Tag Archives: włochy

6-miesięczne La dolce vita we Włoszech – witajcie w Bolonii!

Dla mnie jako osoby uwielbiającej kulturę włoską to, że zdecydowałem się wyjechać na swojego Erasmusa do Bolonii było zupełnie naturalne. Co do uczelni, wybór padł na Uniwersytet Boloński. Bo któż by nie chciał studiować w tych samych murach co Mikołaj Kopernik, czy sam Dante Alighieri. Uczelnia ta założona w roku 1088 jest jednym z najstarszych uniwersytetów na świecie.

1

Jeśli chodzi o miasto, można je opisać za pomocą trzech przymiotników: la grassa, czyli „tłuste” ze względu na kuchnię, la dotta, czyli „uczone” ze względu na uczelnię oraz la rossa, co oznacza czerwone, ze względu na kolor budynków, ale też ze względu na dawne upodobania polityczne mieszkańców. Piazza Maggiore, czyli główny plac Bolonii, na którym można zobaczyć Fontannę Neptuna oraz Bazylikę San Pietronio stanowi centrum miasta. Bolonia to miasto pełne arkad, pod którymi spacer nawet  w czasie deszczu jest atrakcją.

4

Miasto ma wiele do zaoferowania i to zwłaszcza dla studentów w związku z tym że co roku 1,7 tysięcy Erasmusów wybiera go, aby w nim przeżyć swoją przygodę z kulturą włoską. W Bolonii prężnie działają dwie organizacje, które zapewniają studentom zagranicznym wiele atrakcji rozrywkowych, turystycznych, czy też sportowych – niekoniecznie w samym mieście. Jedną z nich jest ESN Bologna. Bolonia z innymi miastami ma świetne połączenie komunikacyjne zwłaszcza z tymi położonymi na północy Włoch. Wenecja czy Mediolan stoją więc otworem dla każdego!

5

Bolonia od pewnego czasu stanowi miasto muzyki UNESCO, dlatego muzyczne wydarzenia organizowane są tutaj bardzo często. Bilety warto zamawiać z wyprzedzeniem, bo cieszą się dużą popularnością i są tanie. W towarzystwie można miło spędzić czas w barze przy apperativo, czy pójść na pizzę (najbardziej ulubiona i jedna z najtańszych form obiadu dla każdego studenta).

Czas spędzony na Uniwersytecie był dla mnie jednym z najciekawszych przeżyć. Pracować i spędzać czas w wielokulturowym środowisku może wiele nauczyć i rozwinąć wiedzę o innych kulturach. Włochy to naród bardzo otwarty. Przed testami studenci spędzają czas, ucząc się wspólnie i to bardzo efektywnie. Było to dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, ale też stanowiło nie lada wyzwanie, bowiem nauka w grupie włoskiej odbywała się w języku włoskim, chociaż zajęcia odbywały się po angielsku. Bardzo dobrym pomysłem jest zapisanie się na kurs włoskiego, który jest bezpłatny i organizowany dwa razy w semestrze, jednak terminy zapisów są różne, więc warto się wcześniej zorientować, by ich nie przegapić. Zajęcia zaczynały się często z opóźnieniem, dlatego radzę poczekać, bo jeśli zajęcia się zaczynają o 16 i jest tylko kilka osób i nawet jeśli jest już 20 minut po 16, to nic to nie oznacza. Zajęcia, które wybrałem były po angielsku i odbywały się na kierunku Business & Economics. Zajęcia trwające 3 godziny, niektóre nawet 4 godziny mogą czasami się ciągnąć, ale uwierzcie, warto chodzić. Uważam, że kadra ma duże doświadczenie, dlatego uczęszczanie na  zajęcia sprawiło mi ogromną przyjemność. Wykładowcy mówią biegle po angielsku z ledwie słyszalnym akcentem. A w Bolonii, jak i w innych miastach na północy dużo osób potrafi mówić po angielsku, więc bez stresu.

3

Na koniec wspomnę o kosztach utrzymania: jako takich akademików Uniwersytet nie posiada, więc warto szukać mieszkania wszędzie i w sumie jak najwcześniej. Nawet najlepiej jest zarezerwować sobie kilka dni w hotelu. Ogłoszeń w mieście jest mnóstwo. Myślę, że 300 euro to jest cena typowa za miejsce w dwójce, plus minus 50 euro. Miesięczny koszt utrzymania abonamentu telefonicznego (korzystałem z Wind) to 10 euro. Zakupy różnie zależy od osoby, ale tylko w supermarketach, więc warto znaleźć jeden blisko mieszkania. Odnośnie pizzy ceny od 2.50 w górę za całą, kawałki są za około 1,60.

