeciwnie. Zapisywanie się na przedmioty umożliwiono nam jako ostatnim (po regularnych studentach SGH i studentach zagranicznych), co oczywiście skutkowało tym, że na wielu przedmiotach już nie było miejsc. Teraz mój ulubiony przykład, bo oparty na własnym doświadczeniu. Pozwólcie, że Wam pokrótce opiszę sprawę. Jednym z przedmiotów, które musiałem wziąć na SGH był język francuski, bo ten język realizuję też na mojej uczelni macierzystej. Grupa dla poziomu magisterskiego miała dla mnie poziom zbyt wysoki, więc Centrum Nauki Języków Obcych skierowało mnie do grupy językowej z poziomu licencjackiego. W dziekanacie powiedziano mi, że zgodę na to musi wyrazić dziekan. Dziekan przyjmuje studentów jedną godzinę w ciągu całego tygodnia, na spotkania trzeba się wcześniej umawiać, przy czym najbliższy możliwy termin to dwa tygodnie do przodu, więc polecono mi, aby zostawić podanie u pani X w dziekanacie. Okazało się, że pani X w dziekanacie nie pracuje. Ostatecznie podanie złożyć się udało, kilka dni później dostałem odpowiedź, iż zostało ono odrzucone. Nie poznałem powodu, bowiem nikt nie odpowiadał na moje e-maile. Po 4 tygodniach udało mi się spotkać z Dziekanem. Po wcześniejszym odrzuceniu mojego podania, wysłuchaniu mojej prośby Dziekan mówi „No, my na SGH nie robimy nic przeciwko studentom, ale nie bardzo chcę wyrazić panu tę zgodę”. Kazano mi czekać do następnego tygodnia. A więc w kolejny poniedziałek zadzwoniłem do dziekanatu i dowiedziałem się, że zgody nie ma i skierowano mnie na dwa inne przedmioty celem wyrobienia właściwej liczby ECTS. W między czasie koleżanka (też z wymiany z Krakowa) złożyła identyczne podanie. Po dwóch tygodniach, okazało się, że koleżanka, która także przyjechała na SGH na wymianę Transekonomik, będąca studentką poziomu magisterskiego realizuje język z grupą z licencjatu i dla niej dziekanat wyraził zgodę. Seksism? …

trans4
Samego miasta Warszawa chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, przecież prawie każdy z nas w stolicy już był, chociażby przejazdem. Z pewnością nie jest to miasto dla malkontentów, ceniących sobie spokój i malowniczość krajobrazu. W Warszawie lepiej odnajdą się osoby lubiące szybkie życie, tolerancyjne (chociażby na bałagan architektoniczny). Miasto nad Wisłą na dużo do zaoferowania, w końcu jest to centrum życia politycznego, ekonomicznego i medialnego naszego kraju. Generalnie „Warszawa da się lubić” 🙂

Karol Peszko
erasmus.uek@esn.pl