2

Polecam,

SB

sebastian.baran.1993@gmail.com


Erasmus we Włoszech- krótki przegląd możliwości

Nie ma co ukrywać, że większość z nas wyjeżdżając na Erasmusa ma w głowie dość popularną wizję. Erasmus – jedna wielka impreza, która pomoże nam poznać ludzi z całego świata i którą będziemy potem wspominać jako najlepszy okres naszego studenckiego życia. Pytając przypadkowych ludzi, faktycznie uzyskujemy właśnie taką odpowiedź. Jednak dopiero poświęcając trochę czasu na rozmowy z dobrymi znajomymi, którzy również zdecydowali się na erasmusową przygodę, widzimy jak bardzo tego typu wyjazd różni się w zależności od miejsca, do którego jedziemy.

Siena nocą

Siena nocą

Włochy są przykładem na to, że nawet w obrębie jednego państwa wybór miasta pozostaje decyzją kluczową. Dlatego nie zatrzymujcie się na wyborze kraju, do którego chcecie wyjechać. Równie istotna jest kwestia konkretnego miejsca. Moja poerasmusowa rada to właśnie zastanowienie się przede wszystkim nad tym, czego tak naprawdę oczekujecie od tego wyjazdu. Przemyślcie, na czym wam zależy.

Przykładowo Erasmus w Mediolanie na pewno okaże się wyjazdem bardzo rozrywkowym i nie będziecie się nudzić. Nie będzie jednak z pewnością tani – ceny są niemal dwukrotnie wyższe, niż w Rzymie.

Katedra w Mediolanie

Katedra w Mediolanie

Zupełnie inni są też ludzie – poważni, utrzymujący dystans i niezbyt otwarci na kontakty z obcokrajowcami. Z drugiej strony zarówno w Mediolanie, jak i w położonej w pobliżu Pavii zazwyczaj możliwe jest studiowanie po angielsku, a samych Erasmusów jest naprawdę bardzo dużo.

Pavia

Pavia

Północna część Włoch jest też bardziej uporządkowana (co wcale nie znaczy, że nie jest chaotyczna;)). Dodatkowym atutem jest oprócz tego bliskość wielu pięknych miast takich jak chociażby Wenecja, Werona, czy Turyn. Wiem, że w ramach wymiany z UEKu jest też możliwość wyjazdu do samej Wenecji, ale szczerze mówiąc nie polecałabym takiej opcji. Jest to miasto typowo turystyczne, nie ma tam zbyt wielu Erasmusów, a z tego co słyszałam poza okresem letnim wszechobecna wilgoć naprawdę bardzo przeszkadza.

Turyn

Turyn

Nieco niżej, wciąż jednak w północnej części Włoch, położona jest Bolonia. Jeśli zależy wam na naprawdę sprawnie działającym ESNie i intensywnym życiu towarzyskim polecam właśnie to miasto. Znajduje się tu bardzo ważny ośrodek uniwersytecki, a sama Bolonia łączy w sobie tradycyjny urok wąskich, średniowiecznych uliczek z dość nowoczesną ofertą kulturalną ( większość tego typu urokliwych miasteczek pozostaje ciekawa jedynie przez krótki okres czasu – później odkrywamy, że nie ma w nich żadnych kin, większych sklepów, koncertów, imprez itd. itp.).

Bolonia była moim drugim wyborem, przy czym spadła z pierwszego tylko i wyłącznie dlatego, że nie odpowiadał mi kierunek, który musiałabym tam studiować. W Perugii, jak już zresztą wspomniałam, mogłam uczyć się praktycznie prawie samego języka. Studiowanie na uczelni dla obcokrajowców miało sporo plusów i sporo minusów. Jeśli chodzi o naukę języka, to był to najlepszy wybór, jakiego mogłam dokonać. Problem stanowił natomiast fakt, że kurs, na który chodziłam nie był przeznaczony tylko dla studentów. W efekcie większość osób, które tam poznałam było ode mnie sporo starszych,
a poznanie innych studentów ( nie mówiąc już o Erasmusach) na początku wcale nie było takie proste. O Perugii pisałam już wcześniej, więc może nie będę się tu zbytnio rozpisywać na ten temat. Jeśli jesteście zainteresowani właśnie tym miastem piszcie śmiało – chętnie odpowiem na wszelkie pytania;-)

Perugia w wydaniu świątecznym:)

Perugia w wydaniu świątecznym:)

Często wybieranym przez studentów miastem jest również Ankona. Nie byłam tam, ale słyszałam bardzo pozytywne opinie. Przede wszystkim pod względem towarzyskim – studiuje tu zarówno dużo Włochów, jak i obcokrajowców. Miasto ma również bardzo dogodne położenie – w środkowej części Włoch, nad samym Adriatykiem.

Aktualnie UEK nie daje możliwości studiowania w Rzymie, a szkoda. Jest to naprawdę cudowne, ogromne miasto oferujące wiele możliwości. Ma przy tym świetny klimat. Za każdym razem gdy tam byłam, witało mnie słońce i przyjazne temperatury (zdecydowanie wyższe niż w Perugii, mimo że oba miasta znajdują się stosunkowo blisko siebie). Pod względem mentalności mieszkańców, Rzym zaliczyłabym jednak zdecydowanie do klasycznego południa Włoch. Jest tu głośno, gwarno i radośnie. Koleżanka, która spędziła Erasmusa w Rzymie, narzekała jednak na spore odległości, które trzeba pokonać, żeby dostać się w jakiekolwiek miejsce, ciągłe strajki i ogólne zaniedbanie widoczne nawet w najbardziej obleganych przez turystów miejscach.

Rzym - termy Karakali

Rzym – termy Karakali

Spośród miast południowej części Włoch UEK proponuje Neapol i Bari. W Bari nigdy nie byłam, słyszałam jednak, że jest to miejsce bardzo urokliwe, jak zresztą cały region Apulii. Nie jest to może popularny kierunek wyjazdu na Erasmusa, ale położenie nad samym morzem w najcieplejszej części półwyspu z pewnością jest istotnym atutem. Również Neapol stanowi piękne, warte uwagi miejsce. Jest on jednak uznawany za miasto obecnie bardzo niebezpieczne. Do tego warto pamiętać, że wybierając się na południe trzeba przygotować się na chaos, rumor i bardzo (często za bardzo) otwartych ludzi.

Uroki Neapolu

Uroki Neapolu

O swoich wrażeniach z wyjazdu mogłabym pisać praktycznie w nieskończoność. Pozornie wydaje się, że jako mieszkańcy Europy jesteśmy dość zbliżeni kulturowo. Po spędzeniu tu pięciu miesięcy widzę jednak zdecydowanie więcej różnic, niż cech wspólnych. Niektóre na plus, inne zdecydowanie na minus. Zaskoczyły mnie też właśnie różnice pomiędzy poszczególnymi miastami. Powyżej zamieściłam jedynie krótkie porównanie kilku z nich, warto jednak przed wyjazdem doczytać coś więcej i przemyśleć, która część Włoch będzie dla nas najbardziej odpowiednia.

Ostatnio zastanawiałam się nad tym, które włoskie miasto podoba mi się najbardziej i czy w którymś z nich byłabym w stanie zamieszkać. Nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Każde miejsce, które tu odwiedziłam ma swój niepowtarzalny urok, w każdym dostrzegłam też zarówno pewne zalety, jak i wady. Do każdego z chęcią bym jeszcze powróciła…

Przy okazji, odbiegając nieco od głównego tematu, polecam wszystkim wyjeżdżającym na Erasmusa do Włoch ubieganie się o uczestnictwo w kursie EILC. Jako że język włoski zaliczany jest do języków mało popularnych, przed wyjazdem proponowany jest miesięczny intensywny kurs języka, który organizowany jest w trzech włoskich miastach – Perugii, Sienie i Wenecji. Korzystając z tej możliwości cały wrzesień spędziłam w Sienie i właśnie ten okres uważam za najlepszą część całego pobytu. Oprócz sfinansowania samego kursu zapewniony jest także dodatkowy grant.

Zainteresowanym chętnie udzielę również bardziej szczegółowych informacji na temat Erasmusa w miastach takich jak Perugia, Siena, Pavia, Mediolan, Rzym, Genova ( bądź też po prostu skontaktuję Was ze znajomymi, którzy właśnie tam spędzali ostatnie pół roku;))

Aleksandra Piechel

 o.piechel@gmail.com


Erasmus we Włoszech – wyjazd ekstremalny? ;)

We Włoszech byłam wcześniej wielokrotnie. Wydawało mi się, że mniej więcej wiem, czego się spodziewać. Poznałam już przecież tylu Włochów, język w stopniu komunikatywnym miałam opanowany… Cóż mogło mnie tam zaskoczyć?
No właśnie – WYDAWAŁO MI SIĘ, że wiem, czego się spodziewać… Rzeczywistość zaskoczyła mnie tyle razy, że aktualnie chyba nic mnie już nie zdziwi. 😉

Zaznaczmy od razu na początku – Włochy to przepiękny kraj, w którym życie toczy się pomału, na luzie i totalnie bezstresowo.  Nigdy nie zmieniłabym decyzji wybrania się na Erasmusa właśnie tutaj. Podejmując takie wyzwanie trzeba jednak pamiętać o odpowiednim nastawieniu. Przede wszystkim- spokojnie, nie spieszy się, jakoś to będzie. Takie nastawienie mają Włosi do wszystkiego. Z jednej strony bywa to irytujące, z drugiej naprawdę wszystko da się tu załatwić.

Luźne podejście do życia łączy Włochów wszystkich regionów. I na tym kończą się wspólne cechy mieszkańców poszczególnych części kraju. Udało mi się sporo pozwiedzać, mam też dużo znajomych studiujących w różnych włoskich miastach. Erasmus w Mediolanie w porównaniu z Erasmusem w Rzymie to jak dwa różne światy. Całkiem na południu spotka nas jeszcze co innego. Ciężko więc pisać o Erasmusie we Włoszech ogółem. Ja wybrałam Perugię – stolicę Umbrii, regionu znajdującego się w środkowej części Włoch. Aktualnie skupię się więc przede wszystkim na moich osobistych przemyśleniach związanych ze studiowaniem właśnie tutaj. W najbliższym czasie postaram się dodać kolejną notkę wyjaśniającą dokładniej, na czym polegają różnice w studiowaniu w poszczególnych miejscach Włoch. Póki co pozostanę przy Perugii.

Uniwersytet dla Obcokrajowców

Uniwersytet dla Obcokrajowców

Właśnie tutaj znajduje się najbardziej znany we Włoszech Uniwersytet dla Obcokrajowców. W ramach Erasmusa mogłam wybrać trzymiesięczny kurs językowy, który gwarantuje mi wymagane 30 pkt ECTS. Miałam na tyle szczęścia, że na moim poziomie do wyboru był intensywny kurs języka z ukierunkowaniem ekonomicznym. Zajęć było sporo, ale wszystkie naprawdę ciekawe. Jeśli zależy wam na szybkim opanowaniu języka włoskiego w stopniu naprawdę bardzo zaawansowanym- zdecydowanie polecam. Jeśli zależy wam na podróżach po całych Włoszech- również polecam. Perugia znajduje się blisko Rzymu, blisko Toskanii… Tak jak już wspomniałam wcześniej- w samym środku Włoch;) Trzeba jednak pamiętać, że jest to miasteczko dość małe, a ESN praktycznie nie funkcjonuje. Dużo zależy od tego, jakich ludzi poznacie na początku- niestety nie ma tu żadnych wydarzeń, które pozwoliłyby na Erasmusową integrację ( imprezy są- wiadomo, nie ma jednak ani tandemów, ani orientation weeku, ani żadnych innych eventów, które sprzyjałyby poznaniu reszty Erasmusów- niejako trzeba radzić sobie samemu pod tym względem).

finka

Finka

Włochy to kraj pełen licznych absurdów. Trzeba się przyzwyczaić do różnych dziwnych sytuacji. Przede wszystkim – siesta to rzecz święta. Nawet publiczne ubikacje na dworcu mają przerwę obiadową (mimo, że nie ma tam żadnych pracowników- sprawdziliśmy;))

Nawet publiczne ubikacje na dworcu mają przerwę obiadową

Toaleta podczas przerwy obiadowej? Forget it!

Kolejna sprawa- przychodzenie na uczelnię punktualnie nie ma żadnego sensu. Wszyscy zaczynają się schodzić około 15 minut po rozpoczęciu zajęć, wykładowca przychodzi po 20-25 minutach. Są dzwonki- ale nikt nie zwraca na nie uwagi. Przerwy pojawiają się nagle- po prostu wtedy, kiedy wykładowca uzna, że przydałaby się chwilę odpoczynku. Nikt nie wie ile trwa taka przerwa, więc każdy wraca wtedy, kiedy ma na to ochotę.

Pamiętajcie też, że jedzenie jest dla Włochów niezwykle ważne. Gotowanie to niemal rytuał. Trzeba im przy tym przyznać, że wszystko jest tu przepyszne. Nawet potrawy serwowane za 2 euro na uczelnianej stołówce są lepsze od większości rzeczy, które jem normalnie w Polsce.

Mieszkając w Perugii wielokrotnie zadawałam sobie jednak fundamentalne pytanie- jakim cudem Włosi dopiero teraz przechodzą kryzys? Kwitesencją tutejszej rzeczywistości jest zdjęcie zamieszczone poniżej – cyrk na Placu św. Piotra.

Tak, naprawdę, na środku Watykanu postawili cyrk.

Watykan? Stolica chrześcijaństwa czy rozrywki?

Tak, naprawdę na środku Watykanu postawili cyrk. Serio.

Aleksandra Piechel

Perugia, Włochy
o.piechel@gmail.com